piątek, 13 października 2017

Julka, Olek, Pulpet i skarb - "Tarapaty" Marta Karwowska, Katarzyna Rygiel



Dociekliwe dzieciaki, banda złoczyńców, hrabina, wyjazd rodziców i uroczy pies na dokładkę - to mieszanka, która idealnie nadaje się do stworzenia filmu familijnego. Taka pozornie niepowiązana ze sobą zgraja dała się połączyć w logiczną całość, a jej losy śledzić można w filmie kinowym Tarapaty i książce napisanej na jego podstawie przez Katarzynę Rygiel i Martę Karwowską. 

Julka w wyniku pomyłki trafia do swojej ciotki, która zwana jest przez mieszkańców jej kamienicy hrabiną. Dziewczynka miała spędzić u niej tylko chwilę, ale w skutek nieszczęśliwego zbiegu okoliczności, pobyt się wydłuża, a dziewczynka czuje się bardzo samotna. Na domiar złego przez przypadek przyczynia się do narażenia mieszkania ciotki na kradzież. Wtedy właśnie poznaje Olka i jego psa Pulpeta i razem z nimi postanawia prowadzić śledztwo. Ich uwagę zwracają kręcące się w pobliskiej ruderze staruszki, które w niczym nie przypominają ciepłych i urokliwych babć. 

Tarapaty to powrót do familijnego kina przygody i do książek utrzymanych w tych samym klimacie. To powieść, która przywodzi na myśl dawną literaturę familijną: Szatana z siódmej klasy czy Pana Samochodzika. To książka, która pokazuje, że rodzime kino familijne ma rację bytu i w końcu coś w tym temacie zaczyna się w naszym kraju dziać.

Bohaterowie powieści są niezwykle barwni. Julka i Olek to żywe i pomysłowe dzieciaki, wierzące w znalezienie skarbu i złapanie złoczyńców kręcących się w pobliżu. Nie siedzą z nosami w telefonach i laptopach, a wolą spędzać czas ze sobą. Wielką rolę w książce odgrywa instytucja przyjaźni, której waga jest niejednokrotnie podkreślana. 

Antagoniści są dość mocno przerysowani, Pulchna i Chuda nie mają w sobie krztyny dobrych intencji, zależy im tylko na zdobyciu tego, czego poszukują. Nie krępują się nawet zastraszać i wykorzystywać do swoich celów niewinnych dzieci.

Tarapaty to świetna zabawa dla odbiorców w każdym wieku. Mimo że książka docelowo przeznaczona jest dla dzieci i młodszej młodzieży, spodoba się też dorosłym. Czyta się ją lekko, a wartka akcja wciąga już od pierwszej strony. Jeśli szukacie synonimu dobrej zabawy dla siebie i waszych milusińskich to warto po nią sięgnąć. 


Tytuł: Tarapaty
Autorzy: Marta Karwowska, Katarzyna Rygiel
Ilustracje: Marta Ruszkowska
Liczba stron: 312
Data wydania: 13 września 2017
Wydawnictwo: Agora




niedziela, 8 października 2017

Zdążyć przed końcem świata - "Ostatni policjant" Ben H. Winters



Chaos, ogólna beznadzieja i brak perspektyw - czy tak wyglądałby świat zmierzający ku schyłkowi?
Ben H. Winters rysuje właśnie taki obraz preapokaliptycznej ludzkości w pierwszym tomie swojej tyrylogii rozpoczynającej się powieścią Ostatni Policjant.

Ku ziemi zmierza ogromnych rozmiarów asteroida zwana pieszczotliwie Mają. Początkowo sądzono, że ominie naszą planetę, jednak nie ma już nadziei, że tak się stanie. Do końca pozostało niewiele, a świat stopniowo zaczyna pogrążać się w chaosie. Zamykane są szkoły i urzędy, a także placówki publiczne. Ludzie spełniają swoje ostatnie marzenia, porzucają pracę i oddają się rozrywce. Wielu popełnia też samobójstwo, by oszczędzić sobie śmierci w wyniku kataklizmu. Niewielu pozostaje na posterunku i pełni swoje dawne role. Jednym z nich jest Hank Palace, główny bohater powieści Wintersa. 

Pewnego dnia Hank zostaje wezwany na miejsce samobójstwa - w miejscowym McDonaldzie powiesił się agent ubezpieczeniowy. Jest to jedno z wielu samobójstw w ostatnim czasie, jednak przeczucie podpowiada Palacowi, że tym razem coś nie gra, że prawdopodobnie mężczyzna jest ofiarą morderstwa. Z uporem maniaka policjant prowadzi śledztwo, chociaż wszystko wskazuje na to, że się myli. Czy aby na pewno powinien sobie odpuścić? Czy może komukolwiek zaufać? Czy obrany przez niego trop doprowadzi go właściwego rozwiązania? 

Powieść Wintersa to emocjonujący kryminał osadzony w preapokaliptycznym świecie. Pierwszoosobowa narracja pozwala wczuć się we wrażliwość i niepewność głównego bohatera. Razem z nim czytelnik przeżywa rozterki, odnajduje nowe dowody, zaczyna podejrzewać wszystkich wkoło. Przyznać trzeba, że tropy mylone są po mistrzowsku, a rozwiązanie niektórych motywów przyprawia o wielkie zdumienie, co jest esencją dobrze napisanego kryminału. 

Zachwyca świat przedstawiony - mroczny, niejednoznaczny, brudny i pełen machlojek. Nic tu nie jest czarne lub białe, a czytelnik wraz z Hankiem daje się łatwo omamić pozorom. Wydaje się, że tylko główny bohater działa zgodnie ze swoim sumieniem i mimo niesprzyjających warunków nie porzuca swojej pracy i dociekliwie dąży do wyznaczonego celu.

Ostatni policjant to książka umykająca schematom, nie dziwi zatem, że otrzymała nagrodę im. Edgara Allana Poe za najlepszy kryminał w 2013 r. Autor nie skupia się na nadchodzącym kataklizmie, a na zbrodni i zadośćuczynieniu. Hank Palace jest natomiast kowbojem w czasach zagłady i nie spocznie nim sprawiedliwości nie stanie się zadość. Nie pozostaje nic innego jak czekać na kolejne tomy jego przygód. 

Tytuł: Ostatni policjant
Tytuł oryginału: The Last Policeman
Autor: Ben H. Winters
Data wydania (Pl): 11 października 2017 
Liczba stron: 360
Wydawnictwo: Wydawnictwo RM

Za egzemplarz recenzencki dziękuję:


Książka ukaże się pod nową marką wydawniczą wydawnictwa RM - Quraro


piątek, 6 października 2017

Wrześniowe przyjemnostki i październikowe plany

Wrzesień upłynął mi niesamowicie szybko. Starałam się czerpać z niego pełnymi garściami, łapać ostatnie słoneczne chwile i w pełni przygotować na ważne zmiany w moim życiu. Nie potrafię w takich momentach spędzać za dużo czasu z lekturą i udało mi się przeczytać jedynie trzy książki.
Z nowości - wysłuchałam swojego pierwszego audiobooka, czyli Azyl. Opowieść o Żydach ukrywanych w warszawskim zoo autorstwa Diane Ackerman i przyznaję, że jestem pozytywnie zaskoczona tym, jak udało mi się skupić podczas jego słuchania. Gotowanie stało się znacznie przyjemniejsze i jestem przekonana, że to nie ostatnio audiobook jakiego będę miała okazję wysłuchać. 

Na książkowej tapecie pojawiło się u mnie:


Trzecia księga Serii Niefortunnych Zdarzeń. Przyznaję, że niezła. Jak już się oswoiłam z tym, że Baudelairów spotykają jedynie nieszczęścia to lżej mi się ją czyta. 


Niewinna krew - dobra kontynuacja cyklu duetu Rollins - Cantrell. Czytało się przyjemnie, dużo akcji sprawiało, że wręcz łykało się strony i tym razem autorzy dokończyli większość wątków, więc nie miało się wrażenia, że niektóre postaci opisane zostały na siłę. Mogę się jedynie przyczepić do zbyt cukierkowego przedstawienia niektórych, znanych z historii bohaterów. 


Mroczny las to łagodne wydanie Virginii C. Andrews. Co prawda jest tam wątek choroby psychicznej (autorka często się nim posługiwała), jednak jest to w głównej mierze romans, który nie za bardzo zaskakuje, choć czyta się go przyjemnie. 


FILM

Obejrzałam w końcu zaległe odcinki Przyjaciółek, chyba bardziej z sentymentu niż potrzeby. I jakie są moje wrażenia? Każda, dosłownie każda z bohaterek w widowiskowy sposób potrafi skomplikować sobie życie, na własne życzenie wpakować się na minę. Wiadomo, kolejny sezon, trzeba coś wymyślić, ale losy bohaterek stają się coraz bardziej nierealne i naciągane. 


MUZYKA
Może nie do końca chodzi o muzykę, bo większe wrażenie robi świetne wykonanie. Dziewczyny dały z siebie wszystko, odwaliły kawał dobrej roboty i włożyły mnóstwo pracy i serca w filmik, który przygotowały. Chylę czoła :)







Ostatnio mniej  tu mniej a powodem jest mały mężczyzna, którego nóżki możecie dostrzec na powyższym zdjęciu. Staram się mu czytać, więc możliwe, że uda mi się przeczytać to, co sobie zaplanowałam.

Za mną już Ostatni policjant, który ma swoją premierę 11 października 2017 r. Recenzja już niebawem.

Tarapaty to książka napisana na podstawie filmu, który właśnie pojawił się w kinach. Na polskich ekranach zaczyna gościć rodzime kino familijne i niezmiernie mnie to cieszy, w końcu ile razy można powtarzać Tajemnicę Sagali?

Mam zamiar kontynuować Serię Niefortunnych Zdarzeń, dlatego też wypożyczyłam już Tartak tortur. Ciekawa jestem jakie nieszczęścia przewidziane zostały tym razem dla młodych Baudelairów.

Ostatnia książka w moim stosiku to Miłość za wszelką cenę. Sięgnęłam po nią ze względu na masę pozytywnych opinii, z którymi się spotkałam.

Czytaliście te książki? Warto po nie sięgnąć?

czwartek, 21 września 2017

Romans w Palm Beach - "Mroczny las" Virginia C. Andrews



Bohaterowie wykreowani przez Virginię C. Andrews nie mają łatwego życia, co autorka udowodniła już w swojej najgłośniejszej powieści Kwiaty na poddaszu. Spotykają ich najgorsze możliwe nieszczęścia,  a historia ich rodzin często zatacza koło i doznają takich samych cierpień jak ich przodkowie. Wydawać by się mogło, że inaczej będzie z Willow bohaterką opowiadającą swoje dalsze losy w książce Mroczny las, czy aby na pewno?

Willow postanawia zostać na stałe w Palm Beach i zamieszkać ze swoją nowo odnalezioną matką i przyrodnim bratem Lindenem. Rozpoczyna studia, a jej znajomość z Thatcherem ewoluuje i wkracza na inny poziom. Mężczyzna postanawia się jej oświadczyć, a Willow z radością go przyjmuje. Jednak jak długo może trwać jej szczęście? Czy podstępny los po raz kolejny okaże się przewrotny i okrutny? 

Tym razem autorka w swojej powieści skupiła się głównie  na wątku romantycznym. To namiętne upadki i wzloty głównej bohaterki stanowią trzon fabuły Mrocznego lasu. Willow zaznajamia się z bogatym i co tu dużo kryć, niezwykle zmanierowanym światkiem Palm Beach, gdzie liczą się jedynie plotki i pieniądze. Tu nie ma znaczenia wykształcenie czy dobre chęci, tutaj nikt nikomu nie pomaga bezinteresownie. Willow nie raz i nie dwa będzie musiała bronić swojego honoru i nie dopuścić by mieszano z błotem jej rodzinę. 

W wątek romansowy został wmieszany motyw choroby psychicznej, jednak został on dość mocno ograniczony. Niestety traci na tym fabuła, gdyż rozdziały opisujące niepokojące zachowanie zaburzonych psychicznie stanowią te najbardziej emocjonujące, a rozwiązanie kłopotów z nimi związanych okazuje się niezwykle szybkie i zbyt oczywiste. 

Mroczny las to udana kontynuacja Willow, jednak brakuje jej pazura. Powieść jest po prostu romansem przedstawiającym burzę uczuć i fascynację dwojga ludzi na tle rodzinnych sekretów i tajemnic. Z pewnością dalsze losy Willow przypadną do gustu miłośnikom pierwszego tomu sagi o rodzinie De Beers, a wygląda na to, że Mroczny las doczeka się kontynuacji. 


Tytuł: Mroczny las
Tytuł oryginału: Wicked Forest
Autor: Virginia Cleo Andrews
Tłumaczenie: Małgorzata Fabianowska
Data wydania (Pl): 13 czerwca 2017
Liczba stron: 520
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka


Recenzja napisana dla portalu:



poniedziałek, 11 września 2017

Jak zatrzymać Armageddon - "Niewinna krew" James Rollins i Rebecca Cantrell



W drugiej części cyklu Ewangelia krwi po raz kolejny mamy okazję spotkać się z bohaterami, których mogliśmy poznać wcześniej. Jak pisałam w mojej opinii na temat pierwszego tomu, miałam wrażenie, że większość wątków została potraktowana bardzo pobieżnie, a wręcz niektóre z postaci zostały wtrącone jakby na siłę. Bardzo dobrze, że duet pisarski postanowił kontynuować rozpoczęty przez siebie cykl, co więcej, mam wrażenie, że druga część jest znacznie lepsza niż pierwsza i nie dosięgła jej klątwa drugiego tomu. 

Erin, Jordan i Rhun znowu muszą się zjednoczyć by stawić czoła wielkiemu złu. Na scenie pojawia się biblijny zdrajca Judasz, a także postaci historyczne, takie jak Rasputin i Elżbieta Batory, którzy swoją obecnością ubarwiają całą historię. Tym razem trójka naszych bohaterów wspierana przez ojców Sangwinistów musi podążać nie tylko za Ewangelią Krwi, ale również stawić czoła większym zagrożeniom. 

Rollins i Cantrell bardzo zgrabnie rozwinęli wymyśloną przez siebie historię. Rzadko czytam powieści sensacyjne i w większości nie przypadają mi one do gustu, bo zazwyczaj ich rozwinięcie jest dla mnie koszmarkiem i stekiem bzdur, nawet jeśli zapowiadały się nieźle. Tym razem autorowie wciągnęli mnie w nieprawdopodobny wir przygód i przyznaję, że czytając powieść, świetnie się bawiłam. 

Nie można jednak powiedzieć, że poprowadzenie pewnych wątków jest satysfakcjonujące bądź nie przyprawia o śmiech. Niezwykle irytowała mnie postać Elżbiety Batory. Znam jej historię i według mnie jej postać została opisana zbyt cukierkowo. Tak właśnie przedstawionych zostało większość bohaterów. Brak jest rozróżnienia między dobrem a złem, brakuje typowo czarnych charakterów, bo większość z nich zostaje w jakiś sposób wybielonych. 

Mimo pewnych niedostatków Niewinna krew to świetna rozrywka, która wypada bardzo dobrze na tle pierwszej części. Jeśli jesteście fanami powieści sensacyjnych i przygodowych w stylu Dana Browna, to serdecznie polecam. 

Tytuł: Niewinna krew
Tytuł oryginału: Innocent Blood
Autorzy: James Rollins i Rebeca Cantrell
Data wydania (Pl): 15 czerwca 2016
Liczba stron: 544
Wydawnictwo: Albatros

sobota, 9 września 2017

O utracie - "Rok Szczura" Clare Furniss



Strata bliskiej osoby jest wydarzeniem wystarczająco ciężkim do udźwignięcia dla dorosłego, a co dopiero dla nastolatka, w którym buzują hormony, a najmniejszy problem urasta do sprawy wagi państwowej. Claire Furniss rozprawia się z tym tematem w Roku Szczura, a przyznać trzeba, że robi to z taką wprawą, jakby sama ciągle była nastolatką . 

Świat Pearl zawala się w mgnieniu oka. Umiera jej mama, a dziwnym zrządzeniem losu udaje się przeżyć jej nowo narodzonej siostrze, którą dziewczyna poetycko nazywa Szczurem. Świat Pearl traci wszelkie kolory, nie chce jej się żyć, a okazuje się, że mama, mimo śmierci znajduje sposób na kontakt z nią. Nie naciska, nie wypytuje, ale zdaje się wiedzieć o wszystkim i choć Pearl próbuje zataić przed nią najczarniejsze zakamarki swojego umysłu, to nie do końca jej się to udaje. 

Claire Furniss stworzyła przejmującą historię o radzeniu sobie ze stratą w wieku nastu lat. W końcu, który piętnastolatek spodziewa się trzęsienia ziemi w postaci śmierci swojego rodzica? Pearl ucieka w różne formy żałoby poczynając od nadmiernej nauki do skupienia jedynie na sobie. Dziewczynie trudno przyjąć do wiadomości, że cierpią też inni. Trudno jej się też pogodzić z faktem, że w obliczu takiej tragedii może sobie pozwolić na szczęście, że powinna żyć dalej, nie uważając, że wszystko straciło sens. 

Rok Szczura to przejmująca historia dla młodzieży, ale nie tylko. Moim zdaniem dobrze żeby sięgnęli po nią rodzice. Główna bohaterka przedstawia swoją osobą tak szeroki wachlarz destrukcyjnych zachowań, że warto się zapoznać z umysłem nastolatka. Nie dziwota, że Pearl obwinia swoją siostrę o śmierć mamy, w końcu zamiast pozostać przy bliskiej osobie, zyskała kogoś całkiem nowego, Szczura, który w żaden sposób nie miał wpływu na jej życie, oprócz tego, że pozbawił ją matki. Czy jednak dziewczyna mająca piętnaście lat powinna aż tak się zamartwiać, czy to normalne, że dopada ją depresja, uważa, że jest zdana wyłącznie na siebie?

Powieść Claire Furniss szturmem zdobyła moje serce, bo uwielbiam takie mądre i prawdziwe opowieści. To nie kolejna, cukierkowa historia, a kawałek prawdziwego życia i zmagań z jego czarnym obliczem. To książka o radzeniu sobie z własnymi uczuciami, depresją i pustką, która na zawsze gdzieś w nas pozostaje po stracie ukochanej osoby. 

Tytuł: Rok Szczura
Tytuł oryginału: The Year of the Rat
Autor: Claire Furniss
Data wydania (Pl): 20 lipca 2016
Liczba stron: 312
Wydawnictwo: Dwie Siostry



czwartek, 7 września 2017

Subiektywny przegląd wrześniowych nowości filmowych




Uwodzicielska adaptacja powieści Thomasa Cullinana w reżyserii słynnej scenarzystki i reżyserki Sofii Coppoli. Historia dzieje się w czasach Wojny Secesyjnej w jednej z południowych szkół dla dziewcząt. Młode kobiety opiekują się rannym żołnierzem wroga. Wraz ze stopniowym, powolnym powrotem mężczyzny do zdrowia dom zaczyna wypełniać napięcie seksualne i nieoczekiwana rywalizacja, która każe dziewczętom łamać wszelkie tabu i zmieniać rzeczywistość wokół nich.

Dlaczego go wybrałam? Bo kusi mnie już literacki pierwowzór tego filmu. 





Kiedy w mieście Derry w stanie Maine zaczynają znikać dzieci, grupa dzieciaków musi stawić czoła swoim największym lękom. Na ich drodze staje nikczemny klaun o imieniu Pennywise, który zapisał się na kartach historii jako morderca lubujący się w zadawaniu bólu. Film oparty jest na motywach niezwykle popularnej powieści Stephena Kinga pod tym samym tytułem, która przeraża czytelników od dziesięcioleci.

Dlaczego go wybrałam? Nie lubię klaunów, nie przepadam za Kingiem, więc wybrałam go na zasadzie przewrotności. W końcu To jest ponoć najstraszniejsza powieścią mistrza grozy.



Młoda Sophia (Vikander) zostaje wydana za mąż za majętnego kupca (Waltz). Choć nie odwzajemnia uczucia, gotowa jest spełnić jego pragnienia i dać mu potomstwo. Dumny Cornelius zamawia u znanego malarza (Dane DeHaan) portret, na którym chce zostać uwieczniony z ukochaną. Nie dostrzega, że między piękną Sophią i młodym artystą rodzi się uczucie. Wraz z rozkwitem miłości, na parę pada cień podejrzeń, a tajemnica zaczyna nieść ze sobą coraz większe ryzyko. Młodzi kochankowie obmyślają zwodniczy plan, który pozwoli im rozpocząć nowe życie. Ich pragnienia doprowadzą historię do porywającego i niespodziewanego zakończenia.


„Tulipanowa gorączka”, jeden z najbardziej oczekiwanych kinowych romansów roku, przenosi widza do świata płomiennych uczuć i namiętności. W rewelacyjnej obsadzie znaleźli się m. in. zdobywcy Oscarów Christoph Waltz („Spectre", „Django") oraz Alicia Vikander („Dziewczyna z portretu”, „Ex-Machina”) a także Judi Dench ("Skyfall", "Tajemnica Filomeny"), Zach Galifianakis ("Kac Vegas") i Cara Delevingne ("Papierowe miasta"). Film powstał na podstawie bestsellerowej powieści autorstwa Debory Moggach.


Dlaczego go wybrałam? To ciekawa historia osnuta wokół kwiatka. Dodatkowo bardzo lubię filmy kostiumowe, a ten mnie niezwykle kusi. 





Mitch Rapp (Dylan O’Brien) stracił ukochaną w ataku terrorystycznym. Od tej chwili jego jedynym celem jest zemsta. Oficer szkoleniowy CIA Stan Hurley (Michael Keaton) wie, że taki człowiek to dla agencji skarb. Szczególnie jeśli uda się go wzbogacić o pewien szczególny zestaw umiejętności, który uczyni go maszyną do zadań specjalnych. Hurley potrafi tego dokonać. Zanim szkolenie dobiegnie końca Mitch będzie miał okazję wykazać się w akcji. Według danych wywiadu grupa terrorystów planuje atak z użyciem ładunku atomowego. Wiele wskazuje na to, że jednym z nich jest dawny uczeń Hurleya. Kogoś takiego może wytropić i zneutralizować tylko ktoś taki jak Mitch Rapp.

Dlaczego go wybrałam? Głównie ze względu na Michaela Keatona. Zapowiada się kawał dobrego kina akcji. 



„Powiernik królowej” to historia niezwykłej przyjaźni, jaka połączyła brytyjską królową Wiktorię z Abdulem Karimem, indyjskim muzułmaninem, który towarzyszył jej i służył przez ostatnie 15 lat panowania królowej. Wiktoria nadała mu tytuł „munshi”, sekretarza, ale także nauczyciela. Platoniczna relacja łącząca oboje była źródłem plotek i niepokoju na brytyjskim dworze. Spekuluje się, że to dzięki wpływowi Abdula Karima polityka zagraniczna kraju i silny, bezkompromisowy charakter królowej uległy złagodzeniu.

Dlaczego go wybrałam? Nigdy nie słyszałam o przyjaźni królowej Wiktorii z Abdulem Karimem i bardzo jestem ciekawa tej historii, tym bardziej, że w jednej z głównych ról występuje wspaniała Judi Dench. 



Zaczynają się wakacje, a razem z nimi kłopoty. Julka zamiast do rodziców w Kanadzie, trafia do ciotki w Warszawie. W tej samej kamienicy mieszka Olek z nieodłącznym psem Pulpetem. Kiedy dzieciakom wpada w ręce plan prowadzący do skarbu, zaczyna się przygoda. Na drodze do rozwiązania zagadki staje złodziejska szajka, niania – nałogowa palaczka i podejrzany pożeracz cukierków. Nikt nie jest tym za kogo się podaje, a wyścig z czasem trwa. Żeby wyjść cało z tej historii, Julka musi pokonać nieufność i odważyć się na przyjaźń.

Dlaczego go wybrałam? Bo ciekawi mnie nasze rodzime kino familijne, nie widziałam jeszcze pełnometrażowego filmu z naszego kraju, który by w pełni w ten gatunek się wpisywał. 







Kontynuacja przeboju “Kingsman: Tajne służby”, który zrewolucjonizował kino szpiegowskie i wprowadził na ekran agentów nowej generacji. Tym razem nasi bohaterowie stają w obliczu wyjątkowego wyzwania. Gdy ich kwatera zostaje zniszczona, a los świata zawisa na włosku, brytyjscy agenci odkrywają, że w Stanach Zjednoczonych istnieje sprzymierzona organizacja szpiegowska o równie długiej i bogatej historii. Przedstawiciele dwóch elitarnych organizacji muszą teraz zapomnieć o dzielących ich różnicach i wspólnie stawić czoło nieobliczalnemu wrogowi, który dąży do władzy nad światem. Gra idzie o wyjątkowo wysoką stawkę, ale dla Eggsy’ego nie ma nic trudnego…

Dlaczego go wybrałam? Bardzo podobała mi się pierwsza część, zatem nie pozostaje mi nic innego jak tylko obejrzeć kolejną. 




Wstrząsająca opowieść o przyjaźni i przebaczeniu. Jest rok 1994. Po tym jak w Kigali zestrzelono samolot prezydenta Rwandy, trwają rozruchy między plemionami Tutsi i Hutu. W ciągu trwających 100 dni czystek z rąk ekstremistów ginie około miliona ludzi. Świadkiem tych wydarzeń jest Anna (Jowita Budnik), polska ornitolog, która przyjechała do Afryki, aby prowadzić badania nad spadkiem populacji sępów w Rwandzie. Gdy zaczyna się ludobójstwo, Polka ratuje przed śmiercią młodą dziewczynę z plemienia Tutsi, Claudine. Anna pomaga ocalonej uciec do Polski. Po przylocie do kraju kobiety próbują otrząsnąć się z koszmarnych przeżyć, ale nie są w stanie wpisać się w rutynę codziennego życia. Po kilku latach Claudine decyduje się na powrót do ojczyzny. Anna postanawia wyruszyć wraz z przyjaciółką w tę niezwykle emocjonalną podróż do samego serca Afryki.

Dlaczego go wybrałam? Ostatnio sporo czytałam o wydarzeniach w Rwandzie związanych z  rozruchami między plemionami Tutsi i Hutu. Spodziewam się masy emocji i poruszającej historii. 




„Botoks” to autentyczne historie silnych, zdeterminowanych i wyrazistych lekarek, które zmagają się z najtrudniejszymi życiowymi decyzjami i problemami: dyskryminacją, presją macierzyństwa, pogonią za młodością, walką o prawo do wolnego wyboru i własnych poglądów. Obok napięcia i potężnej dawki emocji nie zabraknie tu charakterystycznego dla filmów Patryka Vegi humoru.

Dlaczego go wybrałam? Z czystej ciekawości. Filmy Vegi są raz lepsze, raz gorsze, ale zawsze mocno kontrowersyjne. Ten zapowiada obrazoburczy obraz rodzimego rynku farmaceutycznego. 






---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opisy i plakaty pochodzą z www.helios.pl