środa, 13 października 2021

Zakazana miłość - "Narzeczona nazisty" Barbara Wysoczańska




Nie zliczę ile powstało książek poruszających tematykę wojenną. Swego czasu czytałam ich całkiem sporo, do czasu aż według mnie rynek wydawniczy po prostu książkami o takiej tematyce się wysycił. Na  fali popularności powieści wpisującej się w gatunek romansu wojennego, kolejne powstawały niczym grzyby po deszczu.  Zaczęłam się zastanawiać na ile  napisanie powieści o takiej tematyce jest fanaberią autorów, bo takie książki po prostu się sprzedają i właściwie z miejsca trafiają na listy bestsellerów. Takie dywagacje skutecznie zasiały mi mętlik w głowie i na dłuższy czas postanowiłam darować sobie czytywanie tego gatunku. Skusiła mnie jednak głośna i znana wszem i wobec powieść Narzeczony nazisty Barbary Wysoczańskiej. 




Hania pracuje na co dzień jako dama do towarzystwa niemieckiej starszej pani. Pewnego dnia poznaje jej wnuka Johanna. Oboje tracą dla siebie głowę, na tyle że Hania postanawia porzucić swoje warszawskie życie. Wbrew woli swojej rodziny wyjeżdża do Niemiec, by tam ze swoim ukochanym wziąć ślub. Ich plany niweczy wybuch wojny i role jakie im w trakcie tego konfliktu przypadają. Hania ma współpracować z polskim wywiadem natomiast Johann ma zostać prawnikiem partii nazistowskiej. 


W trakcie czytania takich powieści zawsze zastanawiam się czy autor/-ka dobrze wykonała research,  czy jedynie wykorzystał/-a wojnę jako tło dla swojej opowieści. Swego czasu nie brakowało głosów, a i ja miałam takie wrażenie, że tematyka wojny zrobiła się po prostu modna więc jak grzyby po deszczu wyrastały książki wykorzystujące drugą wojnę światową jedynie jako tło historii, która równie dobrze mogłaby zostać osadzona w innych czasach. Tutaj jednak autorka wspaniale nakreśliła swoją opowieść i tło historyczne jak najbardziej znalazło w tym przypadku uzasadnienie. To właśnie wojna stała się przyczyną rozłamu związku Hani i Johanna, to ona wyzwoliła w nich instynkty, o jakie by się nie podejrzewali. 

W powieści na tyle obrazowo została namalowana zarówno Warszawa jak i Berlin. Ukazane zostały niepokoje towarzyszące nadchodzącej wojnie zarówno po stronie Niemców, jak i Polaków. Moim zdaniem właśnie to świadczy o oryginalności tej powieści. Poznajemy myśli i zachowanie zarówno ofiary jak i oprawcy. Możemy dostrzec, że nie każdy Niemiec jest potworem, że niektórych ciągnęła ta bezlitosna machina i nie mieli możliwości zrezygnować z brania udziału w działaniach wojennych ze względu na strach o swoją rodzinę, o swoich najbliższych. Dowiadujemy się także jak haniebnych czynów dopuszczali się niektórzy i do czego prowadziła segregacja rasowa i kulturowa.

Przede wszystkim zrobiła na mnie wrażenie postać Hani. Studentka germanistyki okazała się emancypantką zdającą sobie sprawę z tego, czego chce. Potrafiła sprzeciwić się rodzinie i najbliższym, by spełniać swoje marzenia i podążać za miłością: zarówno tą do mężczyzny jak i do ojczyzny.  Hania niekiedy jest nieuważna, narwana, jej zachowanie zahacza o brawurę lub zwykłą bezmyślność. Kobieta jednak uczy się na swoich błędach. 

Autorka stworzyła historię bardzo autentyczną, tym bardziej że nawet jeśli coś nie grało z historycznymi faktami, było to wskazywane przypisach. W powieści przebijają się bardzo znane nazwiska, Hania ma nawet możliwość wzięcia udziału w imprezie którą uświetnił swoją obecnością sam Hitler. Pojawiają się także osoby z jego bliskiego otoczenia. 

Narzeczona nazisty jest przede wszystkim historią diabelnie wciągającą. Mimo że początkowo nie ma tam porywającej akcji, to przez tę książkę się płynie, przerzuca się stronę za stroną. Późniejsze wydarzenia przyprawiają o zawrót głowy pokazują kto jest naprawdę wrogiem, a kto przyjacielem. Ciekawostką jest fakt, że autorka wydłużyła czas akcji do 1950 roku, wobec czego czytelnik może zobaczyć jak potoczyły się losy niektórych bohaterów tuż po wojnie. 

Narzeczona nazisty bez wątpienia zasługuje na miano bestsellera jakim się stała, chociaż można się w niej doszukiwać pewnych zgrzytów. W kategorii romansu wojennego jest z pewnością jednym z ciekawszych tytułów. Moim zdaniem warto przeczytać. 


Tytuł: Narzeczona nazisty

Autorka: Barbara Wysoczańska

Data wydania: 2021-06-30

Liczba stron: 584

Wydawca: Wydawnictwo Filia

ISBN: 9788381955294




.

niedziela, 10 października 2021

Zwierzakowo. Na ratunek kociętom - Lucy Daniels






Jednym z najbardziej uniwersalnych tematów poruszanych w książkach dla.dzieci są interakcje ze zwierzętami. W końcu mało kto zna malucha, który zwierząt po prostu nie lubi. Nic więc dziwnego, że wszelkie serie dotyczące opieki nad milusińskimi właściwie z miejsca stają się bestsellerami. Ostatnio na księgarnianych półkach pojawiła się kolejna, która może śmiało pretendować do tego tytułu. Mam na myśli serię Zwierzakowo, którą rozpoczyna powieść Na ratunek kociętom

Amelia Bukowska przeprowadza się ze swoją mamą do jej rodzinnej miejscowości. Dziewczynka jest nieco zagubiona, bo po rozwodzie rodziców musi rozpocząć nowe życie w domu babci w Welford. To niewielka miejscowość, gdzie wszystko jest zgoła różne od mieszkania w dużym mieście jakim jest York. Kiedy Amelka wyrusza po jajka, by babcia z mamą mogły upiec karmelowe babeczki, zupełnie nieoczekiwanie jej wyprawa kończy się w lecznicy dla zwierząt Zwierzakowo. 

Książeczka przede wszystkim prezentuje temat zwierzaków, tutaj główną rolę grają koty. Razem z bohaterami mały czytelnik uczy się o nie dbać, dowiaduje się wielu ciekawostek dotyczących ich pielęgnacji. Oprócz poważnych sytuacji występuje też pewien element humorystyczny, gdzie bowiem zjawia się Amelka ze swoimi towarzyszami w postaci niesfornego pieska i kolegi Sylwka, tam kłopoty murowane. 

Książeczka składa się z kilku krótkich rozdziałów, czcionka jest spora, a na stronicach pojawiają się czarno białe ilustracje. Idealnie się więc nada dla dziecka, które rozpoczyna swoją przygodę z samodzielnym czytaniem. Historia w niej zawarta jest bardzo sympatyczna, nieco cukierkowa.

Na ratunek kociętom to miłe rozpoczęcie serii. Czytałam ją dzieciom z przyjemnością i z chęcią sięgnę po kolejne tomy, by zaznajomić ich z dalszymi losami naszych bohaterów. 


Tytuł: Na ratunek kociętom

Seria: Zwierzkowo

Tytuł oryginału: New Animal Ark. Kitten Rescue

Tłumaczenie: Marta Ziegler

Autor: Lucy Daniels

Data wydania: 2 czerwca 2021

Liczba stron: 144

Wydawca: Wydawnictwo Stara Baśń

ISBN: 9788382030709


niedziela, 5 września 2021

Przeżyć coś nie jeden raz - "Biblioteka o północy" Matt Heig





Znacie teorię o kocie Schrödingera? Tym który jest zarówno żywy jak i martwy? Jeśli tak to pewnie myślicie, co, do diabła, może mieć wspólnego superpozycja kwantowa z książką obyczajową. Ano zaskakująco wiele, dowiecie się tego sięgając po Bibliotekę o północy Matta Heiga. 

Nora prowadzi samotne życie, jest przekonana o tym, że nikt nie będzie za nią tęsknił. Nie chce dalej żyć, nie czuje takiej potrzeby, więc postanawia popełnić samobójstwo. Gdy podejmuje ostateczne kroki, trafia do Biblioteki o Północy. Spotyka tam panią Elm, kobietę która była bibliotekarką za życia i pocieszyła Norę, gdy nagle zmarł jej tata. Dziewczyna otrzymuje szansę, by móc przeprowadzić swoje życie w inny sposób. Sama może wybrać, co miałoby się zmienić. Tak rozpoczyna wędrówkę po nieskończonych światach ograniczonych tylko jej wyobraźnią. 

Nauka mówi nam, że "szara strefa" między życiem a śmiercią to miejsce tajemnicze. Jest tam taki szczególny moment, w którym nie jesteśmy konkretnie tym czy innym. A raczej jesteśmy równocześnie jednym i drugim. Żywi i martwi. I w tej chwili pomiędzy dwoma układami binarnymi czasem, tylko czasem, zmieniamy się w kota Schrödingera, który nie może być jedynie żywy, albo jedynie martwy, lecz może być każdą możliwością kwantową(...)


Powieść Matta Heiga jest niczym ciepły kocyk. To książka rozgrzewająca duszę, chociaż opisuje znane wszystkim prawdy. Nie zaskakuje kreacja bohaterów, ci nie wyróżniają się niczym szczególnym, jedynie narzuconą im przez autora rolą. Heig jednak fenomenalnie wykorzystał teorię Schrödingera, na niej oparł całą fabułę powieści. Zgrabnie przybliżył wiedzę o alternatywnej rzeczywistości dając nadzieję na istnienie innych wersji życia.

Erwin Schrödinger (...) Facet od kota...Twierdził, że w fizyce kwantowej każda alternatywna możliwość dzieje się jednocześnie. Wszystko dzieje się naraz. W tym samym miejscu. W superpozycji kwantowej. Kot w pudełku jest zarówno żywy, ja i martwy. Można otworzyć pudełko i sprawdzić, czy kot żyje. Jasne, że tak, ale w pewnym sensie nawet po otwarciu pudła kot będzie zarówno żywy, jak i martwy. Każdy wszechświat istnieje równocześnie z innymi wszechświatami. Jak milion rysunków na kalce kreślarskiej, gdzie każdy kadr nieco różni się od pozostałych. 


Przede wszystkim Biblioteka o północy pokazuje, że nie ma sytuacji bez wyjścia. Pokazuje, że życie toczy się dalej i jedynie my jesteśmy kowalami swojego losu. Nie należy się zbyt wcześnie poddawać. Te uniwersalne prawdy ujęte zostały w unikatowej i zaskakującej treści. Autor nawiązując do odkryć fizycznych oraz do różnorodnych dzieł literackich pokazuje, że po prostu warto żyć.


Biblioteka o północy to ważna powieść, idealna by podnieść na duchu, wlać w umysł nieco nadziei na lepsze jutro. To książka obrazująca uniwersalną prawdę, warto dostrzec piękno swojego życia, nie zamęczać się myślami co by było gdyby. 


Tytuł: Biblioteka o Północy

Tytuł oryginału: The Midnight Library

Autor: Matt Heig

Tłumaczenie: Ewa Wojaczek

Data wydania: 2021-06-15

Liczba stron: 398

Wydawca: Wydawnictwo Zysk i S-ka

ISBN: 9788382022490    


Napisane dla bookhunter.pl


wtorek, 15 czerwca 2021

Siła kobiet - "Córy ziemi" Alaitz Leceaga




Alaitz Leceaga stała się znaną pisarką dzięki wydanej w ubiegłym roku książce Las zna twoje imię. Autorka zyskała uznanie i rzesze wiernych czytelników by udowodniła że potrafi tworzyć nietuzinkowe opowieści. Córy ziemi to jej druga powieść wydana w Polsce.

Gloria wraz z siostrami  Teresą i Verónicą  żyje w przeświadczeniu swojego zła. Okoliczni mieszkańcy nazywają je czarownicami i twierdzą że na kobiety z ich rodu została rzucona klątwa.  Dziewczynki jednak mają swój własny rozum. Nie chcą poddać się ocenie innych, choć gdzieś z tyłu głowy huczy im informacja jaką wpajano im przez lata. One jednak postanawiają przeciwstawić się męskiej dominacji i narzuconemu losowi.

Powieść Leceagi przede wszystkim ujmuje konstrukcją postaci. Rudowłose siostry zupełnie odstają od czasów w jakich przyszło im żyć. Nie zgadzają się z narzucaną im rolą i pomówieniami. Słysząc od urodzenia, że są czarownicami, że to właśnie przez nie następują klęski żywiołowe, a winnice nie chcą obradzać, zamiast kłaść uszy po sobie, biorą los w swoje ręce i dzięki temu zyskują uznanie. Gdy co chwilę doznają ciosów, nie poddawały się, ale szukały w sobie siły do walki. Główną prowodyrką zmian stała się Gloria. Swoją determinacją zarażała innych i zdobywała ich uznanie.  

Patrząc na losy Glorii nie sposób nie dostrzec, że to właśnie kobiety w większości musiały zmagać się z niesłusznymi obmowami, walczyć ze swojej niższej pozycji. Najlepiej gdy siedziały potulnie, i nie wyhylały się z domów oraz wykonywały narzucone im czynności. Gloria nie chciała taka być, pragnęła walczyć o swoje, nauczyła tego swoje siostry. Dzięki siostrzanej więzi wyszły obronną ręką z niejednej potyczki.

Córy ziemi posiadają specyficzny, mroczny klimat. Czuć w nich swego rodzaju duszność. Już od początku przewija się pewien aspekt grozy, który objawia się nie tylko wmawianą siostrom klątwą, w którą wierzą mieszkańcy miasteczka, ale również poprzez krzyki i szepty nawiedzające korytarze Las Urracas, pałacu, gdzie mieszkała rodzina Glorii. 

Alaitz Leceaga ukazała w swojej powieści, że nie warto się zamykać na nowe. Należy walczyć o swoje, wychodzić poza przyjęte konwenanse. Gdyby nie odwaga i chęci do zmian świat stałby w miejscu, a kobiety dalej nie posiadałyby fundamentalnych praw. Córy ziemi to wciągająca powieść historyczna napisana z niezwykłą wnikliwością. Warto przeczytać.

Tytuł: Córy ziemi
Autor: Alaitz Leceaga 
Tytuł oryginału: Las hijas de la tierra
Tłumaczenie: Jerzy Żebrowski
Data wydania (Pl): 5 maja 2021
Liczba stron: 545
Wydawca: Wydawnictwo Albatros
ISBN: 9788382154177

wtorek, 16 lutego 2021

Żółw i słoń w jednym stali domku - "NIe ma to jak sąsiedzi" Agnieszka Taborska




Gdzieś tam znajduje się taka kamienica, gdzie obok siebie mieszkają żółw, kogut a nawet słoń. Każde z nich pełni w domu ważną rolę, każde wpływa na życie swoich sąsiadów. Bajka powiecie? Ano bajka, ale pokazująca, że w zgodzie da się żyć. 

Nie ma to jak sąsiedzi Agnieszki Taborskiej to zbiór historyjek opisujących mieszkańców kamienicy przy ulicy Okrężnej. Od innych domów wyróżnia się zdecydowanie mieszkańcami, którzy często zmieniają swoje lokale, a chociaż są bardzo różni potrafią się dogadać i koegzystować. Ci niecodzienni sąsiedzi mają całkowicie odmienne potrzeby, jednak często działanie jednego z nich wpływa na kolejnego.

Książeczka pokazuje jak ważne jest akceptowanie różnorodności. Każde ze zwierząt zamieszkujących kamienicę wnosi coś istotnego do jej życia. Lokatorzy sobie pomagają, ułatwiają codzienność, swoim zachowaniem pomagają kolejnym właścicielom zasiedlanych przez siebie mieszkań, chociażby dzięcioł przerabia meble na wióry, w których strusie chowają później głowy. Taka wspólna egzystencja, symbioza wręcz, pokazuje jak przez swoje czyny można pomagać innym.  

Losy mieszkańców kamienicy przy ulicy Okrężnej to prawdziwa lekcja tolerancji. Jej lokatorzy, mimo różnic, potrafią sobie pomagać i koegzystować. Nie przeszkadzają sobie, nie robią na złość, a wręcz przeciwnie, starają się sobie nawzajem życie ułatwiać. 

Książeczka czaruje utrzymanymi w żywych barwach ilustracjami autorstwa Aleksandry Gołębiewskiej. Przykuwają oko i idealnie odzwierciedlają ukazywaną treść. Posiadają również intrygującą teksturę, bowiem w miejscu rysunku kartka robi się bardziej matowa. 

Przyznam jednak, że mimo tak wielu zalet, książka ta ma dla mnie jeden istotny mankament - cieżko ją przeczytać na raz. Historie są dość mocno rozciągnięte i czasami po prostu nudnawe. Piszę to z żalem serca, ale niestety po pewnym czasie nużyły one nie tylko mnie, ale również moje dziecko.

Nie ma to jak sąsiedzi Agnieszki Taborskiej to z pewnością książeczka niosąca ze sobą ważny przekaz. To historia pokazująca jak ważne jest akceptowanie odmienności i codzienne wsparcie najbliższych. 


Tytuł: Nie ma to jak sąsiedzi

Autor: Agnieszka Taborska

Ilustracje: Aleksandra Gołębiewska

Data wydania: 3 kwietnia 2019

Liczba stron: 48

Wydawca: Debit


poniedziałek, 15 lutego 2021

Nowy rok, nowe skarpetki

Uwielbiam kolorowe skarpetki. Jednak to juz pewnie wiecie, bo pisałam o tym kilka razy. Gdy za oknem szaro bure dni, staram się poprawiać sobie nastrój właśnie tą częścią garderoby. W kwestii doboru jakości do ceny pozostaję wierna tym z Many Mornigs. Ich wzory są dla mnie bezkonkurencyjne. 


Trochę sztuki



Jako dzieciak zbierałam Świat Wiedzy. Moja mama leciała do kiosku, by przynieść mi kolejne wydania tej gazety, a moja ulubioną częścią była ta dotycząca sztuki. Kochałam czytać życiorysy malarzy, oglądać ich prace, doceniać kreskę. Poniekąd głód wiedzy w tym kierunku we mnie wrósł. Nie mogłam więc odmówić sobie skarpet z Pablem Picassem. Jedna z nich ma wizerunek mistrza, druga wygląda jak jedno z jego abstrakcyjnych dzieł. Są po prostu idealne.



HYGGE 


Hygge to duńskie słowo wyrażające ciepło, przytulność, mające prowadzić do odczuwania szczęścia. Idealnie wpasowujące się w zimowe wieczory, takie spędzane z książką, pod kocem i z kubkiem parującej herbaty w ręce. Dlatego postanowiłam wybrać skarpety o nazwie hygge. Będą idealne na dni, gdy muszę zwolnić. 


Coś dla wielbicela aut 


Mój synek totalnie oszalał na punkcie samochodów. Resoraki walają się po całym domu, a on bawi się w wyścigi, kraksy, a jedna z jego ulubionych zabawek to drewniany parking. Kiedy więc zobaczyłam skarpety z motywem samochodowych  wyścigów to musiałam je dać synkowi. Jest nimi zachwycony. 


Dlaczego Mamy Mornings? 


Wybrałam skarpety tej firmy, bo moim zdaniem są bardzo dobre jakościowo i zachwycają designem. Poza tym lubię wspierać rodzime firmy, a ta wspiera też różne akcje charytatywne, takie jak WOŚP. 








wtorek, 2 lutego 2021

Trochę lata w środku zimy - "Chorwacka przystań" Anna Karpińska


Książki Anny Karpińskiej czytuję nie od dziś, jednak nie miałam okazji poznać jej debiutu literackiego. Zmieniło się to w chwili, gdy wydawca postanowił wznowić pod koniec zeszłego roku Chorwacką przystań.

Rok 1992. Anna jest dziennikarką i zostaje wysłana do Chorwacji. Kobieta ma zostać korespondentką wojenną. W Polsce zostawiła męża i swoje bądź co bądź spokojne życie. Zupełnie się nie spodziewa, że na obczyźnie będzie świadkiem nie tylko krwawych wydarzeń, ale również pozna miłość. Nadchodzi czas powrotu do Polski, a Anna ma mętlik w głowie. Nie wie jednak, że los sam napisze dla niej scenariusz pozbawiając ją wyboru.

Przyznam, że Chorwacka przystań to pierwsza powieść autorki z jaką mam problem. Po pierwsze nie przypadła mi do gustu główna bohaterka. Anna wydała mi się bardzo egoistyczną osobą, chociaż szczerze przyznającą się do swoich wad. Jak sama zresztą twierdziła, niczego w jej relacji z mężem nie brakowało,  stąd też nie potrafiła wytłumaczyć swojej fascynacji chorwackim znajomym Blażem. Anna była nim zauroczona, pochłonięta bez reszty, nawet gdy wróciła do kraju i dokonała wyboru, że pozostanie przy mężu, to Blaż nieustannie zaprzątał jej myśli, co wydaje się być dość dziwnym. Anna starzeje się, wchodzi w różne życiowe role, a jej fascynacja mężczyzną nie słabnie, miałam wręcz wrażenie, że wszystko co robiła podporządkowywała myślom o nim, o ich hipotetycznym wspólnym życiu. 

Przyznam, że mam problem ze zdradą w powieściach, bo sama w tej kwestii mam bardzo zero jedynkowe podejście. Po prostu zdrady nie uznaję i uważam, że świadczy ona o braku miłości do partnera. W powieści natomiast zdrada odgrywa bardzo ważną rolę, to ona nadaje bieg dalszemu życiu Anny. 

Nie podobał mi sie tez sposób wychowyania dzieci przez Annę, a raczej to, co o nich myslała. Rozumiem, że miała prawo by zmęczona utrzymaniem w ryzach trójki maluchów, jednak zupełnie nie na miejscu wydało mi się nazywanie ich bachorami, dawanie klapsów i inne staromodne metody wychowywania. Ciężko mi było to czytać jako młodej mamie. 

Nie ukrywam jednak, że świat wykreowany przez Annę Karpińska mnie wciągnął. Dałam się porwać nie tyko fascynującej Chorwacji, zaściankom Dubrovnika, ale też swojskiej Warszawie, bo życie w niej okazało się nie mniej fascynujące. Bohaterki Karpińskiej jak zawsze są realne. Ich życie przypomina losy każdej z nas, matek, żon, partnerek. To właśnie jest wielka siła jej powieści. Ma się wrażenie, że czyta sie zwierzenia przyjaciółki. 

Mimo że nie do końca leżała mi tematyka Chorwackiej przystani to jednak muszę przyznać, że wciągnęła mnie ta historia i z przyjemnością sięgnę po wznowienie Chorwackich powrotów, a to ukaże się już w lutym. 


Tytuł: Chorwacka przystań

Autor: Anna Karpińska

Data wznowienia: 12 listopada 2020

Liczna stron: 592

Wydawca: Proszyński i S-ka

ISBN: 9788382340150