"Wybory" Ruty Sepetys, to tak naprawdę książka o poszukiwaniu siebie i swojego miejsca w świecie, o marzeniach w świecie zdeterminowanym przez podziały klasowe.
Całe życie Josie jest podporządkowane wyborom jej matki - prostytutki. Dziewczyna od 12 roku życia mieszka samotnie w pokoju nad księgarnią, w której pracuje. Dodatkowo sprząta dom uciech. Jedyną osobą, która choćby w przybliżeniu traktuje dziewczynę jak matka jest burdelmama Willie. Nic więc dziwnego, że kiedy Josie poznaje w księgarni eleganckiego mężczyznę, który uważa, że mogłaby uczyć się w collegu, dziewczyna zaczyna marzyć o lepszym świecie, o tym że mogłaby dostać się do prestiżowej szkoły i całkowicie odciąć się od Nowego Orleanu. Nie chce słuchać Willie, która powtarza jej, że jest jak "solone orzeszki" i nigdy nie dostosuje się do towarzystwa z wyższych sfer. Josie, tak jak Gatsby z wielokrotnie przywoływanej w "Wyborach" powieści Fitzgeralda, spogląda na "lepszy" według niej świat, chce w niego wniknąć, stać się jego cząstką. Nawet kiedy widzi, że świat ten, jest światem sztucznym, zakłamanym i bardzo odbiegającym od jej wyobrażeń.
Całe życie Josie staje więc na głowie, gdy napotkany przez nią mężczyzna umiera, a większość osób uważa, że został zamordowany, mimo że patolog twierdzi, że zmarł na zawał. Josie na własną rękę zaczyna dociekać przyczyn zgonu, ale także nie przestaje starać się dostać na wymarzoną uczelnię.
Powieść ukazuje zmaganie z samym sobą, ze swą osobowością. Autorka stara też się podjąć odpowiedzi na pytania, czy rzeczywiście nasze pochodzenie determinuje naszą przyszłość i dalsze losy, czy warto wierzyć w prawdziwość powiedzenia „od pucybuta do milionera”?
"Wybory" to książka, która pokazuje, że warto marzyć, mimo przeciwności i zwątpień. Nie mając marzeń pozwalamy na to, by zamknięto nas w utartych już schematach, z których warto się wykruszyć, by nie pozwolić sobie na przeciętność. Przecież to właśnie sól dodaje smaku, nie tylko orzeszkom.
Inne wydania: