Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Dwie Siostry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Dwie Siostry. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 stycznia 2018

Podsumowanie roku 2017

Żyję ostatnio w niedoczasie, i to ewidentnym. U wszystkich już praktycznie podsumowania były, a u mnie pojawia się dopiero teraz. Jednak jak to mówią: lepiej późno niż wcale. Zapraszam zatem na mały ranking: 5 najlepszych książek 2017 i 3 książkowych rozczarowań.

W 2017 roku przeczytałam 59 książek. Nie jest to oszałamiająca liczba, nie jest też zła. Muszę przyznać, że mało przeczytałam w tym roku książek, które zwaliłyby mnie z nóg i rok ten książkowo okazał się przeciętniakiem z lepszymi lub gorszymi pozycjami, jakie wpadły w moje ręce, chociaż zdarzyły się też prawdziwe perełki. 

Prywatnie rok 2017 był dla mnie prawdziwie przełomowy, zostałam bowiem mamą. W naszym domu pojawiło się malutkie serduszko, które z miejsca stało się dla nas centrum naszego wszechświata, dlatego ostatnio mniej mnie na blogu. 




Wydawnictwo Muza


Przyznam, że rok 2017 rozpoczęłam z przytupem. Kalejdoskop wspomnień był pierwszą przeczytaną przeze mnie powieścią w tamtym roku i do końca utrzymał się na wysokiej pozycji. Gaja Kołodziej stworzyła książkę przejmującą, smutną, ale też bardzo prawdziwą. Historię o radzeniu sobie ze stratą, szukaniu szczęścia i przebaczenia, nawet w najczarniejszych godzinach. 


Wydawnictwo Jaguar


Czworo nastolatków, cztery powiązane ze sobą historie i Alaska w tle. Brak technologii, skrajna bieda, trudne warunki. Każdy z nich został doświadczony przez los, każdy pragnie lepszego jutra. Bonnie Sue-Hitchcock stworzyła opowieść magiczną, ale prawdziwą. Wypełnioną smutkiem, ale też dającą nadzieję. Książkę, która daje do myślenia i udowadnia, że często nie doceniamy tego, co już mamy. 

Wydawnictwo Dwie Siostry


Wyszło dość monotematycznie, bo Rok szczura jest kolejną książką o radzeniu sobie ze stratą. 
Świat Pearl zawala się w mgnieniu oka, gdy podczas porodu umiera jej mama, a ona zyskuje nową siostrę, która nazywa Szczurem. Dziewczyna cierpi na depresję, nie umie poradzić sobie z nową sytuacją, nie daje sobie szansy na szczęście. Okazuje się, że jednak nie całkiem straciła mamę, bo ta nagle się pojawia. 
Ta książka to mądra i wartościowa młodzieżówka, to powieść, która zostaje w głowie na długi czas i poniekąd pokazuje, jak radzić sobie z nastolatkiem pogrążonym w depresji.


Wydawnictwo Filia


Ta książka to istny emocjonalny rollercoster. Anna mimo młodego wieku cierpi na demencję i trafia do domu opieki. Tam poznaje Luke'a. Między dwójką rezydentów rozwija się uczucie, wbrew wszystkiemu i wbrew wszystkim. 
Sally Hepworth pokazuje, że każdy ma prawo do szczęścia, że często nie jesteśmy w stanie zrozumieć osób chorujących na alzheimera czy demencję, że z reguły opacznie rozumiemy ich działanie.  To, co nam zostaje jest dawką potężnych emocji i wzruszeń. 

Wydawnictwo Czarne


Ta powieść Anny Kańtoch dosłownie mnie sobą omotała. Nie potrafię przestać o niej myśleć, polecam ją każdemu, a w Kańtochomanię wkręciłam też męża. Chciałabym częściej trafiać na tak fantastyczne kryminały. 
Akcja Wiary osadzona została w PRL-u. Powieść dusi wręcz i przygniata swoją ciężką atmosferą, dusznością lata i małomiasteczkowej aury. Polecam każdemu, bo po prostu ją uwielbiam. 



Wydawnictwo Sonia Draga

Robert Langdon po raz kolejny, ale tym razem coś nie zagrało. Dla mnie książka jest mocno przegadana, ma wiele dłużyzn i co tu dużo kryć, jest po prostu nudna. Już na początku autor przedstawia pewien sekret, który ma być niesamowicie przełomowy, a okazuje się czymś naturalnym i niezaskakującym. 


Wydawnictwo YA!


Moim zdaniem powieść ta jest idealnym przykładem jak zepsuć świetny pomysł na fabułę. Tytułowa bohaterka co roku w swoje urodziny rozdziera się i to dosłownie, a  z jej ciała wyskakuje kolejna jej wersja. Pomysł niesamowicie intrygujący, początkowo świetnie poprowadzony, intrygujący, a na koniec koncertowo spaprany. 


Edipresse Książki

Po raz kolejny dałam się nabrać. Po raz kolejny liczyłam na literaturę podróżniczą, a dostałam wywody autorki o wszystkim i o niczym. Paragwaju było tam tyle, co na lekarstwo. O czym można pisać książkę podróżniczą? O niezdrowym jedzeniu, o powieści jaką czytało się w liceum, o zepsuciu zachodniego społeczeństwa. Tylko gdzie cel podróży? No niby jest, ale tak jakby go nie było. Jak bym chciała czytać książkę o tym jak się prawidłowo odżywiać i jak chemiczne jest dostępne wszędzie jedzenie, to bym takową czytała. Czuję się po prostu zmęczona lekturą tej książki i prawdopodobnie podziękuję pani Pawlikowskiej i trzeciej szansy nie będzie. 






sobota, 9 września 2017

O utracie - "Rok Szczura" Clare Furniss



Strata bliskiej osoby jest wydarzeniem wystarczająco ciężkim do udźwignięcia dla dorosłego, a co dopiero dla nastolatka, w którym buzują hormony, a najmniejszy problem urasta do sprawy wagi państwowej. Claire Furniss rozprawia się z tym tematem w Roku Szczura, a przyznać trzeba, że robi to z taką wprawą, jakby sama ciągle była nastolatką . 

Świat Pearl zawala się w mgnieniu oka. Umiera jej mama, a dziwnym zrządzeniem losu udaje się przeżyć jej nowo narodzonej siostrze, którą dziewczyna poetycko nazywa Szczurem. Świat Pearl traci wszelkie kolory, nie chce jej się żyć, a okazuje się, że mama, mimo śmierci znajduje sposób na kontakt z nią. Nie naciska, nie wypytuje, ale zdaje się wiedzieć o wszystkim i choć Pearl próbuje zataić przed nią najczarniejsze zakamarki swojego umysłu, to nie do końca jej się to udaje. 

Claire Furniss stworzyła przejmującą historię o radzeniu sobie ze stratą w wieku nastu lat. W końcu, który piętnastolatek spodziewa się trzęsienia ziemi w postaci śmierci swojego rodzica? Pearl ucieka w różne formy żałoby poczynając od nadmiernej nauki do skupienia jedynie na sobie. Dziewczynie trudno przyjąć do wiadomości, że cierpią też inni. Trudno jej się też pogodzić z faktem, że w obliczu takiej tragedii może sobie pozwolić na szczęście, że powinna żyć dalej, nie uważając, że wszystko straciło sens. 

Rok Szczura to przejmująca historia dla młodzieży, ale nie tylko. Moim zdaniem dobrze żeby sięgnęli po nią rodzice. Główna bohaterka przedstawia swoją osobą tak szeroki wachlarz destrukcyjnych zachowań, że warto się zapoznać z umysłem nastolatka. Nie dziwota, że Pearl obwinia swoją siostrę o śmierć mamy, w końcu zamiast pozostać przy bliskiej osobie, zyskała kogoś całkiem nowego, Szczura, który w żaden sposób nie miał wpływu na jej życie, oprócz tego, że pozbawił ją matki. Czy jednak dziewczyna mająca piętnaście lat powinna aż tak się zamartwiać, czy to normalne, że dopada ją depresja, uważa, że jest zdana wyłącznie na siebie?

Powieść Claire Furniss szturmem zdobyła moje serce, bo uwielbiam takie mądre i prawdziwe opowieści. To nie kolejna, cukierkowa historia, a kawałek prawdziwego życia i zmagań z jego czarnym obliczem. To książka o radzeniu sobie z własnymi uczuciami, depresją i pustką, która na zawsze gdzieś w nas pozostaje po stracie ukochanej osoby. 

Tytuł: Rok Szczura
Tytuł oryginału: The Year of the Rat
Autor: Claire Furniss
Data wydania (Pl): 20 lipca 2016
Liczba stron: 312
Wydawnictwo: Dwie Siostry



piątek, 4 września 2015

Bo kuchnia wegańska nie jest nudna - JADŁONOMIA


Jadłonomia to książka z przepisami Marty Dymek, prowadzącej blog kulinarny zawierający wegańskie przepisy o takiej właśnie nazwie jak owa książka (LINK).  Została mi ona podrzucona przez znajomych i jestem im niezwykle wdzięczna za ten gest, bo się w niej po prostu zakochałam. 

Księga, bo to właśnie słowo bardziej pasuje do tej publikacji, zawiera 300 stron przepisów i przepięknych zdjęć. Jestem pod wrażeniem jak ciekawe dania można przygotowywać właściwie z samych warzyw i jak pięknie warzywa potrafią na zdjęciach wyglądać. Zaskoczyła mnie oryginalność i pomysłowość autorki. Mogę jedynie wzdychać z zachwytem do pokazanych przepisów. Myślę, że nie tylko mi, ale też innym do gustu przypadłyby na przykład:


  • Pasta słonecznikowa;
  • Smalec z fasoli;
  • Pasztet z soczewicy;
  • Ogórki z sezamem (jako dodatek do makaronu ryżowego);
  • Tabbouleh;
  • Krem z pieczonego kalafiora;
  • Pasta z dyni.


Wymienione powyżej dania to tylko garstka z tych, które zostały przybliżone przez Martę Dymek.

Przede wszystkim Jadłonomia pokazuje, że dania wegańskie nie muszą i nie są(!) nudne. Nie trzeba jeść ciągle tego samego, a podstawowe składniki odżywcze, które znajdują się w mięsie mogą być swobodnie zastępowane przez te same składniki znajdujące się w warzywach. Oczywiście wymaga to wiedzy, ale moim skromnym zdaniem ta cudowna książka pokazuje jak to robić. 

Jedynym, maleńkim „ale”,  jakie wrzucę do wcześniej już podanego słoika miodu jest fakt, że do wielu potraw niezbędne są niecodziennie spotykane składniki, które zazwyczaj nabyć można tylko w specjalistycznych sklepach. Jednak na ostatniej stronie książki podane są adresy sklepów internetowych, gdzie można dokonać zakupów  bez wychodzenia z domu.

Serdecznie polecam Jadłonomię osobom, które mają ochotę na odkrycie kuchni wegańskiej i nowych, oryginalnych, niecodziennych smaków. Piszę to ja, czyli osoba która mięso je i raczej z niego nie zrezygnuje. 




Wydawnictwo: Dwie siostry