Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Psychoskok. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Psychoskok. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 kwietnia 2018

"Poszukiwacz marzeń. Z kamerą wśród kobiet Iranu" Karolina Kozioł


Informacja o wyjeździe naszego bliskiego do Iranu w większości przypadków wywołuje w nas niepokój, chociażby miała to być krótka wycieczka. Nie wiemy za wiele o tym kraju, obawiamy się jego dusznej, patrialchalnej atmosfery, wyznania, często błędnie go postrzegamy. Nie inaczej było z bliskimi autorki, byli przerażeni, że dwudziestotrzyletnia dziewczyna ma zamiar wyjechać w te rejony, by nakręcić reportaż o kobietach tam żyjących. Karolina Kozioł się jednak nie poddała i zawalczyła o spełnienie marzeń.

Poszukiwacz marzeń. Z kamerą wśród kobiet Iranu to reportaż skupiający się na opisaniu życia bohaterek, z którymi autorce udało się skontaktować jeszcze w Polsce. W oparciu o historię Iranu i zmiany ustrojowe, jakie ten kraj przechodził w XX wieku, Karolina Kozioł opisuje jak zmieniła się sytuacja kobiet, jakie w chwili obecnej przysługują im prawa w stosunku do lat ubiegłych. Ukazuje prawdę o tym, jak żyje się w Iranie i jak bardzo mylimy się w postrzeganiu tego kraju i jego mieszkańców.

Książka przede wszystkim ukazuje siłę kobiet, ich nieprzejadanie w dążeniu do celu. Żeby zawalczyć o swoje marzenia, lepszą pozycję, by zmienić swoje życie, były w stanie poświecić naprawdę wiele. Poznajemy nie tylko te, które cierpią ze względy na ustrój państwa i istotę poszanowania, a raczej braku poszanowania kobiet.Opisuje także los tych, które dzięki swojej cięzkiej pracy i zaparciu zdobyły wiele. Zaskoczeniem dla mnie był fakt, że kobietom pozwala się wyczynowo uprawiać sporty, a także dopuszcza je do edukacji oraz, że według statystyk mnóstwo Iranek kończy studia. Nie miałam też pojęcia, że mieszkańcy tego kraju darzą wielka sympatią Polaków.

Trochę żałuję, że książka ta ma tak niewielki format. Z wielką chęcią wgłębiłabym się mocniej w losy kobiet przybliżone przez autorkę, bardziej dogłębnie poznałabym historię Iranu. Publikacja ta niezmiernie mnie zainteresowała, ale czuję pewien niedosyt, chciałbym więcej, głębszego przybliżenia tematu.

Poszukiwacz marzeń. Z kamerą wśród kobiet Iranu otwiera oczy i pokazuje prawdziwe oblicze kraju, o którym, jak się okazuje, wiemy tak niewiele.

Tytuł: Poszukiwacz marzeń. Z kamerą wśród kobiet Iranu
Autor: Karolina Kozioł
Data wydania: 28 marca 2018
Liczba stron: 102
Wydawnictwo: Psychoskok



poniedziałek, 31 lipca 2017

"Przygody Wiki" Tadeusz Grubecki



Przygody Wiki Tadeusza Grubeckiego to wierszowana książeczka dla dzieci opowiadająca o przygodach dziewczynki z wielką wyobraźnią. Mamy okazję poznać jej opowieści o wizycie w ogrodzie, lesie, na działce i w szkole.

Książeczka opatrzona została ilustracjami i przyznać trzeba, że czyta się ją dość przyjemnie. Przygody Wiki opisane zostały przez jej dziadka Tadeusza i według mnie, ze względu na dość skomplikowany dobór słów nadają się do samodzielnego czytanie przez starsze dzieci. Młodsze mogą mieć problem ze zrozumieniem teksty, ze względu na znaczne nagromadzenie słów, których w mowie potocznej już raczej się nie używa, np.: wszeto, sposobić się. Często też zmieniane są wątki i dziecko może najzwyczajniej w świecie się pogubić w wierszowanych historyjkach. 

Plusem książeczki jest to, że wierszyki pokazują dzieciom przyrodę i ukazują, że na jej łonie można się świetnie bawić. To istotne, szczególnie w dzisiejszych czasach, gdy najmłodsi wolny czas spędzają głównie przed komputerem. 



Tytuł: Przygody Wiki
Autor: Tadeusz Grubecki
Ilustracje: Adnieszka Karpowicz
Liczba stron: 56
Data wydania (Pl): 9 maja 2017
Wydawnictwo: Psychoskok

Dziękuję wydawnictwu Psychoskok za udostępnienie egzemplarza książki. 



 

poniedziałek, 24 lipca 2017

Niby pechowo, ale tyle wspomnień - "Czarny kot w walizce" Lucyna Małolepsza




Wycieczka zaklepana, czujemy radosne podekscytowanie, bo wyjazd zbliża się wielkimi krokami. Walizka spakowana, paszporty schowane, wszystko wydaje się dopięte na ostatni guzik. Chwilę przed wczasami zaczyna się walić: ktoś zachoruje, nie możemy znaleźć biletów, pechowa sytuacja goni kolejną, a my się gorączkujemy. Czarny kot wychyla łepek z naszej walizki i z namaszczeniem się uśmiecha, oczywiście po kociemu. Znacie takie sytuacje? Bardzo dobrze zna je Lucyna Małolepsza, która wszystkie swoje podróżnicze, pechowe przeżycia postanowiła opisać. 

Autorka Czarnego kota w walizce stworzyła zbiór anegdotek, które mają ze sobą wspólny mianownik - wyjazdowy pech. Czy to w Gruzji, czy we Włoszech, a nawet w rodzimych stronach, czarny kot towarzyszy jej praktycznie na każdym kroku, mimo że go ze sobą nie bierze, w końcu zwierzęta te ponoć nie lubią zmieniać miejsca pobytu. W związku z jego obecnością pani Lucynie przytrafiają się wszelkie nieszczęścia świata - giną pienią, ginie mąż, bilety znikają w tajemniczy sposób, a w toalecie atakują ją myszy. Dodam, że to tylko niewielki odsetek przydarzających się jej wypadków. 

Czarny kot w walizce to idealna wakacyjna lektura. Zbiór wyjazdowych opowiadań poprawi humor największemu ponurakowi. Książka napisana jest trafiającym w punkt, humorystycznym językiem i nie sposób się nie roześmiać czytając o wpadkach Lucy i Generała. 

Ten zbiór anegdot ma też inną niezaprzeczalną zaletę - został przepięknie wydany. Książka ma twardą oprawę, a wewnątrz niej znajdują się wakacyjne zdjęcia zrobione przez państwa Małolepszy. Zawsze powtarzam, że książka podróżnicza jest niepełna bez zdjęć miejsc, które opisuje. Tutaj one dodatkowo zachwycają. Nie bez kozery pani Lucyna wielokrotnie podkreśla zdolności fotograficzne swojego męża. 

Szczerze polecam Czarnego kota w walizce każdemu głodnemu wakacyjnych opowieści. Według mnie, to fantastyczna książka, poniekąd posiadająca znamiona literatury podróżniczej, wielokrotnie lepsza niż ostatnie "dzieła" pewnej znanej podróżniczki, która pisuje właściwie o wszystkim. Nie do końca umiem określić w czym tkwi siła tych zabawnych opowiadań: czy w pięknych zdjęciach, wspaniałych języku, czy poczuciu humoru autorki, które idealnie trafiło w mój gust. W każdym razie serdecznie książkę polecam, chociażby żeby po januszowemu się przekonać, że pech potrafi prześladować każdego.


Tytuł: Czarny kot w walizce
Autor: Lucyna Małolepsza
Data wydania: 8 czerwca 2017
Liczba stron: 160
Wydawnictwo: Psychoskok

Książkę miałam przyjemność przeczytać dzięki uprzejmości Wydawnictwa Psychoskok. 

piątek, 20 stycznia 2017

"Sen Henny. Imperium Magów." Artur Wells



Dla Henny nadeszły ciężkie czasy. Całkowicie zmieniło się władanie, magowie chcą zagarnąć całe królestwo i stworzyć swoje imperium. Bohaterowie, którzy do tej pory przyzwyczajeni byli do innego trybu życia, skazani zostali na tułaczkę i zmianę dotychczasowych przyzwyczajeń. Przyjaciel staje wrogiem, wróg przyjacielem. Już nikomu nie można ufać. 

Sen Henny. Imperium Magów jest typową powieścią fantasy przepełnioną akcją, intrygami i różnorodnością fantastycznych postaci. Artur Wells stworzył swój własny świat, imperium, w którym toczy się walka o władzę. W tym tomie dużo więcej jest wojennej akcji, porachunków i bitew, wyraźnie zarysowuje się, że tom pierwszy, stanowił wstęp i był wprowadzeniem do całej historii. 

Nie da się ukryć, że książka jest rasowym fantasy, w którym występują przedstawiciele wielu ras, takich jak elfy, smoki, czarodzieje. Tak jak w pierwszej części, tak i tutaj występują zimni rycerze, czyli grupa, która wyróżnia Sen Henny wśród innych tego typu powieści. Przyznać jednak muszę, że postaci jest po prostu zbyt wiele i mieszają się one ze sobą. Nie ułatwia tego fakt, że imiona wiodących bohaterów zaczynają się od przedrostka Teo

Z jednej strony Sen Henny wciąga, z drugiej nie jest on pozbawiony dłużyzn w postaci górnolotnych opisów i sztywnych dialogów. Częściowo nie sposób odmówić autorowi słuszności takiej stylistyki, wszak akcja powieści osadzona jest w świecie królestw, dam, księżniczek i czarodziejów. Jednak taki sposób prowadzenia narracji utrudnia czytanie i wciągnięcie się w fabułę.

Mimo mojego dość ambiwalentnego stosunku do powieści, uważam, że jest ona dobrą fantastyką, która spodoba się wielbicielom gatunku. Autor włożył mnóstwo pracy w wykreowany przez siebie świat, wymyślił ciekawą historię i dokładnie opisał jej podwaliny. Śmiało można stwierdzić, że cykl Sen Henny to udany debiut. 



Tytuł: Sen Henny. Imperium Magów
Autor: Artur Wells (Artur Tołłoczko)
Data wydania: 12 grudnia 2016
Liczba stron: 405
Wydawnictwo: Psychoskok 




Wyzwanie:














poniedziałek, 21 listopada 2016

"Jerozolima. Miasto Boga" Ewelina Rubinstein



Jerozolima nieodmiennie kojarzona jest z kulturą żydowską, konfliktem Izraelsko-Palestyńskim i Ścianą Płaczu. Pozostaje miastem skamieniałym, miejscem pielgrzymek milionów ludzi z całego świata. Jednak jak wiele na temat współczesnych losów tego miasta? Jego kultury i mieszkańców? Publikacja Eweliny Rubinstein Jerozolima. Miasto Boga pokazuje, że naprawdę niewiele.

Autorka przedstawia miejscowość pełną sprzeczności. Z jednej strony żyjącą według boskich praw, z drugiej nowoczesną i niezwykle tolerancyjną. Jerozolima pustoszeje w czasie Paschy, która nieodmiennie pozostaje chwilą modlitwy, przeznaczoną Bogu, można dostrzec że miasto żyje w rytm wierzeń religijnych. Jednak tuż za rogiem wyłaniają się flagi organizacji LGBT, bo z niejakim zaskoczeniem można odkryć, że Jerozolima jest miejscem bardzo tolerancyjnym, w którym żyją homoseksualiści z całego świata.

Ewelina Rubinstein nie skupia się jedynie na historii Jerozolimy, ale przybliża też czytelnikom jej nowoczesną stronę. Ukazuje, że przeszłość jej mieszkańców ma zdecydowany wpływ na ich teraźniejszość i sposób postrzegania świata, co dostrzec można chociażby poprzez pryzmat opisu pamięci o holokauście. W mieście Boga pozostaje on ciągle żywym tematem, ma się wrażenie, że II Wojna Światowa nie skończyła się ponad pół wieku temu, a zaledwie przed paroma laty. Młodzi kultywują pamięć o cierpieniu swoich dziadków poprzez tatuowanie sobie numerów obozowych na rękach, co stanowi dość niekonwencjonalną modę.

Książka Rubinstein nie jest typowym przewodnikiem. Nazwałabym ją zbiorem i leksykonem Jerozolimy, jej mieszkańców i obowiązującej kultury z przedstawieniem rysu historycznego miasta. Autorka zwraca uwagę na wszystkie szczegółowe aspekty przebywania w Jerozolimie poczynając od koszerności, poprzez miejscową kuchnię, salony masażu, zabytki, a na robieniu zdjęć kończąc. Rozdziały tworzą swoiste mini reportaże nie raz zaskakując swoją treścią.

Siłą książki podróżniczej jest zachęcenie czytelnika do odwiedzenia miejsca, które opisują. Ja od kilku dni marzę o tym, by zobaczyć Jerozolimę. Lepszej rekomendacji nie trzeba.


Tytuł: Jerozolima. Miasto Boga
Autor: Ewelina Rubinstein
Data wydania: 20 października 2016
Liczba stron: 150
Wydawnictwo: Psychoskok

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Psychoskok. 




czwartek, 3 listopada 2016

"Nowy Castro, stara Kuba" Joanna Masiubańska, Jarosław Masiubański, Omar Lopez Montenegro




Kuba wydaje się być krajem otwartym. Wiele biur podróży organizuje wycieczki na tę wyspę, ciekawi i spragnieni przygód turyści zachwycają się zdjęciami tego, zdawałoby się, raju.  Mimo istnienia Internetu i szerokiego dostępu do informacji o kraju tym wiemy niewiele, jedynie tyle, że panuje tam reżim komunistyczny.  Chcąc pogłębić swoją wiedzę na temat państwa rządzonego przez Castro sięgnęłam po publikację Nowy Castro, stara Kuba Joanny Masiubańskiej, Jarosława Masiubańskiego i Omara Lopez Montenegro.

Pozycja ta jest zbiorem raportów z lat 2008-2015 ukazujących przemianę wyspy na tle zmieniających się zdarzeń politycznych. Punktem wyjścia jest oddanie władzy młodszemu pokoleniu, czyli przekazanie jej przez Fidela swojemu siedemdziesieciokilkuletniemu bratu Raulowi. Rok ten jest też rokiem przełomowym w historii USA, najpotężniejszego sąsiada Kuby, to wtedy Barack Obama zostaje wybrany prezydentem i zapowiada zmiany w polityce zagranicznej i migracyjnej związanej właśnie z wyspą.

Raporty przygotowane przez autorów ukazują nieciekawe oblicze Kuby, jej zacofanie, nieżyczliwość dla obywatela. Pokazują ją jako miejsce, w którym nie ma się ochoty żyć, a pragnie z niego uciekać. Po pierwsze na taki stan wpływa polityka kubańskiego rządu, czyli komunistyczny reżim wkradający się w każdy możliwy zakamarek życia mieszkańców. Ludzie żyją ze świadomością znacznego ograniczenia swoich praw, nie mając wyboru godzą się na ingerencje państwa, która przejawia się na przykład w ograniczeniu swobody wypowiadania się, dostępu do Internetu, zrzeszania się czy prowadzenia własnej działalności. Obywatele już za samo podejrzenie działania na niekorzyść władzy wtrącani są do więzienia. Nic więc dziwnego, że Kuba zajmuje jedno z pierwszych miejsc w rankingu państw, które najbardziej ograniczają swobodę obywatelską.

Ukazanie przekroju wydarzeń na Kubie od roku 2008 do 2015 pozwala w pełni poznać zmieniającą się sytuację polityczną. Można zauważyć dobre zmiany dla obywateli, jednak, jak podkreślają sami autorzy publikacji, zmiany te są na tyle niewielkie, że nie zmienią ogólnej sytuacji i represjonowania mieszkańców. To właśnie obywatele muszą wziąć los w swoje ręce, bo tylko oni mogą zmienić sytuację na wyspie.
\
Przytoczone coroczne raporty dokładnie ukazują zmiany w funkcjonowaniu dziedzin życia na Kubie. Przyznać jednak trzeba, że taka forma książki mocno utrudnia przyswajanie zawartej w niej wiedzy i czyni ją ograniczoną dla wąskiego grona odbiorców, gdyż stanowi pracę naukową. Z jednej strony to zrozumiałe, że autorzy postanowili przekazać zdobytą wiedzę w taki sposób, z drugiej jednak trzeba przyznać, że taka forma w pewien sposób zmarnowała potencjał zawartej w książce treści, przez co niewiele czytelników zdecyduje się po nią sięgnąć.

Nowy Castro, stara Kuba to pozycja dzięki której dogłębnie można poznać sytuację polityczną wyspy i zapoznać się z jej funkcjonowaniem. W książce zawarte jest mnóstwo ciekawych informacji (chociażby ta o dwóch walut współistniejących na Kubie) ukrytych w corocznych raportach z funkcjonowania wyspy. Jeśli nie czujecie się przerażeni naukową formą książki, a macie ochotę zgłębić swoją wiedzę na temat tego kraju, to warto sięgnąć po tę publikację. 

Tytuł: Nowy Castro, stara Kuba
Autorzy:  Joanna Masiubańska, Jarosław Masiubański, Omar Lopez Montenegro
Data wydania: 11 października 2016
Liczba stron: 204
Wydawnictwo: Psychoskok

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Psychoskok.

czwartek, 13 października 2016

"Anara" Marcin Zajdler

Źródło
Młody chłopak pracujący w barze, zaginięcie jego dziadka w niewyjaśnionych okolicznościach, tajemne moce i dziwaczne sny. Tak albo podobnie zaczyna się wiele powieści fantasy i Anara Marcina Zajdlera w żaden sposób nie wyróżnia się swoim początkiem. 

 Aleks, główny bohater powieści jest wychowywany przez przyjaciela rodziny i wiedzie dość mizerne życie. Nieustannie wspomina swojego dziadka, który porzucił go, gdy był mały, zostawiając na pamiątkę tajemniczy, srebrny wisiorek. Na domiar złego, chłopaka męczą tajemnicze sny, w których spotyka postać z innego wymiaru. Na skutek dziwnych i dość skomplikowanych okoliczności, Aleks przenosi się do innego wymiaru, gdzie piętrzą się wokół niego hałdy śniegu, a między nimi siedzi goła dziewczyna. Samira,  naga piękność, jest na chłopaka wściekła, bo jak się okazuje, żyła w zamknięciu w jego medaliku masę czasu. Ostatecznie daje się przekonać, że to nie Aleks ją uwięził i oboje wyruszają w pełną niebezpiecznych przygód wędrówkę.

Początkowo czytając Anarę miałam wrażenie, że książka skierowana jest do młodszego czytelnika. Przygody Aleksa do złudzenia przypominały mi wydarzenia z filmu Artur i Minimki i okraszone były dość infantylnymi dialogami. Niezwykle denerwowała mnie Samira, którą autor przedstawił jako zapatrzoną w siebie i własne umiejętności damulkę. Z czasem jednak akcja się rozwinęła, a świat wykreowany przez Marcina Zajdlera mnie oczarował, chociaż moje odczucia co do Samiry raczej się nie zmieniły. Anara, mityczna kraina ze snów, w której znalazł się główny bohater, wabiła swoją różnorodnością, nie tylko, wykreowaną przestrzenią geograficzną, ale też ukazanymi postaciami. Dialogi przeszły metamorfozę i stały się dojrzalsze, pojawiło się zagrożenie, a co za tym idzie wartka akcja. 

Autor zadbał o różnorodność kreowanych przez siebie postaci. Główny bohater to chodząca fajtłapa, mająca więcej szczęścia niż rozumu, oprócz niego na kartach powieści przewija się książę tchórz, potwór uwielbiający smrodek, piękna księżniczka, dość introwertyczny lekarz, a nawet tygrysica – bóstwo. Taki dobór bohaterów zdecydowanie podnosi walory powieści i podkreśla zróżnicowanie stworzonego świata.

Na dokładkę dorzucony został wątek romantyczny. Aleks jest w końcu nastoletnim chłopakiem, w którym buzują hormony i któremu ciężko przejść obojętnie obok pięknych dziewczyn. 

Zajdler stworzył całkiem niezłe młodzieżowe fantasy. Moim zdaniem Anara jest dość dobrym debiutem, który ma szansę spodobać się wielbicielom gatunku, tym bardziej, że stanowi dopiero pierwszy tom cyklu. 

Tytuł: Anara
Autor: Marcin Zajdler
Data wydania: 4 marca 2016
Liczba stron: 422
Wydawnictwo: Psychoskok

sobota, 6 sierpnia 2016

"Amerykański sen" Michał Majewski



Wakacje są dla mnie okresem, w którym często próbuję nowych dla mnie form literackich. Tym razem sięgnęłam po zbiór miniatur – krótkich opowiadań napisanych przez Michała Majewskiego i zebranych w książce Amerykański sen.

Głównym motywem wszystkich opowieści jest miłość i przewrotność ludzkiego losu. W każdym z nich poznajemy innych bohaterów, a ci są bardzo zróżnicowani: mamy staruszka, nieszczęśliwego męża, zazdrosną kochankę, wychowanka domu dziecka, czy faceta z kompleksem Edypa. Wiele opowiadań zaskakuje swoim zakończeniem, inne rozczarowują banalną i nieprawdopodobną historią. We wszystkich z nich jest wiele niedopowiedzeń, niejasności, momentami napisane są dość chaotycznie, myśli nie są przekazane wprost, każąc się domyślać pełnego przekazu. 

Miniatury zebrane w książce Amerykański sen napisane są językiem poetyckim z mnóstwem ciekawych i oryginalnych porównań i metafor. Część z nich jest rzeczywiście głęboka, dająca do myślenia, niekiedy są to jednak porównania groteskowe. 

Był lipiec, namiętny i gorący, niczym ta mała, którą zabrał nad morze, aby spróbować, jak mogłoby smakować „wspólne życie”
Jego małżeństwo od lat było fikcją, nie spał z żoną i nawet nie miał z nią dzieci, bo była bezpłodna jak stary, zielony kalosz. 
Moje oczy czytały tylko jego. Miłość jest ślepa. Usypia czujność umysłu. To stan cudownej choroby, zawężającej pole świadomości. Do tego jednego obiektu. Tylko do niego…
 Jak już wcześniej wspomniałam, opowiadania pana Majewskiego nie są jednoznaczne, a co za tym idzie posiadają budzące wątpliwości zakończenia, a mnogość przenośni jedynie podkreśla tajemnicę przedstawionych historii. Przyznać muszę, że przeszkadzało mi wtykanie do niemal każdego z nich opisów seksu, który w każdym przypadku był brudny i raczej nie miał nic wspólnego z intymnym zbliżeniem dwojga kochanków. Bohaterowie opowiadań byli już dostatecznie nieszczęśliwi, by jeszcze dokładać im tak ciężkie przeżycia jak gwałty czy  molestowanie seksualne.

Amerykański sen nie jest lekturą łatwą w odbiorze. Niech czytelników nie zwiedzie wakacyjna okładka przywodząca na myśl tanie romansidło i przewrotny tytuł nawiązujący do spełniania wszystkich marzeń. W miniaturach napisanych przez pana Majewskiego zawarta jest życiowa prawda i przeznaczenie. Ukazano w nich, jak bardzo ludzkie życie czy śmierć zależne są od pisanego nam losu. Jasno natomiast wskazano, że człowiek nie zawsze jest kowalem własnego losu, a powzięte raz decyzje definitywnie potrafią przekreślić najbardziej świetlaną przyszłość.

Zbiór miniatur Michała Majewskiego to z pewnością lektura dla wymagającego czytelnika, któremu nie przeszkadza niejednoznaczność i tajemnica przedstawionej historii, a także poetycki styl pisania. Jest to proza, która rozbawi, wzruszy bądź zgorszy, ale nie pozostawi czytelnika obojętnym wobec czytanego tekstu. 


Tytuł: Amerykański sen
Autor:  Michał Majewski
Data wydania: 26 kwietnia 2016
Liczba stron: 130 
Wydawnictwo: Psychoskok


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Psychoskok

czwartek, 9 czerwca 2016

Stosikowe plany czerwcowe

Ten miesiąc jest dla mnie szczególny.  Mówią, że winny się tłumaczy, a ja trochę czuję się winna, że tak zniknęłam. Blogowy urlop jeszcze chwilę potrwa, bo w tym roku na wakacje wyruszam już w czerwcu. Nie przygotowywałam postów na zapas i dostęp do internetu będę mieć dość mocno ograniczony przez kolejne tygodnie.
Wracam pod koniec czerwca, mam nadzieję, że ze zdwojoną siłą i ilością postów :)
Wakacje cieszą mnie również wolnym czasem. Ostatnio byłam dość mocno zabiegana i brakowało czasu na wszystko, na czytanie również. Mam nadzieję, że nadrobię parę lektur, bo na wakacje mam zamiar zabrać poniżej ukazane książki. 


egzemplarze recenzenckie otrzymane od Wydawnictwa Kobiecego


Dobre wieści Dana Perino - wspomnienia współpracownicy George'a W. Busha, który nie słynie z dobrych manier i okrzesania. Jak rzeczniczka prasowa radziła sobie z jego częstymi wpadkami? Jak wyglądało jej życie w Białym Domu? Tego się z chęcią dowiem :)


Dwadzieścia siedem snów Marta Alicja Trzeciak - o książce słyszałam wiele dobrego, że jest cudowna, magiczna i przenosi w fantastyczny książkowy świat. Mam nadzieję, że mnie również urzeknie.



Biorę sobie ciebie Eliza Kennedy - spontanicznie wypożyczona z biblioteki. Zaczęłam czytać, na razie nie zachwyca.

Śledztwo na cztery ręce Agatha Christie - książka zalegająca na regale i nieustannie czekająca na swoją kolej. Powinnam dostać za to po tyłku. 


Niezgodna Veronica Roth - uwielbiam Igrzyska Śmierci, a o Niezgodnej słyszałam, że jest ich kalką. Przeczytamy, zobaczymy.

Dodatkowo planuję skończyć Anarę Marcina Zajdlera, która póki co jest zaskakująco dobrą historią oraz Amerykański sen Michała Majewskiego, które ukazały się nakładem Wydawnictwa Psychoskok. 



Przy okazji przypominam o trwającym w czerwcu konkursie. Póki co zgłosiła się jedna osoba, więc szanse na wygraną są ogromne. 
Co do zadania konkursowego wystarczy podać jedynie tytuł i autora książki. 













wtorek, 29 marca 2016

"Sen Henny" Artur Wells

Cytując klasyka: Źle się dzieje w królestwie Henny, a cała historia, niczym w Martinowskiej Grze o tron  ma swój początek w śmierci władcy. Wtedy właśnie do swej rodzinnej miejscowości zmuszony jest powrócić potomek króla, Teocramus, który jako dziecko został oddany, by służyć Czarnemu Zakonowi. Wyprany z uczuć mężczyzna powraca w rodzinne strony, gdzie po latach spotyka swą matkę i siostrę. Rycerz nie wie jednak, że nie dane mu będzie spokojnie objąć tronu i władać Henną, bo wielu ma na władzę chrapkę. Rozpoczyna się śmiertelna rozgrywka, której największymi brońmi nie są miecze czy doskonała znajomość fechtunku, a dwulicowość i spryt.

Artur Tołłoczko pod pseudonimem Artur Wells, wprowadza czytelnika w świat wielu kultur i plemion, jak na rasowe fantasy przystało. Obok ludzi pretendentami do władzy są elfy oraz magowie. To właśnie rada złożona z przedstawicieli wszystkich ras rozdaje karty, a asy chowa w rękawach swoich przepastnych szat. W Śnie Henny oprócz znanych skądinąd ras i plemion występują jeszcze zimni rycerze. Jest to zakon, który pozyskuje młodych chłopców, np. w ramach daniny, szkoli ich, a następnie wyzbywa wszelkich uczuć, by byli najlepszymi wojownikami. Muszę przyznać, że wątek ten został potraktowany trochę po macoszemu. Początkowe rozdziały zawierają jedynie krótki opis w jaki sposób Teocramus stał się wojownikiem, a szkoda, bo moim zdaniem, to jedna z ciekawszych historii.

Niezwykle ciekawym pomysłem jest osadzenie fabuły książki na legendzie głoszącej, że w dawnych latach królestwo Henny pozostawało we władaniu jednej osoby, nikt jednak nie wie, czy był to elf, człowiek, czy też mag. Zgodnie z podaniem, władza znowu ma się skupić w jednej osobie. Wielu zasiadających na tronie myślało o sobie  jak o wybrańcu, jednak każdy z nich się mylił.

Obok głównego motywu, czyli walki o władzę, równolegle poprowadzone zostały wątki zemsty za doznane krzywdy, miłosny i magiczny. Każdy z nich ma swoich przedstawicieli i myślę, że każdy odnajdzie swoich zwolenników i odbiorców. Nastolatki wymieniają się infantylnymi uwagami, rada porozumiewa się w sprawie strategii, a nieszczęśliwie zakochana kobieta płacze nad swoim losem.

Przyznaję, że dość ciężko było mi przebrnąć przez pierwsze rozdziały. Duży wpływ na taką sytuację, miała dość senna fabuła pierwszych rozdziałów. Akcja jednak dość prędko się rozkręciła, a nawet nabrała tak piorunującego tempa, że zdążyłam pogubić się w mnogości nazwisk i wydarzeń. W zaden sposób nie ujmuje to jednak książce, a czyni ją tylko ciekawszą.

Podsumowując, stwierdzam, że Sen Henny to całkiem zgrabne fantasy, które z pewnością spodoba się miłośnikiem gatunku. Mnie nie pozostaje nic więcej, jak czekać na drugi tom, który ma ukazać się jeszcze w tym roku.   

Tytuł: Sen Henny
Autor: Artur Wells (Artur Tołłoczko)
Data wydania: 15 lutego 2016
Liczba stron: 273

Za możliwość poznania historii Henny dziękuję Wydawnictwu Psychoskok.




Wyzwanie: 

Debiut polskiego autora wydany w 2016 r.