Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 sierpnia 2023

Powroty, powroty




Średnio umiem w powroty, bo miałam tu bywać częściej, a jest mnie znacznie mniej. Nie zmienia to jednak faktu, że przez te pół roku z kawałkiem czytałam i to nawet dość sporo. 


Poniżej przedstawiam kilka książek, które pozostały w mojej głowie, a część z nich zdecydowanie znajdzie się w topce tego roku.


Czerwona ziemia Marcin Meller

Sensacyjna powieść o dziennikarzu poszukującym swojego zaginionego syna na afrykańskiej ziemii. Trochę współczesnej i burzliwej historii tego państwa, trochę wynurzeń faceta zachowującego się niczym James Bond. Może i nieco przerysowana i wyolbrzymiona opowieść, ale traktowana w kategorii rozrywki daje mnóstwo satysfakcji. Wielki plus za przybliżenie opowieści o wojnach lat 90. 


 Tu post na Instagramie




Malibu płonie Taylor Jenkins Reid


Moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Wielkiej chemii nie było. Reid snuje opowieść o tym, jak doszło do kolejnego pożaru w Malibu. To historia długa i zagmatwana, opowieść o losach pewnej rodziny, czworga rodzeństwa porzuconych przez sławnego ojca. Najstarsza z rodzeństwa poświęciła wiele, by utrzymać ich razem, aby po śmierci matki nie trafili do domów zastępczych.

To historia warstwowa, pod przykrywką zabawy i imprez, wydawałoby się hulaszczego życia gwiazd filmowych i sportowych, osób związanych z filmem i szeroko zakrojoną rozrywką, kryją się ludzkie dramaty i marzenia, pragnienie zmiany i znalezienia stałej.

Rodzeństwo Riva to niezwykle ciekawi bohaterowie, trudno się oderwać od ich przygód, ale minęłabym się z prawdą, gdybym przyznała, że ich losy powaliły mnie na kolana. Książkę czytało mi się dobrze, dałam się porwać opowieściom, surferskim falom, namiętnościom i rozstaniom. Z zaciekawieniem śledziłam przebieg imprezy, na której k❄️kaina sypała się niczym śnieg, a ludzie wyzbywali zahamowań.

Niestety nie znalazłam w niej efektu wow, na który tak bardzo liczyłam.

Tu do Instagrama 




Kasztanowy ludzik  Søren Sveistrup


Niezwykle brutalna powieść o mordercy pozostawiającym na miejscu zbrodni kasztanowe ludziki. To książka smutna, poruszająca bulwersujące tematy takie jak wykorzystywanie nieletnich. Nie ma jednak co ukrywać, to też szalenie dobrze skonstruowany kryminał, ukazujący motywację zabójcy i swego rodzaju bezradność władz.

Tu do Instagrama



Jedno z nas kłamie i Ktoś z nas będzie następny Karen m. McManus


Świetne thrillery młodzieżowe. Akcja zamknięta wśród małej społeczności, kłamstwa, sekrety i tryskająca burza hormonów. Dzieje się, dzieje, opowieść wciąga i dostarcza masę rozrywki. 

Tu do Instagrama

Znachor Tadeusz Dołęga - Mostowicz 

Cudowna powieść, która mnie oczarowała. Już dawno nie czytałam książki, która by mnie tak wciągnęła, gdy musiałam ją odłożyć, cały czas o niej myślałam. Genialna, nieco przewidywalna i naciągana, ale niezwykle ciepła, przepełniona uniwersalnymi prawdami. Na pewno jeden z ulubieńców tego roku. 


Jak wychować dziecko na fajnego człowieka - Kaija Puura


Cudowny poradnik! Tylko ptaków chce czytać. Mnóstwo sensownych radni żywych przykładów, jak te rady wprowadzić w życie. 


Dom nad błękitnym morzem - T.J. Kline


Niezwykle ciepła i urokliwa historia, ale zbyt wyidealizowana i narzucającą tylko jeden, możliwy sposób myślenia. Po jej lekturze z pewnością będziecie rzygali teczą, ale poczujecie ten swego rodzaju efekt ciepełka na sercu. To opowieść o tym, że zmiany często zaczynają się od jednostki i warto postawić na jedną kartę, by żyć w zgodzie ze sobą.


27 śmierci Toby'ego Obeda - Joanna Gierak-Onoszko


Obraz Kanady jako kraju, który podnosi się po moralnym upadku i pragnie zadośćuczynić pokrzywdzonym. Książka niezwykle ważna, poruszająca niełatwy i bardzo bolesny temat, łamiąca serce i pokazująca, że współczesny świat skrywa zbrodnie o jakich większości nawet się nie śniło.




Tajemnica Lost Lake - Jacqueline West


Fantastyczna książka dla dzieci/młodzieży o sile kobiecej i siostrzanej więzi. Ukazująca jak łatwo zazdrość może zepsuć nawet najlepiej zbudowane relacje. 

Tu do Instagrama




Ptaki - Daphne du Maurier 

Zbiór mrocznych i zaskakujących opowiadań, które na długo pozostają w pamięci czytelnika.

Tu do Instagrama

To nie jest kraj dla słabych magów - Katarzyna Wierzbicka 

Bardzo dobra kontynuacja o genialnym tytule (zresztą jak część pierwsza). Dużo mroczniejsza, mniej w niej humoru, ale czyta się w dalszym ciągu z wielką przyjemnością i zapartym tchem. 


Córka z Włoch i Córka z Kuby Soraya Lane 


Miało być pięknie i wzruszająco, a autorka reklamowana jest jako godna następczyni Lucindy Riley. Czy nią jest? Nie mnie oceniać, bo za wiele książek tej pierwszej nie przeczytałam. Te książki jednak jakoś specjalnie mego serca nie zdobyły. Chyba przeczytałam już zbyt wiele sag rodzinnych, nie znalazłam w nich tego czegoś, co by mnie złapało za serce, nie znalazłam w nich również elementy, który sprawiłby, że stałyby się wyjątkowe w moich oczach. 




Wleciało też kilka książek dla dzieci. Przede wszystkim komiksy Ariol - niezwykle zabawne i przypominają mi czasy jak sama byłam dzieckiem.




143-pietrowy domek na drzewie to opowiastka pełna absurdalnego humoru. Oboje z synem się zaśmiewaliśmy i przeczytaliśmy bardzo szybko, bo opowieści dwóch głównych bohaterów okazały się niezwykle fascynujące. Humor w książce jest takim jaki lubię najbardziej. 


Nela na Antarktydzie to kolejna książka małej podróżniczki przepełniona masą wiedzy i ciekawostek. Wypełniona jest pięknymi zdjęciami i kodami QR prowadzącymi do filmów nakręconych podczas wyjazdu. 



Wpadło też kilka innych ciekawych książek, zapraszam więc na odrębne wpisy 🙂













czwartek, 17 stycznia 2019

Książkowe rozczarowania 2018

Napisałam w poprzednim poście, że 2018 rok był całkiem niezłym pod względem czytelniczym. Nie trafiłam na bardzo złe książki, jedynie takie, które mnie rozczarowały pod pewnymi względami. Są to pozycje, które znajdziecie poniżej. 


Wieczór taki jak ten Gabriela Gargaś

Jestem w stanie wybaczyć  tej książce zbytnią cukierkowość, wszak to powieść bożonarodzeniowa. Nie jestem, w stanie natomiast wybaczyć naciąganych i głupich motywacji bohaterów. Przoduje w tym ojciec Michaliny (głównej bohaterki), który zostawił żonę i dzieci z tak błahego powodu, że sama nie wiem czy się śmiać czy płakać.


Bogini niewiary Tarryn Fisher


Spodziewałam się wielkiego wow, a dostałam romans i to dość przeciętny. Bogini niewiary kręci się wokół chorobliwej zazdrości i właściwie tyle jestem w stanie na jej temat powiedzieć po paru miesiącach od jej przeczytania. Nie wzruszyła mnie ta książka, nie oburzyła, nie poczułam emocjonalnej więzi z bohaterami. Po prostu się rozczarowałam. 



Jak upolować pisarza? Sally Franson

Dawno nie czytałam już tak bzdurnej i wtórnej powieści. W tej książce nie działo nic, a jedynie co z niej pamiętam to bełkot i przerost formy nad treścią. Autorka na siłę chciała udawać Coelho w spódnicy, a robiła to dość nieudolnie. Jej mądrości nijak się miały do treści książki, która dla mnie jest nieświeżym odgrzewanym kotletem po Diable ubierającym się u Prady.


Jak poderwać drania? Sebastian Sara Ney

Przyznaję, że tutaj wtopiłam z własnej winy. Nie zgłębiłam za mocno informacji o książce i spodziewałam się słodkiego romansu, a nie powieści erotycznej. Tę książkę czytało się dość przyjemnie, jednak ma ona wiele braków. Słabo została zbudowana przeszłość bohaterów, a ich problemy nakreślone zostały bardzo pobieżnie, bo autorka wolała skupić się na opisach scen seksu i narządów bohaterów. Wielka szkoda, bo mogło być nieźle, a wyszło dość słabo. Dodatkowo dobijały mnie przerywniki między rozdziałami, śmieszne erotyczne cytaty, które brzmiały jakby żywcem wycięto je z Bravo sprzed lat. 




piątek, 12 stycznia 2018

Podsumowanie roku 2017

Żyję ostatnio w niedoczasie, i to ewidentnym. U wszystkich już praktycznie podsumowania były, a u mnie pojawia się dopiero teraz. Jednak jak to mówią: lepiej późno niż wcale. Zapraszam zatem na mały ranking: 5 najlepszych książek 2017 i 3 książkowych rozczarowań.

W 2017 roku przeczytałam 59 książek. Nie jest to oszałamiająca liczba, nie jest też zła. Muszę przyznać, że mało przeczytałam w tym roku książek, które zwaliłyby mnie z nóg i rok ten książkowo okazał się przeciętniakiem z lepszymi lub gorszymi pozycjami, jakie wpadły w moje ręce, chociaż zdarzyły się też prawdziwe perełki. 

Prywatnie rok 2017 był dla mnie prawdziwie przełomowy, zostałam bowiem mamą. W naszym domu pojawiło się malutkie serduszko, które z miejsca stało się dla nas centrum naszego wszechświata, dlatego ostatnio mniej mnie na blogu. 




Wydawnictwo Muza


Przyznam, że rok 2017 rozpoczęłam z przytupem. Kalejdoskop wspomnień był pierwszą przeczytaną przeze mnie powieścią w tamtym roku i do końca utrzymał się na wysokiej pozycji. Gaja Kołodziej stworzyła książkę przejmującą, smutną, ale też bardzo prawdziwą. Historię o radzeniu sobie ze stratą, szukaniu szczęścia i przebaczenia, nawet w najczarniejszych godzinach. 


Wydawnictwo Jaguar


Czworo nastolatków, cztery powiązane ze sobą historie i Alaska w tle. Brak technologii, skrajna bieda, trudne warunki. Każdy z nich został doświadczony przez los, każdy pragnie lepszego jutra. Bonnie Sue-Hitchcock stworzyła opowieść magiczną, ale prawdziwą. Wypełnioną smutkiem, ale też dającą nadzieję. Książkę, która daje do myślenia i udowadnia, że często nie doceniamy tego, co już mamy. 

Wydawnictwo Dwie Siostry


Wyszło dość monotematycznie, bo Rok szczura jest kolejną książką o radzeniu sobie ze stratą. 
Świat Pearl zawala się w mgnieniu oka, gdy podczas porodu umiera jej mama, a ona zyskuje nową siostrę, która nazywa Szczurem. Dziewczyna cierpi na depresję, nie umie poradzić sobie z nową sytuacją, nie daje sobie szansy na szczęście. Okazuje się, że jednak nie całkiem straciła mamę, bo ta nagle się pojawia. 
Ta książka to mądra i wartościowa młodzieżówka, to powieść, która zostaje w głowie na długi czas i poniekąd pokazuje, jak radzić sobie z nastolatkiem pogrążonym w depresji.


Wydawnictwo Filia


Ta książka to istny emocjonalny rollercoster. Anna mimo młodego wieku cierpi na demencję i trafia do domu opieki. Tam poznaje Luke'a. Między dwójką rezydentów rozwija się uczucie, wbrew wszystkiemu i wbrew wszystkim. 
Sally Hepworth pokazuje, że każdy ma prawo do szczęścia, że często nie jesteśmy w stanie zrozumieć osób chorujących na alzheimera czy demencję, że z reguły opacznie rozumiemy ich działanie.  To, co nam zostaje jest dawką potężnych emocji i wzruszeń. 

Wydawnictwo Czarne


Ta powieść Anny Kańtoch dosłownie mnie sobą omotała. Nie potrafię przestać o niej myśleć, polecam ją każdemu, a w Kańtochomanię wkręciłam też męża. Chciałabym częściej trafiać na tak fantastyczne kryminały. 
Akcja Wiary osadzona została w PRL-u. Powieść dusi wręcz i przygniata swoją ciężką atmosferą, dusznością lata i małomiasteczkowej aury. Polecam każdemu, bo po prostu ją uwielbiam. 



Wydawnictwo Sonia Draga

Robert Langdon po raz kolejny, ale tym razem coś nie zagrało. Dla mnie książka jest mocno przegadana, ma wiele dłużyzn i co tu dużo kryć, jest po prostu nudna. Już na początku autor przedstawia pewien sekret, który ma być niesamowicie przełomowy, a okazuje się czymś naturalnym i niezaskakującym. 


Wydawnictwo YA!


Moim zdaniem powieść ta jest idealnym przykładem jak zepsuć świetny pomysł na fabułę. Tytułowa bohaterka co roku w swoje urodziny rozdziera się i to dosłownie, a  z jej ciała wyskakuje kolejna jej wersja. Pomysł niesamowicie intrygujący, początkowo świetnie poprowadzony, intrygujący, a na koniec koncertowo spaprany. 


Edipresse Książki

Po raz kolejny dałam się nabrać. Po raz kolejny liczyłam na literaturę podróżniczą, a dostałam wywody autorki o wszystkim i o niczym. Paragwaju było tam tyle, co na lekarstwo. O czym można pisać książkę podróżniczą? O niezdrowym jedzeniu, o powieści jaką czytało się w liceum, o zepsuciu zachodniego społeczeństwa. Tylko gdzie cel podróży? No niby jest, ale tak jakby go nie było. Jak bym chciała czytać książkę o tym jak się prawidłowo odżywiać i jak chemiczne jest dostępne wszędzie jedzenie, to bym takową czytała. Czuję się po prostu zmęczona lekturą tej książki i prawdopodobnie podziękuję pani Pawlikowskiej i trzeciej szansy nie będzie. 






niedziela, 3 grudnia 2017

Listopadowe przyjemnostki

Listopad obfitował w wiele deszczowych i ponurych dni, ale postanowiłam codziennie wychodzić i się dotleniać wraz z synkiem. Tylko jeden dzień spędziliśmy zamknięci w czterech ścianach. Na blogu pojawiło się parę nowych recenzji.

KSIĄŻKI

Miesiąc rozpoczęłam z Nikiem i Teslą, bliźniakami, którzy uwielbiają wynalazki. Książeczki z nimi sprawiły mi niesamowitą frajdę. Mój synek jeszcze jest zbyt mały, by konstruować wynalazki, ale jeśli macie starsze dzieci, to te książeczki będą idealnym prezentem na święta dla waszych najmilszych. Krok po kroku zostało w nich wyjaśnione działanie urządzeń technologicznych, które dzieci pod opieką rodziców mogą same skonstruować. Całość opatrzona została humorystyczną historyjką. Jak najbardziej polecam :)

Pojawiła się też recenzja Wszystkich moich kobiet Wiśniewskiego, lektury przepełnionej emocjami, żarem, erotyką, bardzo osobistej. Napisanej wspaniale, jak tylko autor potrafi.

Przeczytałam też drugi tom trylogii Firebird. Dziesięć tysięcy słońc nad tobą okazało się znacznie lepsze, niż pierwsza część tej historii i zachęciło mnie do przeczytania tomu kolnego.

Pojawiła się także recenzja Miłości za wszelką cenę, dobrze skonstruowanego thrillera psychologicznego dla młodzieży, który bardzo przypadł mi do gustu.

Na dodatek schrupałam czytelniczo Ritę z Cherrywood, czyli opowieść o trudach emigracji.

FILMY

Tym razem także nie obejrzałam za dużo. Przypomniałam sobie Listy do M., co by się wprowadzić w świąteczny klimat. Obejrzałam też Oscarowy Arrival (polski tytuł: Nowy początek). Pani filolog ma za zadanie rozpoznać język kosmitów, którzy pewnego dnia pojawili się na ziemi. Nowe formy zaobserwowano w dwunastu ziemskich lokalizacjach. Kobieta musi rozwikłać to, czego dowie się od kosmitów.
Przyznać muszę, że film ma nieziemski klimat i cudowny pomysł na fabułę, jednak zabrakło mi w nim emocji i nutki ekscytacji. Momentami ciągnął się jak przysłowiowe flaki z olejem i mimo że zakończenie okazało się naprawdę zaskakujące, to ogólnie film oceniam dość średnio.

MUZYKA

Przez listopad chodziła za mną świetna Havana. Pewnie tez ją znacie, niby masówka, ale głos piosenkarki robi wrażenie.

sobota, 2 września 2017

Wynalazkowe wakacje

Lipiec i czerwiec przeleciały mi w mgnieniu oka. Zawsze wydawało mi się, że remont nie jest w stanie przeszkodzić w czytaniu, a jednak. Przedłużający się remont totalnie pozbawił mnie chęci do czytania i sierpień wypadł naprawdę słabo. Nie przedłużając, przechodzę do sedna. 

Literatura

Po raz pierwszy brałam udział w BookAThonie. Co prawda, nie przeczytałam wszystkich książek w wyznaczonym terminie, ale udało mi się przeczytać je później. 



W lipcu przeczytałam osiem pozycji. Zdecydowanie najlepszą była Pakistańska córka, historia opisująca życie Marii Toorpakai, której udało wyrwać się z ojczyzny, by spełnić swoje marzenia. Miłym zaskoczeniem było dla mnie też Tysiąc pięter, w które zagłębiłam się z niekłamaną przyjemnością. Niesamowicie przyjemny i zabawny czas spędziłam z Czarnym kotem w walizce. Poromansowałam też przez chwilę z klasycznym kryminałem i w końcu zapoznałam się z literackim Sherlockiem Holmesem. Miałam też okazję zapoznać się z głośną książką Inne zasady lata. Nie było źle, ale trochę przeszkadzał mi zbyt poetycki język tej powieści. Gabinet gadów podobał mi się bardziej niż pierwszy tom przygód rodzeństwa Baudelairów, możliwe, że już po prostu się przyzwyczaiłam do tego, że przydarzają im się same nieszczęścia. Zawiodłam się natomiast na Promyczku. To ciekawa i smutna historia, ale ja po prostu przyjemnie spędziłam czas podczas jej lektury, nic więcej. Spodziewałam się lawiny emocji po wszystkich pozytywnych opiniach, jakie o niej czytałam, ale niestety nic takiego się nie stało. Na dokładkę przeczytałam wierszowane Przygody Wiki. 





Sierpień nie był szalony czytelniczko, przeczytałam jedynie cztery książki, ale jakościowo okazało się całkiem nieźle. Największym rozczarowaniem okazało się Tysiąc odłamków ciebie. Liczyłam na naprawdę ciekawą młodzieżówką science-fiction, dostałam trójkąt miłosny z podróżami między-wymiarowymi w tle. Bardzo się cieszę, że w końcu zapoznałam się z twórczością Katarzyny Puzyńskiej, z miłą chęcią zapoznam się w przyszłości z dalszymi losami mieszkańców Lipowa. Wiara Anny Kańtoch zwaliła mnie z nóg, to fantastyczny kryminał osadzony w PRL-u i chyba najlepsza książka, jaką miałam okazję czytać w tym roku. Rok szczura to wspaniała młodzieżówka, ale jej recenzja jeszcze przede mną. 

Filmy/seriale

W wakacje w końcu udało mi się nadrobić szósty i siódmy sezon Gry o Tron. Z niecierpliwością czekam na kolejny sezon, chociaż przyznaję, że nie wszystkie wątki przypadły mi do gustu. 


Muzyka

W wakacje znowu wsłuchiwałam się w hipnotyzujące utwory Xxanaxa.
A jak Wam minęły wakacyjne miesiące?


środa, 19 lipca 2017

Mocno spóźnione podsumowanie BookAThonu

Ciężko mi się było zebrać, oj ciężko, żeby podsumować to, co przeczytałam w trakcie lipcowego maratonu czytelniczego. Od razu przyznam się, bez zbędnych tłumaczeń, że nie udało mi się przeczytać wszystkiego, co zaplanowałam w tygodniu, w którym miało miejsce to wydarzenie, ale uparłam się i nie poddałam i przeczytałam wszystko, tyle że po terminie. 

W samym tygodniu Bookathonu udało mi się przeczytać książki z kategorii:

KSIĄŻKA, W KTÓREJ WAŻNĄ ROLĘ ODGRYWAJĄ ZWIERZĘTA


Było to moje pierwsze spotkanie z literackim Sherlockiem i muszę przyznać, że bardzo udane. Jednak klasyka kryminału to jest to. A Pies Baskervillów nie będzie ostatnią powieści Doyle'a po jaką sięgnę. (recenzja)

KSIĄŻKA O PRZYSZŁOŚCI


Tysiąc pięter czyli Plotkara przyszłości to książka, która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Podobała mi się kreacja świata przedstawionego i różnorodność bohaterów, ich zmanierowanie, nie szanowanie zasad, ukrywanie tajemnic. Myślę, że z przyjemnością sięgnę po kolejne części, jak tylko pojawią się na rynku wydawniczym. (recenzja)

KSIĄŻKA, KTÓRA JEST BIOGRAFIĄ

Jako biografię miałam przyjemność czytać Pakistańską córkę, historię Marii Toorpakai, która dzięki pomocy rodziny i swojej niezłomności wyrwała się z ortodoksyjnego kraju, opanowanego przez Talibów i spełniła swoje marzenia. (recenzja)

Te trzy książki udało mi się przeczytać w BookAThonowym tygodniu, ostatecznie przeczytałam wtedy 1009 stron. W kolejnym tygodniu doczytałam jeszcze dwie powieści jakie sobie zaplanowałam, ich recenzje pojawią się wkrótce. 

KSIĄŻKA, KTÓRA PORUSZA TEMAT TABU

Inne zasady lata to książka o akceptacji, szukaniu własnego ja. Tematem tabu jaki porusza jest homoseksualizm. Przyznam, że mam z tą powieścią problem. Z jednej strony jest ciekawa pod tym względem, że skupiona jest na przeżyciach głównego bohatera, który próbuje odnaleźć swoje wewnętrzne ja. Z drugiej napisana jest językiem dość poetyckim, a ja po prostu nie przepadam za czytaniem powieści napisanych w ten sposób. 

ZŁA KSIĄŻKA
KSIĄŻKA ZEKRANIZOWANA W 2016 LUB 2017 ROKU

Gabinet Gadów jest złą książką ze względu na wszystkie nieszczęścia, które przytrafiają się rodzeństwu Baudelairów. Dodatkowo ta inne książki z Serii Niefortunnych Zdarzeń zostały zekranizowane w 2017 przez Netflix. Przyznam, że ta część podobała mi się bardziej niż pierwszy tom i może jednak polubię się tą serią. 



Braliście udział w tym maratonie? Sprostaliście wszystkim wyzwaniom?








niedziela, 2 lipca 2017

Wynalazkowy czerwiec

Czerwiec okazał się dla mnie bardzo pracowitym miesiące. Zobowiązania zawodowe nie pozwoliły na na relaks, a szczerze mówiąc do domu wracałam na tyle padnięta, że zasypiałam nad książkami. Dopiero końcówka tego miesiąca pozwoliła mi się w jakiś sposób "odkuć" i rezultatem przeczytałam ostatecznie pięć książek, w tym dwie dziecięce i zaczęłam jedno grubachne tomiszcze, więc szału nie ma. 

KSIĄŻKI 


Skończyłam trylogię o Pani Peregrine, która okazała się zacną lekturą i ostatecznie bardzo mi się spodobała, chociaż obawiałam się tego, co mógł wymyślić jej twórca.

Szkoliłam się także w języku angielskim i dzięki Wydawnictwu [ze słownikiem] miałam okazję poznać przygody pewnej grupy kolonijnej podczas czytania Camp Nel. 

Po raz pierwszy recenzowałam też książeczki dla dzieci, a to za sprawą niezrównanego Bookhuntera i wydawnictwa Mamania. Zapowiada się, ze to nie pierwsze i nie ostatnie, bo maluch w moim brzuchu wyraźnie lubi jak mu czytam.

Dodatkowo na blogu pojawiła się recenzja Nigdy i na zawsze Ann Brashers. Mimo że uwielbiam tę autorkę, głównie dzięki jej serii o Wędrujących Dżinsach, to ta książka niespecjalnie ptrzypadła mi do gustu.

Zaczęłam też czytać Tajemnice Wichrowych Wzgórz Eryka Ostrowskiego i przyznaję, że to świetna i wciągająca rozprawa. W końcu mało kto wie, że siostry Bronte miały brata (ja nie wiedziałam).

PLENERY

W tym miesiącu miałam okazję zobaczyć plenerowe przedstawienie Wrocławskiego Teatru Komedia i obejrzeć Szalone Nożyczki. Chociaz przez tłum i brak telebimu miałam okazję wziąć udział raczej w słuchowisku niż w spektaklu, prtzyznam, że nabrałam ochoty na wyjście do tego teatru i może się uda. W wakacje mają zazwyczaj odrobinę tańsze bilety, wię c żal by było nie skorzystać.

Miałam okazję też poczytać książkę w sąsiedztwie Zamku Wojnowice. Bardzo przyjemne i ciche miejsce, gdzie można złapać trochę oddechu poza ruchliwym centrum miasta. Polecam na krótki wypad, szczególnie rowerowy.



Co prawda wczoraj już był lipiec, ale że za podsumowanie wzięłam się dzisiaj, muszę napisać o jeszcze jednym wydarzeniu. Wczoraj w Bagnie odbył się finał pleneru malarskiego, który zwieńczony został akustycznym koncertem i poczęstunkiem znanej wielu  siostry Anieli. Przy okazji można było zakupić podpisane przez nią książki i obrazy, które powstały w trakcie pleneru. 

Siostra Aniela podpisująca swoje książki


MUZYKA
W tym miesiącu wielką przyjemność sprawiało mi oglądanie Carpool Karaoke z Edem Sheeranem. Jeśli jeszcze nie widzieliście - koniecznie nadróbcie :)



środa, 1 lutego 2017

Styczniowe podsumowanie wyzwania "Powrót do dzieciństwa"

Kochani! Nadszedł czas na pierwsze podsumowanie w wyzwaniu "Powrót do dzieciństwa". Bardzo cieszy mnie, że tak licznie bierzecie w nim udział i zgłaszacie tak wiele pozycji. W styczniu przeczytaliście 27 książek.


Mistrzynią stycznia została matka_wkurzająca, która przeczytała i opublikowała w ramach wyzwania 6 książek, w tym cztery z nich wpisywały się w bonusowe hasło i zostały policzone podwójnie, zatem ostateczny wynik matki_wkurzającej to 10 książek. 



Sylwia: 8 książek + 1 bonus = 9 książek
Buba Bajdocja: 5 książek + 1 bonus = 6 książek
Agnieszka: 1 książka
Luka Rhei: 2 książki
Daria Skiba: 4 książki
Mama do sześcianu: 2 książki



Nie będę zbyt oryginalna, bo ze względu na Walentynki hasłem na luty będzie:
MIŁOŚĆ.

UWAGA! Linki do książek przeczytanych w lutym zamieszczajcie, proszę, pod tym postem.




Przykładowe książki o tej tematyce wpasowujące się w wyzwanie:
źródło

źródło
źródło

źródło


źródło




Zachęcam też pozostałych uczestników, trzymam za Was kciuki :)



piątek, 6 stycznia 2017

Podsumowanie 2016 i wyzwania na 2017

Już od paru dni mamy 2017 rok, czas więc zrobić podsumowanie roku 2016, a przyznać muszę, że ten był dla mnie bardzo dobry, nie tylko literacko, ale również prywatnie. W zeszłym roku przeczytałam 63 książki, co uważam za bardzo dobry wynik w porównaniu do roku 2014 i 2015, kiedy to udało mi się przeczytać około 40 książek. Ciężko mi wybrać tę najlepszą i tę najgorszą. Przez moje ręce przewijały się prawdziwe perełki, powieści pozostawiające wiele wzruszeń, przemyśleń, ale też takie, o których chciałabym jak najszybciej zapomnieć. Przygotowałam zatem zestawienie książek, które pogrupowałam na kategorie.






Historia dwóch kobiet, które dzięki swojej sile, potrafiły zmienić swój los. Wzruszająca, dająca nadzieję, że z każdej, nawet najgorszej sytuacji, istnieje wyjście.


Nie potrafiłam wybrać jednej :) 


Słodko-gorzka historia nastolatków spędzających ferie w Egipcie. Nietuzinkowa, łamiąca serce, na długo pozostająca w pamięci.


Ciepła opowieść o miłostkach nastolatków. Temat niby oklepany, ale czyta się wspaniale, doskonale się przy tym bawiąc..
Historia o zmianie postrzegania świata poprzez pryzmat pracy w korporacji, o utracie tożsamości i własnego „ja”.

Beata Pawlikowska swoje opowieści o Japonii skumulowała głównie do wątku wszechobecnego glutaminianu sodu i jedzenia. Zabrakło mi szerszego opisu miejsc, które autorka odwiedziła.

W Zaklinaczce słoni Paulina Plewako skupiła się w książce na sobie, swoich przeżyciach, szukaniu Boga, a opieka nad słoniami pozostała jedynie tłem dla opisu jej uczuć. Niestety nie na to liczyłam, sięgając po te książkę.


Krótko, zwięźle i na temat, czyli tak, jak lubię najbardziej. Autorka bez zbędnych komentarzy przybliża miasto i jego mieszkańców, a także lokalne zwyczaje, wskazując ścieżki, którymi można podążać zwiedzając miasto Boga.


Autorka ujmuje nie tylko opisem swoich podróży, ale też miłością do zwierząt, traktowaniem ich na równi z człowiekiem, a wręcz stawianiem ich na piedestale. 



Agatha Chrsite jak zwykle mnie pokonała. Nigdy, przenigdy nie domyśliłabym się kto jest mordercą. Po przeczytaniu rozwiązania, kopara mi opadła i zbierałam ją z podłogi. Jednak klasyka kryminału, to klasyka kryminału, a królowa jest jedna i jest nią Christie.






Urokliwa, mała wyspa i cztery pokolenia włoskiej rodzinny przedstawione na tle zmian historycznych. wnikliwe portrety psychologiczne bohaterów, ukryta magia i wciągająca fabuła. Tez książce nie da się niczego zarzucić.





Po raz kolejny odkryłam urok przygód czterech przyjaciółek i ich magicznych przygód i po raz kolejny się w książce zakochałam. Oby czytanie książek z dzieciństwa po latach zawsze tak wyglądało.




Nic dodać nic ująć. Chciałabym jak najszybciej zapomnieć o tym, co przeczytałam w tym koszmarku.



Wstrząsająca, zapadająca w pamięć lektura o kobietach połączonych przez koszmar Ravensbrück. Autorka wykonała ogrom pracy podczas pisania powieści, aż się nie chce wierzyć, że to debiut.





Niewymuszony, inteligentny humor, nietuzinkowi bohaterowie i zbrodnia z piekła rodem, czyli komedia kryminalna pierwsza klasa.





Dobrze skonstruowany kryminał osadzony w świecie mody. Bardzo dobry debiut, czekam na kolejne powieści autorki.







Książka, która szturmem zdobyła moje serce. Kryminały skandynawskie to nie moja bajka, ale powieści obyczajowe, to co innego. Leena Parkkinen otworzyła przede mną drzwi skandynawskiej literatury, a ja przez nie przeszłam i zasmakowałam w tych klimatach i coś czuję, że długo będę się w nich rozsmakowywać.


WYZWANIA

W 2016 roku brałam udział w czterech wyzwaniach książkowych oraz postanowiłam czytać książki, które czytałam w swoim dzieciństwie. Jak już pisałam, czytanie książek z dzieciństwa poszło mi dość słabo, przeczytałam jedynie pięć książek.

 

W ramach tego wyzwania przeczytałam 20 książek.



W ramach wyzwania organizowanego przez Lustro Rzeczywistości udało mi się zmęczyć jeden stos i 4 książki z kolejnego stosu. 


Brałam też udział w wakacyjnym wyzwaniu u Książko, miłości moja, udało mi się przeczytać 21 książek w trakcie jego trwania.

Wyzwanie u Miłki niestety mnie pokonało. Zabrakło mi paru książek do jego zakończenia. Nie ma jednak tego złego, bo dzięki niemu uświadomiłam sobie, że muszę lepiej planować. W każdym razie, ostatnie podpunkty "się czytają" i niedługo możecie spodziewać się recenzji.  


WYZWANIA 2017
Jesytem osobą, która lubi wyzwania czytelnicze. Dają mi one satysfakcję, nakręcają do czytania większej ilości książek. W tym roku postanowiłam wybrać trzy:


Polska literatura to dobra literatura i coraz częściej sięgam po książki rodzimych autorów. Wyzwanie autorki bloga Poligon Domowy jest arcyciekawe i nie mogłam się powstrzymać przed wzięciem w nim udziału. 



Wyzwanie u Kraina Książką Zwana, też bardzo przypadło mi do gustu. Jego autorka ma rację, bardzo często w książkach przewija się motyw dzieciństwa, dziecka, dziecięcych wspomnień. Dość często czytam takie książki, postanowiłam więc sprawdzić z jaką częstotliwością wpadają mi w ręce. 


W zeszłym roku dałam się porwać skandynawskiej literaturze obyczajowej, chciałabym więc poszerzyć swoje horyzonty literackie i poznać literaturę innych zakątków świata. Z chęcią też powrócę do literatury afrykańskiej, która kiedyś bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Wyzwanie Olgi wydaje się do tego idealne. 




Przy okazji zapraszam na moje autorskie wyzwanie. Ciągle można dopisać się do listy :)  Wystarczy kliknąć w poniższy baner: