23 maja 2002 – Cannes. Impreza. Narkotyki. Zbrodnia.
29 maja 2012 – Paryż, młoda absolwentka szkoły mody, której dano wielką szansę i grzech, który rzuca długi cień.
Motyle i ćmy Ewy Przydrygi to powieść kryminalna mająca za tło światową stolicę mody i jej kulminacyjne wydarzenie: Paris Fashion Week. Julia, główna bohaterka, jest obiecującą młodą projektantką, najlepszą absolwentką, której powierzono ważną rolę: przywrócenie na salony dawniej znamienitego, a teraz podupadłego domu mody. Wszystko idzie jak z płatka, oczywiście do czasu. Na miesiąc przed pokazem następuje włamanie do pracowni dziewczyny, a cała, przygotowana w pocie czoła kolekcja, zostaje zniszczona. Początkowo Julia nie wiąże wydarzenia z pamiętną nocą 23 maja 2002 roku, wszak świat mody jest zawistny i każdy chciałby się pozbyć konkurencji. Wszystko się zmienia, gdy Julia wysiadając z metra dostrzega bilbord jednoznacznie wskazujący, że koszmar z przeszłości powraca, a dotąd skrzętnie skrywane tajemnice mogą ujrzeć światło dzienne.
Ewa Przydryga stworzyła pełnokrwisty, trzymający w napięciu kryminał, który dzięki mocnemu prologowi, trzyma w napięciu do ostatniej strony. Jednak to nie tylko zasługa wciągającego wstępu, a wielu innych czynników, pozwala stwierdzić, że debiut autorki, to dojrzała proza, zawierająca to, co taki gatunek zawierać powinien.
Po pierwsze: akcja ta toczy się szybko, nie zwalniając tempa ani na chwilę. Na bohaterów co i róż czekają liczne przygody i zasadzki, nie tylko we Francji, ale też w Poznaniu czy egzotycznej Indonezji. Przydryga umiejscawiając fabułę powieści w tak różnych rejonach, czyni ją bardziej zróżnicowaną. Dodać trzeba, że wydarzenia opisywane w książce nie dotyczą tylko przeżyć Julii, ale także innych bohaterów.
Po drugie: postaci są niezwykle zróżnicowane, co sprawia że są zapamiętywalne. Z powieściami kryminalnymi już tak jest, że przez ich strony przewija się miliard nazwisk, mniej lub bardziej ważnych, często opisywane są osoby, nie mające większego wpływu na główny wątek. Mimo że w książce przewija się sporo bohaterów, ich liczba oscyluje w granicach, które pozwalają zapamiętać wszystkie szczegóły przedstawianej historii. Przyznać trzeba, że postaci zostały precyzyjnie dopracowane, a główna bohaterka to osoba, która mimo ciężkich przeżyć ma głowę na karku i umie stawić czoła konsekwencjom swoich czynów. Na szczególną uwagę zasługuje Gabrysia, siostra Julii, zwariowana studentka, która do powieści wprowadziła wątek humorystyczny. Nie zabrakło też nutki romansu, ale ten stanowi wątek poboczny, zagłuszony przez wszystkie inne wydarzenia.
Po trzecie: niepokój, który jest nieustannie odczuwalny podczas lektury i który podkreślany jest przez retrospekcje wydarzeń nocy 23 maja 2002 roku oraz fachowe rozmowy, czy to z policjantami i detektywem, czy informacje wykrzesane z dokumentów znalezionych w trakcie śledztwa przez bohaterów. Właśnie podczas lektury takich „specjalistycznych” dialogów, można dostrzec wkład autorki w powstanie powieści, bo ta niewątpliwie włożyła w to mnóstwo pracy.
Motyle i ćmy to zaskakująco dobry debiut kryminalny. Ukazana w powieści historia trzyma w napięciu do ostatniej strony, a zakończenie i motywy postępowania niektórych bohaterów zaskakują. Pozostaje tylko czekać na kolejne publikacje Ewy Przydrygi. Oby były też takimi kryminalnymi perełkami, bo przyznać trzeba, że autorka, postawiła sobie poprzeczkę bardzo wysoko.
Tytuł: Motyle i ćmy
Autor: Marcin Ewa Przydryga
Data wydania: 12 września 2016
Liczba stron: 306
Wydawnictwo: Novae Res
Recenzja napisana dla portalu:
| LINK
Wyzwanie:
|
![]() |
| Powieść kryminalna lub thriller polskiego autora |

