środa, 13 grudnia 2017

Rozdanie przedświąteczne

Kochani, na fanpage mojego bloga możecie znaleźć przedświąteczne rozdanie. Serdecznie Was zapraszam. Do zgarnięcia jest książka - niespodzianka.





piątek, 8 grudnia 2017

Subiektywny przegląd grudniowych nowości kinowych





Druga amerykańska próba czołowego reżysera greckiej nowej fali Yorgosa Lanthimosa. Tym razem przygląda się on zamożnej i szczęśliwej rodzinie, na której czele stoi Steven – ceniony kardiochirurg. Mężczyzna przyjaźni się z nastoletnim chłopcem o imieniu Martin, do pewnego stopnia zastępując mu ojca. Nie mógł jednak przewidzieć tego, co się wydarzy, od momentu, gdy zdecyduje się przedstawić go w rodzinie. Jedna z najlepszych ról w karierze Colina Farrella. 

Dlaczego go wybrałam? Totalnie zaskakuje mnie już w samym zwiastunie kreacja Kidman i Farrela. Ona nie jest seksbombą, jemu daleko do łamacza niewieścich serc. Myślę, że warto sprawdzić ten film. 



Historia czterech postaci, których losy splatają się w słynnym parku rozrywki na Coney Island w latach 50. ubiegłego wieku. Rozchwiana emocjonalnie, była aktorka Ginny (Kate Winslet) pracuje tu jako kelnerka. Jej mąż Humpty (Jim Belushi) jest operatorem karuzeli. Mickey (Justin Timberlake) to przystojny ratownik, który marzy o karierze dramatopisarza. Carolina natomiast jest marnotrawną córką Humpty'ego, która w domu ojca szuka schronienia przed gangsterami. 


Dlaczego go wybrałam? Bo to nowy Allen i trzeba sprawdzić w jakiej formie jest mistrz. 






Najnowszy film Jonathana Daytona i Valerie Faris, twórców oscarowej “Małej miss”. Legendarny mecz tenisowy z 1973 pomiędzy liderką światowych rankingów Billie Jean King (nagrodzona Oscarem Emma Stone) i bezczelnie pewnym siebie byłym mistrzem Bobby Riggs (nominowany do Oscara SteveCarrell), zwany „Wojną płci”, stał się najbardziej oglądanym wydarzeniem sportowym w historii telewizji. Podczas gdy media kreowały King i Riggsa na zaciętych przeciwników, poza kortem każde z nich stawiało czoło skomplikowanym przeciwnościom losu. King miała u swego boku kochającego męża, który zachęcałją do walki o równe prawa dla obu płci, zmagała się jednak z prawdą o własnej seksualności. Riggs ryzykował wszystko, stawiając na jedną kartę całą swą reputację, by pokazać światu, że stać go na tryumfalny powrót. Wspólnie dali popis, którego skutki wykroczyły daleko poza arenę zmagań sportowych, a konsekwencje trwają po dziś dzień.

Dlaczego go wybrałam? Po pierwsze reżyserują go osoby odpowiedzialne za Małą Miss, która uwielbiam. Po drugie gra tutaj Emma Stone, a ja wierzę w to, że czego się ta kobieta dotknie, to później przyjemnie się ogląda :)






Rey, którą poznaliśmy w filmie Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy oraz Finn, Poe i Luke Skywalker kontynuują swoją wielką podróż w kolejnej odsłonie gwiezdnej sagi Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi.

Dlaczego go wybrałam? Bo to najbardziej oczekiwana premiera grudniowa. 







Po sukcesie podczas Mistrzostw Świata, dziewczyny z The Barden Bellas odkrywają, że niełatwo będzie żyć z muzyki. Co więcej, każda z nich idzie w swoją stronę. Ot, życie. Kiedy jednak otrzymują szansę na ponowne połączenie sił podczas międzynarodowego tournée, nie wahają się.

Dlaczego go wybrałam? Ktoś może powiedzieć, że słaby film, drewniany humor i nic go nie wyróżnia oprócz coverów znanych piosenek w wersji akustycznej. Ale ... ja jakoś mam słabość do głosów dziewczyn i po prostu lubię pozostałe części, więc i tę obejrzę. 




To będzie wyjątkowa zima w świecie Muminków. Wyjątkowa, bo pierwsza. W śnieżnej, mroźnej Finlandii, którą zamieszkują, zazwyczaj zasypiają na zimę, by po obudzeniu powitać piękno wiosny i cieszyć się resztą roku. Czy Muminki będą niewyspane? Chyba nie, czeka je bowiem mnóstwo niespodzianek, a przede wszystkim pierwsze święta i magia gwiazdki.


Dlaczego go wybrałam? Miło mi będzie wrócić do jednej z uwielbianych przeze mnie w dzieciństwoie bajek. 





Historia sześcioletniej rozrabiaki Moonee i jej zbuntowanej matki Halley mieszkających w motelu Magic Castle na obrzeżach tętniącego życiem Disneylandu.

Dlaczego go wybrałam? Opis tego filmu zwalił mnie z nóg. Po prostu marzę, żeby sprawdzić jak żyje się na obrzeżach Disneylandu. Poza tym zwiastun zachwyca. 





W zupełnie nowym, pełnym przygód filmie „Jumanji: Przygoda w dżungli” poznamy czworo przyjaciół, w których postacie wcielą się Dwayne Johnson, Jack Black, Kevin Hart i Karen Gillan. Wszyscy oni – w postaci awatarów o niezwykłych umiejętnościach – zostaną wciągnięci w niebezpieczny świat Jumanji. Wyruszą w najbardziej niebezpieczną przygodę życia albo… na zawsze utkną w świecie gry.

Dlaczego go wybrałam? Jumanji było przeze mnie bardzo lubiane w dzieciństwie, Chętnie zobaczę jak kontynuowano tę historię, chociaż przyznaję, że nie do końca leży mi obsada. 



W kolejnej odsłonie swoich przygód, Paddington jest pełnoprawnym członkiem rodziny Brownów. Mieszka z nimi w szczęściu i spokoju w Windsor Gardens, gdzie stał się przy okazji uwielbianym członkiem lokalnej społeczności i wszędzie gdzie się pojawia, niesie ze sobą dużo radości i... odrobinę dżemu. W trakcie poszukiwań idealnego prezentu na setne urodziny swej ukochanej cioci Lucy, Paddington zauważa w antykwariacie pana Grubera wyjątkowo urodziwą książkę-rozkładankę. Aby zarobić na jej kupno, dzielny miś podejmuje się szeregu dziwacznych prac. Jednakże książka zostaje pewnego dnia skradziona i tylko od Paddingtona oraz Brownów będzie zależało, czy tożsamość złodzieja zostanie ujawniona...

Dlaczego go wybrałam? Uwielbiam Paddingtona, tę cudowną, puchatą, angielską kluchę. Uwielbiam i filmy i bajki, więc i tę część muszę obejrzeć. 


niedziela, 3 grudnia 2017

Listopadowe przyjemnostki

Listopad obfitował w wiele deszczowych i ponurych dni, ale postanowiłam codziennie wychodzić i się dotleniać wraz z synkiem. Tylko jeden dzień spędziliśmy zamknięci w czterech ścianach. Na blogu pojawiło się parę nowych recenzji.

KSIĄŻKI

Miesiąc rozpoczęłam z Nikiem i Teslą, bliźniakami, którzy uwielbiają wynalazki. Książeczki z nimi sprawiły mi niesamowitą frajdę. Mój synek jeszcze jest zbyt mały, by konstruować wynalazki, ale jeśli macie starsze dzieci, to te książeczki będą idealnym prezentem na święta dla waszych najmilszych. Krok po kroku zostało w nich wyjaśnione działanie urządzeń technologicznych, które dzieci pod opieką rodziców mogą same skonstruować. Całość opatrzona została humorystyczną historyjką. Jak najbardziej polecam :)

Pojawiła się też recenzja Wszystkich moich kobiet Wiśniewskiego, lektury przepełnionej emocjami, żarem, erotyką, bardzo osobistej. Napisanej wspaniale, jak tylko autor potrafi.

Przeczytałam też drugi tom trylogii Firebird. Dziesięć tysięcy słońc nad tobą okazało się znacznie lepsze, niż pierwsza część tej historii i zachęciło mnie do przeczytania tomu kolnego.

Pojawiła się także recenzja Miłości za wszelką cenę, dobrze skonstruowanego thrillera psychologicznego dla młodzieży, który bardzo przypadł mi do gustu.

Na dodatek schrupałam czytelniczo Ritę z Cherrywood, czyli opowieść o trudach emigracji.

FILMY

Tym razem także nie obejrzałam za dużo. Przypomniałam sobie Listy do M., co by się wprowadzić w świąteczny klimat. Obejrzałam też Oscarowy Arrival (polski tytuł: Nowy początek). Pani filolog ma za zadanie rozpoznać język kosmitów, którzy pewnego dnia pojawili się na ziemi. Nowe formy zaobserwowano w dwunastu ziemskich lokalizacjach. Kobieta musi rozwikłać to, czego dowie się od kosmitów.
Przyznać muszę, że film ma nieziemski klimat i cudowny pomysł na fabułę, jednak zabrakło mi w nim emocji i nutki ekscytacji. Momentami ciągnął się jak przysłowiowe flaki z olejem i mimo że zakończenie okazało się naprawdę zaskakujące, to ogólnie film oceniam dość średnio.

MUZYKA

Przez listopad chodziła za mną świetna Havana. Pewnie tez ją znacie, niby masówka, ale głos piosenkarki robi wrażenie.

sobota, 2 grudnia 2017

Planowany stosik grudniowy




Przez cały rok planowałam, spisywałam, rejestrowałam książki, które chcę przeczytać. Pieczołowicie tworzyłam stosiki, żeby czytać według nich i co? I w końcu w grudniu doszłam do wniosku, że zostawię sobie trochę miejsca na spontaniczność. Odgrzebałam się praktycznie z książek recenzenckich, zostało mi więc radosne grzebanie po półkach (swoich i bibliotecznych). Dzisiaj wiem, że chciałabym przeczytać trzy książki widoczne poniżej.


Milion odsłon Tash ma być dla mnie czystą rozrywką. Ponoć to lekka lektura w stylu Fangirl, którą wielu uwielbia (osobiście nie czytałam). W każdym razie nie oczekuję wiele, liczę na miło spędzone popołudnie z książką. 

Już chyba tradycją stało się u mnie spędzanie ostatnich miesięcy roku z Blondynką, czyli Beatą Pawlikowską. Jej relacja z podróży do Japonii mocno mnie zawiodła, ale liczę na to, że spędzę dobry czas na poznawaniu Paragwaju z jej perspektywy.

Dżentelmen w Moskwie skusił mnie natomiast miejscem i czasem osadzenia historii. Nie jest wielką tajemnicą, że uwielbiam Wielkiego Gastsby'ego, a także inne historie osadzone w okresie Roaring Twenties. Liczę na to, że ta książka też mnie oczaruje. Zresztą, czy widzieliście jej cudowną okładkę?


Jak jest z Wami? Co planujecie czytać w grudniu? Co kryją wasze stosiki?

piątek, 1 grudnia 2017

Listopadowe podsumowanie wyzwania "Powrót do dzieciństwa"



Czujecie już w powietrzu święta :)? Nie da się ukryć, że wszędzie już ich pełno, a w szczególności w galeriach handlowych. Oznacza to jedno, to już ostatni miesiąc naszych zmagań z wyzwaniem. Szkoda, że została tylko czwórka uczestników, ale dobre i to, bo walczycie dziewczyny jak lwy :) 

W tym miesiącu najlepszy wynik osiągnęła Sylwia. Gratulacje :)
Jak widać ostateczne wyniki są bardzo wyrównane, więc grudzień będzie bardzo ciekawy :)



wynik za listopad (łącznie z bonusem)wynik z poprzednich miesięcyŁĄCZNIE
matka_wkurzająca8150158
Buba Bajdocja1496110
Agnieszka033
Mama do sześcianu12223
Pożeram strony033
Luka Rhei099
Daria Skiba04040
Wiki099
Sylwia19140159
Martyna Carli077
Wasza Mamka022



ŚWIĘTA


Wiemy już co mamy robić. Powodzenia :) 


UWAGA! Linki do książek przeczytanych w czerwcu zamieszczajcie, proszę, pod tym postem.


czwartek, 30 listopada 2017

Trud życia na emigracji - "Rita z Cherrywood" Larissa Awiżeń



Rodząc się Pskowie, niewielkiej rosyjskiej miejscowości, Rita nigdy nie przypuszczała, że praktycznie całe swoje życie spędzi na emigracji i że przewrotny los oraz zmiany systemowe ukierunkują jej życie w sposób, o jakim nawet nie przyszło jej śnić. 

ŻYCIE EMIGRANTKI
Rita odebrała w mniemaniu swoim i swoich rodziców staranne muzyczne wykształcenie, takie, które miało zapewnić jej godziwy byt. Nie przypuszczali oni jednak, że zmiany polityczne zrobią swoje, a nauczanie muzyki w szkołach odejdzie w niebyt. Rita,m która nie wiedziała co ze sobą począć zdecydowała się na odejście na emeryturę. Nie chcąc jednak rezygnować ze swych ambicji i nie chcąc popaść w stagnację postanawia podszkolić swój angielki i wyjechać do Anglii do pracy. Tam zostaje pracownicą "Cherrywood" Care Home.  

NIEWAŻNE GDZIE, WAŻNE Z KIM
Powieść Larrisy Awiżeń to książka, której głównym tematem jest emigracja, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że jest to powieść przede wszystkim o ludziach. To oni stanowią trzon życia. Nieważne, że zmieniamy miejsce zamieszkania, nieważne, gdzie wylądujemy. Nasz dom jest tam, gdzie nasi bliscy. 

Autorka bardzo dokładnie opisuje trudy życia na emigracji, a także pracę w ośrodku. Opisuje chwile radosne i złe. Idealnie wpisuje się w tę historię hasło pod jakim jest promowana, że to słodko-gorzka powieść. 

Rita z Cherrywood to idealna powieść na jedno popołudnie. Rita nie narzeka na swój los, potrafi sobie poradzić w każdej sytuacji. Zaraża pogodą ducha i swoją normalnością. Myślę, że tzw. wspólny język z główną bohaterką znajdzie niejeden czytelnik. 


Tytuł: Rita z CHerrywood
Autor: Larissa Awiżeń
Data wydania: 17 lipca 2017
Liczba stron: 158
Wydawnictwo: Dygresje

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Dygresje. 

środa, 29 listopada 2017

Życie ma się tylko jedno - "Wszystkie moje kobiety. Przebudzenie" Janusz Leon Wiśniewski

Ile razy łapaliście się na myśleniu o przeszłości? Na tym, że chcielibyście coś zmienić? Ile razy przeżywaliście w głowie te same sytuacje ze zmienionym zakończeniem? Zastanawialiście czy moglibyście przeżyć coś inaczej, zmienić bieg wydarzeń i swoje zachowanie? Osobiście przeżywałam takie wymyślone sytuacje miliony razy, chociaż w życiu nie znalazłam się nigdy w kryzysowej sytuacji. W takiej znalazł się za to główny bohater najnowszej powieści Janusza Leona Wiśniewskiego. 

Naukowiec wybudza się po pół roku ze śpiączki i zostaje poinformowany, że znalazł się w klinice w Amsterdamie. Co więcej, jego mózg praktycznie nie doznał uszkodzeń. Mężczyzna dowiaduje się, że miał wiele szczęścia i jest wyjątkowym przypadkiem. Słyszy także, że w trakcie jego choroby odwiedzały go różne kobiety. Jedne skromne, jedne bezwstydne. Dla każdej coś znaczył. Niektóre przebyły daleką drogę by się znaleźć przy jego szpitalnym łóżku. Te wieści zmuszają mężczyznę do przemyśleń na temat swojego życia.

RETROSPEKCJE
Powieść Wiśniewskiego w głównej mierze zbudowana jest na retrospekcjach. On, naukowiec przekonany, że wszystko można zapisać w liczbach, zaczyna zmieniać poglądy przypominając sobie wydarzenia z życia. Przed głównym bohaterem postawiono ważne zadanie: przewartościowanie swojego życia i rozmyślanie nad nim. No bo jednak wiele musiało się wydarzyć, skoro nieustannie na jego drodze pojawiały się nowe, ciekawe i nietuzinkowe kobiety, a on ostatecznie został sam z kotem Schrödim. 
To właśnie poprzez retrospekcje poznajemy pełny rys bohatera, jego najbardziej intymne myśli, odczucia, wspomnienia. Mimo że jego teraźniejszość jest niezwykle ciekawa, bo w końcu gdzie znaleźlibyśmy szpital z lekarzem o niesamowitym poczuciu humoru i salową, co dba o pacjenta jak o swojego syna. 
Momentami przydługawe retrospekcje, wypełnione do granic erotyką  i intymnością, niezwykle wciągają i nie pozwalają oderwać się od lektury. Chociaż życie bohatera nie jest jakoś specjalnie niezwykle, to zachwyca i pochłania swoją prostotą (o ile można nazwać życie cenionego naukowca prostym) i prawdziwością. Retrospekcje nie powalają akcją, ale intrygują swoją szczegółowością. Znamy niemal każdą myśl bohatera, każdy, najdrobniejszy szczegół jego dawnego życia. Ma się wręcz wrażenie, że słyszymy brzęk tłuczonego szkła, szum wody w basenie, czy trzask zamykanych drzwi. 

UROKLIWY DYSONANS
Nie da się oprzeć wrażeniu, że Wszystkie moje kobiety. Przebudzenie to proza niezwykle osobista i nawet nie znając biografii autora miałabym przypuszczenia, że zawarł wiele ze swojego życia w tej książce. Przyznać trzeba, że jej zawartość wywołuje niezwykle silne i sprzeczne emocje, bo właśnie ona stanowi osobliwy paradoks. Z jednej strony to historia brudna, ociekająca seksem, w znacznej mierze skupiająca się na fizyczności, z drugiej mami czytelnika swoją eterycznością, delikatnością i finezją. 

LITERATURA NIE TYLKO DLA KOBIET
Spotkałam się gdzieś z opinią, że Wiśniewski tworzy prozę dla kobiet i muszę przyznać, że zupełnie z tym twierdzeniem się nie zgadzam. W jego książce nie brak mocnych, dosadnych wręcz cytatów i męskich akcentów. 
Książka wypełniona jest erotyką, to ona stanowi trzon życia głównego bohatera, to przez jej pryzmat postrzega swoje byłe partnerki. Jego wspomnienia w głównej mierze powiązane są z seksem. Nie jest to jednak zarzut z mojej strony, bo Wiśniewski nawet przedstawiając prosty akt, zwierzęce pożądanie, a nawet swego rodzaju wyuzdanie, robi to w tak wysublimowany sposób, że jego powieść ma szansę spodobać się zarówno kobietom jak i mężczyznom. 
Dodatkowy atut i urozmaicenie stanowią ciekawostki z różnych dziedzin nauki wplatane w fabułę i wyjaśnione w prosty, wręcz łopatologiczny sposób, tak aby każdy był w stanie zrozumieć ich istotę. 

Wszystkie moje kobiety. Przebudzenie nie jest lekturą lekką, na tak zwane jedno pożarcie. To powieść melancholijna, wymagająca dłuższego pochylenia się nad nią. To książka pozostająca w pamięci i zmuszająca do refleksji nad własnym życiem. Niezwykle złożona, bez nadmiernej akcji, ale wciągająca i dająca niezwykłą satysfakcję z ukończonej lektury. 



Tytuł: Wszystkie moje kobiety. Przebudzenie
Autor: Janusz Leon Wiśniewski
Data wydania: 8 listopada 2017
Liczba stron: 576
Wydawnictwo: Znak Literanova

Za możliwość recenzji dziękuję Dominice Smoleń i Wydawnictwu Znak Literanova. 



sobota, 25 listopada 2017

Podróży między-wymiarowych ciąg dalszy - "Dziesięć tysięcy słońc nad Tobą" Claudia Gray



Pierwsza część trylogii Firebird wzbudziła wiele emocji. Jedni byli nią zachwyceni, inni wręcz przeciwnie. Przyznać trzeba jedno, nie ma chyba osoby, która by o niej nie słyszała czy nie mówiła. Zgodnie ze znanym porzekadłem: nieważne jak mówią, byle mówili. Czy zatem warto sięgać po kolejny tom? Co tym razem zaserwowała czytelnikom Claudia Gray?


Tym razem przed Marguerite, naszą główną bohaterką, stoi nie lada wyzwanie. Mimo złożenia przez nią obietnicy pozostania w swoim wymiarze, zostaje zmuszona do kolejnych podróży, by ratować rozszczepioną duszę swego ukochanego. Dodatkowo okrutny Triad chce, by dziewczyna wchodząc w skórę Marguerite z innych wymiarów sabotowała pracę jej rodziców i zniszczyła ich dotychczasowe dokonania. Czy dziewczyna będzie w stanie to zrobić? Czy uratuje swego ukochanego? 


Wymiary

Tym razem w książce mamy to, czego zabrakło w poprzednim tomie - świetnie zostały skonstruowane i przede wszystkim opisane wymiary w jakich przebywa Marguerite. Światy utworzone przez Gray oczarowują i wciągają, zaciekawiają swoją konstrukcją. Odnajdzie się w nich i miłośnik wojny, i współczesności, dystopii i wypełnionych tłumem współczesnych miast. 


Akcja

W Dziesięciu Tysiącach słońc nad tobą nie brakuje akcji. Marguerite co i róż wrzucana jest w wir zaskakujących przygód. Autorka nie szczędziła czytelnikom intryg, tajnych planów i nieprzewidywalnych wydarzeń. Główna bohaterka zaczyna wątpić w przeznaczenie, wygląda na to, że jej wcześniejsze podejrzenia nie do końca były trafne, a obecne przeżycia mocno nią wstrząsną i zmienią jej przekonania. 


Trójkąt miłosny

W tym tomie także nie udało się uniknąć motywu trójkąta miłosnego. Mimo że wydaje się, iż Marguerite ugruntowała swoje uczucia i wybrała między Paulem a Theo, to nie do końca znajduje to odzwierciedlenie w drugim tomie. Główna bohaterka wielokrotnie stawiana jest w niezręcznej sytuacji, a na wyidealizowanym wizerunku Paula pojawiają się rysy. 

Mówi się o klątwie drugiego tomu, że czasami potrafi popsuć całą serię, że to po drugim tomie widać, czy cykl jest dobrze poprowadzony. Tym razem mamy do czynienia z dużo lepszą i spójniejszą historią niż tą w pierwszej części. Autorka uzupełniła to, czego wcześniej brakowało, skupiła się na akcji, nie na motywie miłosnym, chociaż i tutaj odgrywa on bardzo duże znaczenie i momentami nuży. Mimo wszystko, kolejna odsłona cyklu Firebird zaostrza  literacki apetyt na poznanie zakończenia całej historii. 


Tytuł: Dziesięć tysięcy słońc nad tobą
Tytuł oryginału: Ten Thousand Skies Above You
Autor: Claudia Gray
Tłumaczenie: Małgorzata Kaczarowska
Liczba stron: 432
Data wydania (Pl): 27 września 2017
Wydawnictwo: Jaguar


Recenzja napisana dla portalu:
link do recenzji



piątek, 17 listopada 2017

Gdy miłość boli - "Miłość za wszelką cenę" Louisa Reid




Wiele razy zastanawiałam się jak to jest toksyczną miłością. Czy jest to tylko wyświechtany frazes, czy rzeczywiście coś takiego istnieje. Wydaje się, że kiedy kochamy ostatnią rzeczą o jakiej byśmy pomyśleli jest to, że nasz związek jest toksyczny. Tak naprawdę jesteśmy w stanie to oszacować dopiero po jego zakończeniu. Zaskakującą i przerażającą wizję toksycznej miłości przedstawiła Louisa Reid w swojej książce Miłość za wszelką cenę.

Główna bohaterka wraz ze swoim bratem i mamą po raz kolejny zmienia miejsce zamieszkania. Po raz kolejny zaczyna wszystko od nowa. Wszystkiemu winna jest męcząca ją choroba psychiczna. Dziewczyna sprawia sobie ból, samo okalecza się, nie jest w stanie rozróżnić jawy od snu. Dodatkowo za wszystkie swoje krzywdy wini tajemnicze "to coś". Jedyną radością jej życia jest jej brat Peter. Do czasu, gdy poznaje przystojnego sąsiada nie zdaje sobie sprawy, że mogłaby poczuć coś więcej do kogoś obcego. Między dwójką bohaterów zaczyna rozwijać się uczucie. Oboje są pokrzywdzeni przez los, oboje po ciężkich przejściach. Czy mają szansę odnaleźć szczęście?

Choroba psychiczna
Generalnie cała historia kręci się wokół choroby Audrey. To ona ją ogranicza, ona zmusza do krzywdzenia samej siebie. Audrey nieustannie wmawia sobie, że zmusza ją do tego "to coś", mroczny element jej samej, coś co kryje się w domu i nie daje jej spokojnie egzystować. Dziewczynie pomaga jej matka, odsyłając ją od jednego lekarza do drugiego i szukając coraz to nowych terapii i wciskając leki, które mają jej pomóc radzić sobie z rzeczywistością. Jednak choroba psychiczna Audrey igra sobie z nas - czytelników. Czytając powieść ma się nieodparte wrażenie, że z dziewczyną wszystko jest w porządku. Potrafi być rozsądna, przecież nieustannie martwi się o swojego młodszego brata i dba o niego niczym matka.

Po jakimś czasie zaczynamy dostrzegać rysy na rodzinnych relacjach w domu Audrey. Matka skupiona jest w stu procentach na swojej córce, zdaje się nie dostrzegać Petera, wręcz traktuje go jakby nie istniał. Chłopiec ma dopiero 5 lat, a matka potrafi go zostawiać samego w domu, bez żadnego nadzoru, gdy jeździ z Audrey do szpitala. To dziewczyna go kąpie, odbiera ze szkoły, tuli do snu. 

Wydaje się też, że Audrey nie cierpi na depresję, bo momentami potrafi niezwykle cieszyć się z prostych rzeczy. Raduje ją jarmark i jego atrakcje, cieszy ją bliskość innych osób. 


Miłość w czasach choroby
Okazuje się, że nawet choroba psychiczna nie jest w stanie ograniczyć uczuć. Każdy pragnie być kochany, znaleźć akceptację w czyichś ramionach. Audrey odnajduje wsparcie i miłość w ramionach Leo, chłopaka który dużo przeszedł, który ma gdzieś, że większość kolegów mówi o niej, że jest psychiczna. Dla niego liczy się tylko jej uśmiech, piękne włosy i niezwykle wnętrze.

Autorka pokazuje, że każdy ma szansę na szczęście i odrobinę miłości. Że wbrew wszystkiemu i wszystkim trzeba o nią walczyć i znajdować wsparcie w ukochanej osobie,a prawdziwa miłość uratuje nawet z najgorszej opresji.

Zaskoczenie
Autorka w swej powieści funduje prawdziwe pomieszanie z poplątaniem. Tu nic nie jest tym, na co wygląda. Już od początku czytelnika mierzi tajemnicze "to coś", bo Audrey jest ciągle opisuje. "to coś" wydaje się być prawdziwym tworem, a nie wyimaginowaną przez Audrey postacią. Książka wpisana została przez wydawcę w kanon thrillera psychologicznego i rzeczywiście dobrze wpisuje się w ten gatunek. Mimo że już w mniej więcej w połowie domyśliłam się rozwiązania całej historii, czytało mi się ją z pewną dozą ekscytacji, byłam ciekawa ciekawa czy potwierdzą się moje przypuszczenia.

Jedyne co mnie mierziło to zbyt poetycki język Audrey. Dziewczyna opisywała wydarzenia ze swojej perspektywy i ciężko uwierzyć, że nastolatka opisuje swoje przeżycia używając górnolotnych metafor.

Miłość za wszelką cenę to książka, która zdecydowanie mnie zaskoczyła swoją formą. Niech nikogo nie zwiedzie tytuł zapowiadający romansidło dla nastolatków. To książka, która niejednego zaskoczy i zrobi mu wodę z mózgu, a historia w niej zawarta zapewne zaintryguje i pozostanie w pamięci. 



Tytuł: Miłość za wszelką cenę
Tytuł oryginału: Lies Like Love
Autor: Louisa Reid
Data wydania(Pl): 23 listopada 2016
Liczba stron: 464
Wydawnictwo: Zielona Sowa


poniedziałek, 13 listopada 2017

Fizyka nie musi być nudna - o książkach dla dzieci Niki i Tesla słów parę




Fizyka potrafi być zmorą. Wiem co piszę, przeżyłam to na własnej skórze. Przez wszystkie lata mojej szkolnej edukacji nie byłam w stanie jej polubić, a moi nauczyciele nie potrafili mnie nią zainteresować. Zastanawiam się czemu i chyba znam odpowiedź. Na lekcjach nie robiliśmy doświadczeń, nie konstruowaliśmy wynalazków, a tylko wkuwaliśmy nudne wzory i powtarzaliśmy regułki. Czy można polubić fizykę? Czy może ona stać się przyjemna i łatwo przyswajalna? "Science Bob" Pflugfelder i Steve Hockensmith udowadniają, że jak najbardziej. 

Niki i Tesla to bliźnięta, które dzięki swojemu wujkowi Newtowi poznają tajniki konstrukcji przeróżnych wynalazków. Ich wujek nieco przypomina szalonego naukowca z Powrotu do przyszłości. Jest zwariowany, nieogarnięty i totalnie zbzikowany na punkcie fizyki i swoich kolejnych, genialnych i nie zawsze trafionych pomysłów. Bliźniaki mają szansę liznąć wielkiej nauki, a dzięki temu, że są niezwykle rezolutne, udaje im się rozwiązać najbardziej skomplikowane zagadki.

Przyznam, że jestem zachwycona serią o Niku i Tesli z kilku, wyjątkowo prostych powodów. Co mnie w niej tak ujęło, że potrafiłam cieszyć się książkami dla dzieci, jak maluch, który wyczekuje pierwszej gwiazdki w Wigilię?


WYNALAZKI

Na kartach książek przedstawiona została krok po kroku konstrukcja wynalazków. Młody czytelnik przy pomocy rodziców może od podstaw skonstruować system dekonspiracji szpiegów, elektromagnes domowej roboty, pułapkę balonową, a nawet własnego robota. Urządzenia te budowane są też przez głównych bohaterów książki, więc dzięki temu młodzi czytelnicy mogą czynnie brać udział w przygodach Nikiego i Tesly. 

ILUSTRACJE.
Powieści opatrzone zostały przepięknymi ilustracjami Scotta Garetta utrzymanymi w niebieskiej kolorystyce. Wklejka i strony w książce  przypominają swoją teksturą kalkę techniczną, a dodatkowo wklejka wygląda tak, jakby ktoś namalował na niej zarys swojego wynalazku. Graficznie książki te zostały dopracowane do perfekcji. 

NAUKA PRZEZ ZABAWĘ. 
Niki i Tesla w każdej powieści mają do rozwikłania konkretną zagadkę, a wraz z nimi tajemnicę rozwiązuje młody czytelnik. Każda książka dotyczy innych zagadnień z pogranicza świata nauki i techniki. Każda w przystępny sposób uczy czegoś nowego, a naukowe zagadnienia są sprytnie przemycane w dialogach głównych bohaterów. Jedynym minusem jest fakt, że autorzy dość często nawiązują do amerykańskiej kultury, co może nieco ogłupiać polskiego czytelnika, który nie zna wszystkich wspominanych przez nich aspektów. 

HUMOR.
Dialogi Nikiego i Tesli są niezwykle ironiczne i zabawne. Taka sama jest konstrukcja bohaterów i zdarzeń. Nie raz i nie dwa zaśmiejecie się z przygód rezolutnego rodzeństwa. Gwarantuję Wam to.

Jednym słowem - polecam. Książki z serii Niki i Tesla to świetna zabawa, nie tylko dla dzieci, ale też dla rodziców, którzy będą z nimi konstruować pokazywane w książce wynalazki. To interaktywna rozrywka, która zbliży pokolenia, zachęci dziecko i do czytania, i do poznawania fizyki i techniki. To idealny prezent dla małego naukowca.


Tytuł: Niki i Tesla. Bunt armii robotów.
Tytuł oryginału: Nick and Tesla's Robot Army Rampage
Autorzy: "Science Bob" Pflugfelder, Steve Hockensmith
Ilustracje: Scott Garett
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 216
Wydawnictwo: RM

Tytuł: Niki i Tesla. Laboratorium pod napięciem.
Tytuł oryginału: Nick and Tesla's High-Voltage Danger Lab
Autorzy: "Science Bob" Pflugfelder, Steve Hockensmith
Ilustracje: Scott Garett
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 240
Wydawnictwo: RM

Tytuł: Niki i Tesla. Pojedynek tajnych agentów.
Tytuł oryginału: Nick and Tesla's Secret Agent Gadget Battle.
Autorzy: "Science Bob" Pflugfelder, Steve Hockensmith
Ilustracje: Scott Garett
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 256
Wydawnictwo: RM

wtorek, 7 listopada 2017

Listopadowe plany i garść ciekawych premier

Ostatnimi czasy okazało się, że uzbierałam masę książek do przeczytania w domu., Stosy się piętrzą, a ja nie wiem, kiedy dam radę to przeczytać. Stosik, który Wam zaprezentuję pewnie będzie przeze mnie doczytywany też w grudniu, coś czuję że nie wyrobię się w listopadzie. 


Polska odwraca oczy to zestawienie mrocznych i mocnych reportaży o naszej rzeczywistości. Była to lektura miesiąca w klubie książki PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ. Niestety nie dałam rady jej przeczytać w październiku i liczę na to, że uda mi się niebawem. 

Dziesięć tysięcy słońc nad tobą to kolejny tom sagi o podróżach międzywymiarowycjh., Ciekawa jestem jakie miejsca akcji tym razem wymyśliła autorka i czy dalej skupia się ona głównie na romansie i trójkącie miłosnym, czy jednak w książce pojawi się więcej akcji. 

Niki i Tesla to książki dla dzieci i młodzieży, które nauczą nawet najbardziej opornych fizyki i konstrukcji wynalazków. Recenzja już niebawem. 

Rita z Cherrywood to słodko-gorzka opowieść o kobiecie zmuszonej do pracy na emigracji. Myślę, że to idealna lektura na listopadowe, deszczowe dni. 

Drugie bicie serca to historia uświadamiająca młodzież o tematyce transplantologii. To książka ważna, taką którą powinno się przeczytać. Mam zamiar po nią sięgnąć ze względu na rekomendację Martyny Wojciechowskiej. 


Nastolatka i rodzinna tajemnica i tytułowa Kawa z kardamonem to pierwszy tom trylogii Joanny Jagiełło, którą pokochały czytelniczki. Mam nadzieję, że i ja ją pokocham :) 





Na sam koniec zostawiłam najnowsza powieść Janusza Leona Wiśniewskiego Wszystkie moje kobiety. Spodziewam się książki naładowanej masą emocji, niezwykle sensualnej i prawdziwej, bo taka jest proza autora.

Czytaliście wyżej wymienione pozycje? Coś mi polecacie? Od czego powinnam zacząć?


GARŚĆ PREMIER LISTOPADOWYCH, czyli na co czekam:


Tarryn Fisher "Ciemna strona", SQN
Mroczna, hipnotyzująca historia, która może się przydarzyć każdemu.
W dniu swoich trzydziestych trzecich urodzin popularna pisarka Senna Richards budzi się uwięziona w obcym domu. Została porwana, ale nie wie przez kogo ani dlaczego. Szybko staje się jasne, że jeśli chce odzyskać wolność, powinna dokładnie przyjrzeć się swojej przeszłości i odczytać pozostawione jej wskazówki. Jednak przeszłość skrywa mroczne tajemnice…
Kobieta uświadamia sobie, że to gra. Wyrafinowana i niebezpieczna. I że tylko prawda może przynieść wyzwolenie.
A jaka jest twoja ciemna strona?








Laetitia Colombani "Warkocz",
Wydawnictwo Literackie
Siła kobiet. Trzy poruszające współczesne historie, splatające się w walce bohaterek z przeciwnościami losu. Smita mieszka w Indiach. Należy do Dalitów – kasty ludzi nietykalnych, na najniższym miejscu w hierarchii społecznej. Zajmuje się czyszczeniem latryn. W szkole jej córka jest bita i poniżana. Smita chce odmienić jej los. Ucieka z córką do oddalonej o tysiąc kilometrów miejscowości. W drodze zatrzymuje się w świątyni Tirupati. Prosi Wisznu o łaski i w darze obcina włosy. To największa ofiara, pozbycie się własnego ego, ukorzenie przed bóstwem. Sara jest prawniczką w znanej kancelarii w Montrealu. Wiecznie zajęta, ciągle w pracy, całkowicie skupiona na karierze. Pewnego dnia słyszy przerażającą diagnozę: nowotwór. W trakcie radioterapii traci włosy. Traci też posadę, gdyż szefowie uznają, że choroba nie da się pogodzić z pracą na pełnych obrotach. Guilia ma dwadzieścia lat, jej rodzina prowadzi zakład produkujący peruki z naturalnych włosów. Gdy ojciec dziewczyny ulega śmiertelnemu wypadkowi, Sycylijka musi przejąć rodzinny interes. Firma stoi na skraju bankructwa. Matka zmusza Gulię do małżeństwa z synem lokalnego bogacza, w zamian za wykup hipoteki. Jednak dziewczyna ulokowała swoje uczucia w kimś innym. Ukochany podpowiada rozwiązanie – import włosów z Indii. Losy tych trzech kobiet, które dzielą kontynenty, kultury i osobiste doświadczenia, splotą się pewnego dnia w przedziwny sposób. Niczym warkocz…



Jenny Eclair "Przeprowadzka", WAB
Jakie to uczucie, oglądać własne życie jak film, klatka po klatce? Szczęśliwe chwile przeplatają się z tymi tragicznymi i bywa, że tych drugich jest znacznie, znacznie więcej. Ludzkie losy są tak pogmatwane, że czasem chyba lepiej nie wiedzieć, co niesie przyszłość...
Edwina Spinner po latach wdowieństwa decyduje się wreszcie na sprzedaż ogromnego domu, w którym spędziła kilkadziesiąt lat. Ten dom kiedyś tętnił życiem, teraz straszy pustką. Agent nieruchomości ocenia go fachowym okiem handlowca, u niej jednak ten spacer po pokojach budzi rozliczne wspomnienia. Co takiego wydarzyło się w tych murach, że z niebanalnej, utalentowanej kobiety, którą kiedyś była, zmieniła się w przytłoczoną własną samotnością staruszkę?







Ann Brashares "Wszystko razem", YA!


Sasha i Ray spędzają każde lato w starym domu na Long Island. Od dziecka wiele ich łączyło. Czytali te same książki, wędrowali tymi samymi piaszczystymi ścieżkami, jedli brzoskwinie z tego samego straganu, śmieli się przy tym samym stole w jadalni. Spali nawet w tym samym łóżku.
Sasha i Ray nigdy się nie poznali. Tata Sashy był kiedyś mężem mamy Raya, wspólnie mieli trzy córki: perfekcjonistkę Emmę, piękną Mattie oraz ulubienicę Quinn. Małżeństwo jednak rozpadło się na dwie rodziny, z których każda pragnie zatrzymać stary dom dla siebie. Bez względu na to jak słodko-gorzkie wspomnienia się z nim wiążą.
Tego lata jednak losy Sashy, Raya i ich rodzeństwa splotą się w sposób, którego nie przewidziało żadne z nich…








Chloe Mayer "Chłopiec ze śniegu",
Wydawnictwo Czarna Owca
Rok 1944. Daniel i jego matka, Annabel, pozostają w domu w spokojnej angielskiej wiosce. Tymczasem ojciec chłopca walczy na froncie wojny, która choć tak odległa, wydaje się otaczać bohaterów ze wszystkich stron.
Kiedy matka i syn poznają Hansa, niemieckiego jeńca pracującego w pobliskim gospodarstwie, w ich życiu wreszcie coś zaczyna się dziać, choć dla każdego z nich spotkanie oznaczać będzie coś zupełnie innego. Annabel pozwoli otrząsnąć się z mroku depresji, w której tkwiła, odkąd urodził się Daniel. Dla chłopca, który radzi sobie z samotnością, uciekając w świat bajek i fantazji, Hans jawi się jako tajemniczy książę w przebraniu. Jednak Danielowi często trudno odróżnić rzeczywistość od fantazji, a Hans ma plan, by wykorzystać chłopca i jego matkę dla własnych celów.






Amy Engel "Dziewczyny z Roanoke",
Wydawnictwo Czarna Owca
Po samobójczej śmierci matki piętnastoletnia Lane Roanoke przyjeżdża do Kansas, żeby zamieszkać z
dziadkami oraz żywiołową kuzynką Allegrą w ogromnej wiejskiej posiadłości. Lane nie wie prawie nic o tajemniczej rodzinie matki, ale szybko odnajduje się w roli pięknej i bogatej dziewczyny z Roanoke. Kiedy jednak odkrywa mroczną tajemnicę rodzinną, ucieka - byle szybciej i dalej.
Jedenaście lat później Lane odbiera telefon od dziadka, który informuje ją o zniknięciu Allegry. Czy ona też uciekła? A może przydarzyło się jej coś złego? Lane, nie potrafiąc odmówić dziadkowi, wyjeżdża z Los Angeles i wraca do rodzinnej posiadłości, by pomóc w poszukiwaniach i zagłuszyć wyrzuty sumienia, że opuściła kuzynkę. Powrót do Kansas oznacza dla Lane również ponowne spotkanie z chłopakiem, któremu złamała serce tamtego pamiętnego lata. Przede wszystkim jednak będzie musiała zmierzyć się z druzgocącą tajemnicą, przed którą już raz uciekła – czy ma w sobie dość siły, by i tym razem się uratować?
Akcja książki, w której autorka zręcznie przeplata sceny z pierwszego lata Lane w Roanoke oraz z jej powrotu, szokuje i nęci czytelnika, prowadząc go od jednego zdumiewającego odkrycia do kolejnego, odsłaniając przed nim tajemnice składające się na historię przerażającej namiętności, która łączy bohaterów, jednocześnie rozdzielając ich na zawsze.


Czy coś się Wam spodobało? Na co czekacie w listopadzie?