wtorek, 12 stycznia 2016

POWRÓT DO DZIECIŃSTWA: Astrid Lindgren


W ramach własnego wyzwania czytelniczego – POWRÓT DO DZIECIŃSTWA, postanowiłam rozpocząć cykl mini-felietonów opisujących życie i twórczość autorów książek, które dla mnie wiele znaczyły i do dziś stanowią moją wielką fascynację. Wracając myślami do ulubionych powieści z tamtego okresu, jedną z pierwszych, jaka przyszła mi do głowy były niezapomniane Dzieci z Bullerbyn. Jak ja się chichrałam przy niej, jak się dobrze bawiłam i marzyłam, żeby żyć w takich domkach jak tytułowe dzieci, biegać i robić takie psoty jak one. Zatem pierwszym autorem, o jakim będę pisać będzie Astrid Lindgren.

Astrid pochodziła z niezbyt bogatego, acz dobrego domu. Po zakończeniu gimnazjum w nagrodę za celujące świadectwo mogła odbyć staż w lokalnej gazecie. Doświadczenie to zakończyło się fatalnie – 18-letnia wówczas Astrid zaszła w ciążę, a ojciec jej dziecka, sporo od niej starszy redaktor naczelny,  udawał, że sprawa go nie dotyczy. Ostatecznie rodzice pisarki wręczyli jej pieniądze i wysłali w podróż do Sztokholmu. Niestety otrzymana pomoc wystarczyła jedynie na wynajęcie pokoju, a w innych kwestiach Astrid była zdana jedynie na siebie. Dopiero po latach wypowiedziała się na temat tego okresu w swoim życiu:
 W dzisiejszych czasach można mieć dzieci ślubne i nieślubne i nie gra to żadnej roli, ale w połowie lat dwudziestych, gdy mnie 'przytrafiło się nieszczęście', całe Vimmerby (miasteczko, w którym pisarka mieszkała) było wstrząśnięte bardziej, niż wtedy, gdy Gustaw Waza odebrał miastu prawa miejskie. (…) Moi rodzice byli naturalnie zdruzgotani, ale nie robili mi żadnych wyrzutów. Uważali tylko, że jeśli koniecznie musiałam zajść w ciążę, to ojcem dziecka powinien być ktoś inny.
W Sztokholmie wiodło się Astrid tragiczne. Usłyszała w końcu o pracownicy społecznej Evie Aden, która załatwiła jej poród w szpitalu Riget, gdzie nie informowano władz o porodzie niezamężnej nastolatki i nie zabierano jej dziecka. Za namową Evy, pisarka oddała swojego synka pod opiekę Dunce, która już takimi dziećmi się zajmowała i z jej pomocą dostała się na kurs dla stenotypistek. Dzięki jego ukończeniu mogła dostać posadę sekretarki, a do syna jeździła, kiedy mogła. Nie minęło dużo czasu, gdy jeden z jej pracodawców – Sture Lindgren oświadczył się, a jego fascynajcji Astrid nie zmącił nawet fakt, że kobieta miała nieślubne dziecko. Jako mężatka mogła już swobodnie odwiedzać rodziców.
W 1944 roku Astrid skręciła kostkę. To wydarzenie unieruchomioło szaloną i niezwykle wysportowaną do tej pory kobietę w domu (wspinała się z dziećmi po drzewach). Zaczęła więc spisywać historie, jakie wymyślała swoim dzieciom na dobranoc. Tak powstały Zwierzenia Britt-Marie, które Astrid przesłała na konkurs wydawnictwa literackiego Rabén&Sjögren, który niespodziewanie wygrywa, a jej powieść uratowała wydawnictwo, które znajdowało się o krok od bankructwa. Następnie wydano „Pippi Pończoszankę”, która od razu stała się bestsellerem. 

Astrid, mimo sukcesu, żyła skromnie, a pieniądze rozdawała rodzinie i potrzebującym. 
Pozostawała sprawna umysłowo i fizycznie do późnych lat – nawet po 70-ce skakała po drzewach i odpisywała dzieciom na ich listy. Jedne z nich udokumentowano w książce Twoje listy chowam pod materacem. Astrid pozostawała jednak osobą skrytą i dopiero pod koniec zycia wyjawiła pewne fakty o sobie, np. że nie była nigdy zakochana oraz, że współpracowała ze szwedzkim wywiadem podczas wojny.

Lindgren została pełnokrwistą feministką, zaniepokojoną sytuacją całej rzeszy biednych dzieci i losem zwierząt, ale też nie przejmującą się opinią innych o sobie. Zapewne właśnie to pozwoliło jej pozostawać sobą i zyskać powszechny szacunek.

Astrid Lindgren zmarła w wieku 94 lat we śnie. W kondukcie żałobnym za trumną szła dziewczynka z warkoczykami prowadząca białego konia, bo takie było ostatnie życzenie Lindgren. Pisarka odeszła cicho, ale żyła według własnych zasad i według tego, co kiedyś powiedziała 

Trzeba żyć tak, żeby nie przyzwyczaić się do śmierci. Tak myślę, tra la la!

Spis książek (lista jest iście imponująca):


Cykl: Detektyw Blomkvist



Cykl: Dzieci z Bullerbyn



Cykl: Emil ze Smalandii


Cykl: Ja też


Cykl: Karlsson z dachu


Cykl: Lotta z ulicy Awanturników


Cykl: Madika z Czerwcowego Wzgórza


Cykl: Pippi Pończoszanka


Cykl: Rasmus




Dla starszych czytelników: cykl o Kati



Pojedyncze książki i zbiory opowiadań: 

 

 

 

 




Biografie Astrid Lindgren


Dodatkowo 10 lutego 2016 roku w Polsce nakładem Wydawnictwa Nasza Księgarnia ukaże się książka Astrid Lindgren Dzienniki z lat wojny.


W Polsce książki Astrid Lindgren zostały wydane nakładem wydawnictw:









Czy wybraliście książki do powrotu? Parę z Was deklarowało, że to dobry pomysł powrócić do powieści, które w jakiś sposób nas ukształtowały. Może sięgniecie po coś z twórczości Astrid Lindgren?



--------------------------------------------------------------------------------------
Post powstał na podstawie:
- http://astridlindgren.naszaksiegarnia.pl;
- https://pl.wikipedia.org/wiki/Astrid_Lindgren;
- http://www.styl.pl/magazyn/news-asteroida-lindgren,nId,1873978;
- http://www.styl.pl/magazyn/news-astrid-lindgren-jakiej-nie-znamy,nId,1723323




sobota, 9 stycznia 2016

"Kiedy dzieje się cud" Robert J. Wiersema



Nie każdy przyznaje się do wiary w cuda, ale wielu na nie czeka i ma cichą nadzieję, że taki malutki się przydarzy. Powieść Roberta J. Wiersemy wpisuje się właśnie w taki schemat – oczekiwania i wiary w najbardziej nieprawdopodobne.

Sherry jest oczkiem w głowie rodziców, długo wyczekiwanym i upragnionym dzieckiem. Dlatego też tak trudno jest im się pogodzić ze śpiączką, w jaką dziewczynka zapada po potrąceniu przez ciężarówkę. Kiedy tracą nadzieję i każą ją odłączyć od respiratora, dziewczynka zaczyna oddychać. Ten pierwszy cud przyniesie ze sobą lawinę niekontrolowanych zdarzeń. Okaże się bowiem, że przebywający w towarzystwie dziewczynki zostają cudownie uleczeni, a pod jej dom zaczną przychodzić tłumy pielgrzymów. Czy jednak rodzina Sherry będzie w stanie znieść całą sytuację? Czy relacje między nimi pozostaną niezmienione w obliczu takich wydarzeń?

Wiersema funduje ciepłą i rodzinną historię, której akcja toczy się, co prawda, od kwietnia do grudnia, ale apogeum wydarzeń przypada na czas adwentu i Bożego Narodzenia. Dominującym motywem jest stara jak świat, walka dobra ze złem. W to wszystko wplątane zostały wątki religijne, wątpliwości natury moralnej oraz te dotyczące samej wiary w Boga. Podane one zostały jednak w sposób łatwy i przystępny, nie trzeba posiadać ogromnych zasobów wiedzy filozoficznej, by zrozumieć wszystkie wątki.

Muszę jednak przyznać, że postaci występujące w książce są mało wyraziste. Każdy jest przedstawiany z pozytywnej strony (oprócz głównego czarnego charakteru), nawet mężczyzna, który opuszcza swoją żonę, by związać się z młodszą od niej kobietą.  Brakowało mi wyraźnego
rozróżnienia i zarysowania charakteru bohaterów, tym bardziej że napisana historia daje podwaliny do zbudowania fantastycznych rysów ich osobowości. Mamy przecież przeżywającego wyrzuty sumienia kierowcę, postaci biblijne pokutujące za swoje grzechy, cierpiącą z powodu choroby dziecka matkę, czy też ludzi, którym przywrócono zdrowie. Niestety, być może z powodu zbyt dużej liczby bohaterów, ich opis został zminimalizowany, na czym traci cała powieść. Nie można zżyć się z żadnym z nim, przeżywać ich emocji. A to jednak stanowi dla mnie esencję każdej dobrej powieści.

Kiedy dzieje się cud wyróżnia się swoją konstrukcją – w książce przytaczane są artykuły z gazet, które bardziej lub mniej subiektywnie opowiadają o wydarzeniach, których przyczyną jest mała Sherry. Jest to ciekawy zabieg, ponieważ pozwala zobaczyć w jaki sposób społeczeństwo poprzez media reagowało na dziejące się cuda.

Powieść Roberta J. WIersemy to historia ciepła i rodzinna, idealna na świąteczny, a także poświąteczny czas. Przypomina o tym, że w każdym z nas tli się iskierka dobra, a czy na początku roku każdy nie chce być lepszy, choćby tylko ociupinkę?


Tytuł oryginału: Before I Wake
Data wydania: 30 października 2008
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Otwarte



środa, 6 stycznia 2016

Subiektywny przegląd nowości kinowych - styczeń 2016

Zupełnie jak rynek wydawniczy, kinowy również obrodził w wiele ciekawych nowości. Zapraszam na subiektywny przegląd styczniowych premier.

PREMIERA 1 STYCZNIA


Zupełnie Nowy Testament
Tytuł oryginału: Le tout nouveau testment
Reżyseria: Jaco Van Dormael

Wariacja na temat życia Boga. Gdyby ktoś nie wiedział Stwórca przesiaduje w Brukseli, uwielbia pić piwo i oglądać telewizję. W dodatku ma córkę, która postanawia odnowić świat.







Słaba płeć? 
Reżyseria: Krzysztof Lang


Film na podstawie powieści Katarzyny Grygi "Suka". Zośka (w tej roli Olga Bołądź) traci pracę i jedyny cel, jaki jej przyświeca to zemsta na byłym szefie. Przy okazji postanawia też odnaleźć miłość. 








Fistaszki - wersja kinowa
Tytuł oryginału: The Peanuts Movie
Reżyseria: Steve Martino

Kinowa wersja bajki z fantastycznym Snoopim, który gości w komiksach i na ekranach kilkadziesiąt lat. Dla samego plakatu wybrałabym się do kina, bo zdecydowanie z niego wynika, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka :)





PREMIERA 8 STYCZNIA

 Joy
Reżyseria: David O. Russel

Jennifer Lawrence i Bradley Cooper znowu razem w filmie twórcy Poradnika pozytywnego myślenia. Tym razem Lawrence wciela się w rolę samotnej matki, która dorobiła się fortuny wymyślając mop. Coś mi mówi, że obsada świadczy sama za siebie, a film okaże się perełką.








Moje  córki krowy
Reżyseria: Kinga Dębska

Jak ciężko być rodziną wie chyba każdy. Szczególnie trudno udawać kochającą siostrę przed umierającym ojcem. Trudna sytuacja może się okazać przyczyną wielu niesnasek, ale w konsekwencji może przyczynić się do lepszych relacji.



Las samobójców
Tytuł oryginału: The Forest
reżyseria: Jason Zada

Człowiek tak ma, że pcha się tam, gdzie pchać się nie powinien. Tak jest właśnie z główną bohaterką filmu, która postanawia odnaleźć swoją zaginioną siostrę. W tym celu wybiera się do lasu Aokigahara w Japonii. Nawet przez chwilę nie przypuszcza, co może ją tam spotkać.
zwiastun tutaj




PREMIERA 15 STYCZNIA

Nienawistna ósemka
Tytuł oryginału: The Hateful Eight
Reżyseria: Quentin Tarantino

Nowy film Tarantino nadchodzi wielkimi krokami. Tym razem mamy łowców głów i krwawą jatkę w śnieżnej zadymie. Czekam z niecierpliwością!


Excentrycy
Reżyseria: Janusz Majewski 

Polski film w konwencji lat pięćdziesiątych XX wieku, ze swingowym big bandem w tle. Coś nowego, coś innego. Zapowiada się ciekawie.Szkoda tylko, że tytuł jakiś tako mało polski, i excentrycy tacy zamerykanizowani zostali. Możliwie, że to odniesienie do nazwy bandu, ale tego dowiem się po obejrzeniu filmu.  


PREMIERA 22 STYCZNIA


Dziewczyna z portretu
Tytuł oryginału: The Danish Girl
Reżyseria: Tom Hopper

Einar Wegener zostaje poproszony o pozowanie do portretu jako kobieta. Mężczyzna nawet nie przypuszcza, jakie pragnienia obudzi w sobie, zdawałoby się, niewinnym gestem.





Syn Szawła
Tytuł oryginału: Saul fia
Reżyseria: Laszlo Nemes

Film, który zdobył Grand Prix w Cannes. Więzień pracujący w krematorium w Auschwitz rozpoznaje ciało swojego syna. Mężczyzna stoczy bolesną walkę, by dane mu było godnie go pochować.



Pitbull. Nowe porządki
Reżyseria: Patryk Vega 

Pitbull tym razem bez Dorocińśkiego i Rosati, ale pozostają mafijne porachunki.  zwiastun tutaj

 



Labirynt kłamstw
Tytuł oryginału: Im Labirynth des Schweigens
Reżyseria: Giulio Ricciarelli


Historia walki młodego prokuratora, by pociągnąć do odpowiedzialności sprawców cierpienia w Oświęcimiu.
zwiastun tutaj

PREMIERA 29 STYCZNIA

Zjawa
Tytuł oryginału: The Revenant 
Reżyseria: Alejandro Gonzalez Innaritu

Twórca oscarowego Birdmana wraca obsadzając DiCaprio w roli głównej. Ten gra Hugha Glassa, który postanowił zemścić się na kamratach za to, że zostawili go rannego, na pastwę niedźwiedzia.












niedziela, 3 stycznia 2016

Planowany stosik styczniowy 2016 + wyzwanie Kiedyś Przeczytam 2016

Też czujecie się tak, jakbyście zgubili parę dni? Ja już w grudniu miałam takie wrażenie, a tu nadszedł wielkimi krokami Nowy Rok. Nie wiem kiedy, nie wiem jak. Z niecierpliwością oczekiwałam świąt, Sylwestra ( dobrze, że jeszcze Święto Trzech Króli w zanadrzu ;) ). Nadszedł czas zaplanować lektury na styczeń (najlepiej te powiązane z wyzwaniami, w których zdecydowałam się wziąć udział) i wybieranie stosika zajęło mi tym razem trochę więcej czasu. Poniżej lektury, na jakie się zdecydowałam. 

stosik cz.1





Pierwszą z książek, jaką mam zamiar przeczytać jest Północ i południe Elizabeth Gaskell., czyli klasyczny, angielski  romans. Bardzo lubię klasykę i mam nadzieję, że i tym razem się nie zawiodę. Książka bierze udział w wyzwaniach: Mini Book Challenge - 2016 , wyczytuję domowe zapasy książek oraz kiedyś przeczytam - edycja 2016.



Spontaniczny wybór w bibliotece. Moje pierwsze spotkanie zarówno z autorem, jak i z Wydawnictwem Czwarta Strona. Mam nadzieję, że będzie udane. Książka bierze udział w wyzwaniu kiedyś przeczytam - edycja 2016. 


Książka, która chodziła za mną już od długiego czasu. Całe szczęście spadł śnieg, więc będę mogła wczuć się w klimat :) Powieść bierze udział w wyzwaniu kiedyś przeczytam - edycja 2016 i Mini Book Challenge - 2016.

Dodatkowo w ramach Mini Book Challenge - 2016  i wyczytuję domowe zapasy książek mam zamiar przeczytać Dziewczyny z powstania. Jest mi ogromnie wstyd, że jeszcze tego nie zrobiłam, bo książka miesiącami zalega na mojej półce. Szczególnie przepraszam osobę, która tę książkę mi ofiarowała i chyba się zawiodła, że czytam wszystko, oprócz niej. Już się poprawiam, a postanowienie póki co mam mocne. W końcu dopiero początek roku ;)









Po Kłamczuchę" i Szóstą klepkę mam zamiar sięgnąć w ramach wyzwania, które sama sobie narzuciłam - powrót do dzieciństwa. Bardzo się cieszę na myśl o czytaniu Jeżycjady, może w końcu uzupełnię wszystkie braki. Dodatkowo wyczytam swoją biblioteczkę, więc na jednym ogniu upiekę dwie pieczenie. 

Jeśli starczy mi czasu i chęci sięgnę jeszcze po Śledztwo na cztery ręce Agathy Christie, którego nie udało mi się przeczytać w ostatnim czasie. 


Wyzwanie Kiedyś Przeczytam 2016 

Miałam już nie wymyślać wyzwań i do żadnych nie przystępować, ale bardzo spodobało mi się to organizowane przez Lustro Rzeczywistości. Jako że nieustannie borykam się z zalegającymi na biurku stosami książek, pomyślałam, że takie planowanie stosików jest dla mnie (tym bardziej, że co miesiąc wrzucam na bloga informacje na temat tego, co mam zamiar w danym miesiącu przeczytać). Poniżej zdjęcie i lista pierwszej zaplanowanej dwunastki i mam nadzieję, że nie ostatniej :)



Od góry: