Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania rollins, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania rollins, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 września 2017

Jak zatrzymać Armageddon - "Niewinna krew" James Rollins i Rebecca Cantrell



W drugiej części cyklu Ewangelia krwi po raz kolejny mamy okazję spotkać się z bohaterami, których mogliśmy poznać wcześniej. Jak pisałam w mojej opinii na temat pierwszego tomu, miałam wrażenie, że większość wątków została potraktowana bardzo pobieżnie, a wręcz niektóre z postaci zostały wtrącone jakby na siłę. Bardzo dobrze, że duet pisarski postanowił kontynuować rozpoczęty przez siebie cykl, co więcej, mam wrażenie, że druga część jest znacznie lepsza niż pierwsza i nie dosięgła jej klątwa drugiego tomu. 

Erin, Jordan i Rhun znowu muszą się zjednoczyć by stawić czoła wielkiemu złu. Na scenie pojawia się biblijny zdrajca Judasz, a także postaci historyczne, takie jak Rasputin i Elżbieta Batory, którzy swoją obecnością ubarwiają całą historię. Tym razem trójka naszych bohaterów wspierana przez ojców Sangwinistów musi podążać nie tylko za Ewangelią Krwi, ale również stawić czoła większym zagrożeniom. 

Rollins i Cantrell bardzo zgrabnie rozwinęli wymyśloną przez siebie historię. Rzadko czytam powieści sensacyjne i w większości nie przypadają mi one do gustu, bo zazwyczaj ich rozwinięcie jest dla mnie koszmarkiem i stekiem bzdur, nawet jeśli zapowiadały się nieźle. Tym razem autorowie wciągnęli mnie w nieprawdopodobny wir przygód i przyznaję, że czytając powieść, świetnie się bawiłam. 

Nie można jednak powiedzieć, że poprowadzenie pewnych wątków jest satysfakcjonujące bądź nie przyprawia o śmiech. Niezwykle irytowała mnie postać Elżbiety Batory. Znam jej historię i według mnie jej postać została opisana zbyt cukierkowo. Tak właśnie przedstawionych zostało większość bohaterów. Brak jest rozróżnienia między dobrem a złem, brakuje typowo czarnych charakterów, bo większość z nich zostaje w jakiś sposób wybielonych. 

Mimo pewnych niedostatków Niewinna krew to świetna rozrywka, która wypada bardzo dobrze na tle pierwszej części. Jeśli jesteście fanami powieści sensacyjnych i przygodowych w stylu Dana Browna, to serdecznie polecam. 

Tytuł: Niewinna krew
Tytuł oryginału: Innocent Blood
Autorzy: James Rollins i Rebeca Cantrell
Data wydania (Pl): 15 czerwca 2016
Liczba stron: 544
Wydawnictwo: Albatros

wtorek, 13 października 2015

Czy duety pisarskie mogą stworzyć udaną powieść - James Rollins, Rebecca Cantrell "Ewangelia krwi"


Masada – starożytna twierdza żydowska położona na szczycie płaskowyżu samotnego płaskowyżu na Pustyni Judejskiej w Izraelu. Dochodzi tam do trzęsienia ziemi podczas którego z rozpadlin wydobywają się trujące opary. Jedyną osobą, której udaje się ujść z życiem jest Tommy, chłopiec chory na nowotwór skóry. Na szczycie towarzyszy mu ksiądz – ojciec Rhun Korza. Na miejsce z wykopalisk w niedalekiej Cezarei przybywa też doktor Erin Granger i sierżant Jordan ze swoim oddziałem. Mają zbadać podziemny grobowiec, który został ujawniony podczas trzęsienia ziemi. Już w podziemiach dowiadują się, że podziemia miały skrywać Ewangelię Krwi, a oni najprawdopodobniej stanowią trójkę zapowiedzianą przez przepowiednię: Uczoną Niewiastę, Męża Wojownika i Rycerza Chrystusa. Zaczyna się wielka przygoda mająca na celu znalezienie księgi, a jej trasa biegnie z Izraela poprzez Niemcy, Rosję i Rzym. Dodatkowo za plecami trójki czai się wróg, który pragnie pierwszy dostać księgę w swoje ręce.

Rollins i Cantrell skonstruowali naprawdę dobrą i ciekawą powieść sensacyjną/przygodową. Zawiera wszystkie elementy charakteryzujące ten gatunek.

Od razu rzuca się w oczy złożona konstrukcja postaci. Mamy tutaj: księdza o nie do końca czystym sumieniu, wzbudzającego podejrzenia od samego początku; piękną archeolożkę, która przestała wierzyć w Boga, ponieważ doznała wielu cierpień ze strony wręcz fanatycznie poddanego wierze ojca i żołnierza macho o czułym sercu. Postaci te są na tyle intrygujące, że nie można doczekać się na retrospekcje ukazujące ich dawne przeżycia. Dla mnie były to najbardziej interesujące momenty książki. Intrygujący okazali się też wrogowie, postaci zwane strigoi, czyli po prostu wampiry. Jednak niech nie łudzi się ten, kto myśli, że po raz kolejny mamy do czynienia z wampirami delikatnymi, posiadającymi ludzkie uczucia, których skóra skrzy się w słońcu niczym miliardy srebrnych odłamków. Postaci te są tu ukazane jako rasa okrutna, niezdolna do odczuwania czegokolwiek poza nienawiścią.

Akcja toczy się wartko, momentami nawet zbyt szybko. Autorzy praktycznienie dają czytelnikowi wytchnienia, a sytuacja bohaterów potrafi zostać obrócona nawet o 180 stopni i kiedy tylko wydaje się, że ulubiony bohater jest już bezpieczny, za rogiem czyha na niego kolejne niebezpieczeństwo.
Opowiedziana historia nawiązuje natomiast do wielu wydarzeń historycznych i religijnych. Pomijając dzieje i postaci biblijne, które powieść narzuca już samym tytułem, przywołani zostają w niej także Elżbieta Batory (tutaj jako Elizabeth Bathory, zachowano angielska pisownię) i Grigorij Rasputin. Postaci te (mam na myśli Batory i Rasputina) zostały przedstawione w całkiem inny sposób niż przyjęto ich dotychczasowe postrzeganie. Postać Rasputina została nacechowana niezwykle negatywnie, natomiast sceny z udziałem Batory w większości takiego nacechowania nie posiadały.



Momentami miałam wrażenie, że czytam kalkę z Aniołów i demonów, czy też Kodu Leonarda da Vinci Browna. Szczególnie podobna była budowa powieści – krótkie i najeżone akcją rozdziały, tajemnicze miejsca poszukiwane przez bohaterów, rozwiązywanie zagadek powiązanych ze znalezionymi przedmiotami. Nie jest to jednak wielki zarzut, takimi przymiotami charakteryzuje się wiele powieści przygodowych i równie dobrze, można by napisać, że czytając Browna ma się wrażenie czytania kalki z Rollinsa. 

Szczerze muszę przyznać, że Ewangelia krwi momentami mnie nudziła i męczyła. Przez fakt że praktycznie każda strona przepełniona była akcją (i krwią oczywiście), trudno mi było ciągle emocjonować się przedstawionymi przygodami. Do tego stopnia, że po jakimś czasie nie mogłam się doczekać, aż skończę tę książkę. 

Niestety nie zmienia faktu, że ciekawe i zaskakujące zakończenie urywało historię i nie wyjaśniało wielu wątków. Nie mam pojęcia, czy ma być to wstępem do kontynuacji powieści, czy po prostu Rollins i Cantrell nie mogli się ze sobą porozumieć, co do dalszego kształtu historii i postanowili zostawić wiele niedomówień.

Dodatkowo, jakby na siłę w całą opowieść została wrzucona historia Tommy’ego. Miałam wręcz wrażenie, że to od jego osoby miała rozwinąć się cała przygoda, ale zabrakło pomysłu na jego osobę i na odczepne, niejasno przedstawiono jego dalsze losy. 



Podsumowując, Ewangelia krwi to wciągająca historia, posiadająca cechy zarówno powieści przygodowych, jak i sensacyjnych. Jestem przekonana, że przypadnie do gustu wielbicielom gatunku.



Tytuł oryginału: The Blood Gospel
Liczba stron: 560
Wydawnictwo: Albatros

piątek, 6 października 2017

Wrześniowe przyjemnostki i październikowe plany

Wrzesień upłynął mi niesamowicie szybko. Starałam się czerpać z niego pełnymi garściami, łapać ostatnie słoneczne chwile i w pełni przygotować na ważne zmiany w moim życiu. Nie potrafię w takich momentach spędzać za dużo czasu z lekturą i udało mi się przeczytać jedynie trzy książki.
Z nowości - wysłuchałam swojego pierwszego audiobooka, czyli Azyl. Opowieść o Żydach ukrywanych w warszawskim zoo autorstwa Diane Ackerman i przyznaję, że jestem pozytywnie zaskoczona tym, jak udało mi się skupić podczas jego słuchania. Gotowanie stało się znacznie przyjemniejsze i jestem przekonana, że to nie ostatnio audiobook jakiego będę miała okazję wysłuchać. 

Na książkowej tapecie pojawiło się u mnie:


Trzecia księga Serii Niefortunnych Zdarzeń. Przyznaję, że niezła. Jak już się oswoiłam z tym, że Baudelairów spotykają jedynie nieszczęścia to lżej mi się ją czyta. 


Niewinna krew - dobra kontynuacja cyklu duetu Rollins - Cantrell. Czytało się przyjemnie, dużo akcji sprawiało, że wręcz łykało się strony i tym razem autorzy dokończyli większość wątków, więc nie miało się wrażenia, że niektóre postaci opisane zostały na siłę. Mogę się jedynie przyczepić do zbyt cukierkowego przedstawienia niektórych, znanych z historii bohaterów. 


Mroczny las to łagodne wydanie Virginii C. Andrews. Co prawda jest tam wątek choroby psychicznej (autorka często się nim posługiwała), jednak jest to w głównej mierze romans, który nie za bardzo zaskakuje, choć czyta się go przyjemnie. 


FILM

Obejrzałam w końcu zaległe odcinki Przyjaciółek, chyba bardziej z sentymentu niż potrzeby. I jakie są moje wrażenia? Każda, dosłownie każda z bohaterek w widowiskowy sposób potrafi skomplikować sobie życie, na własne życzenie wpakować się na minę. Wiadomo, kolejny sezon, trzeba coś wymyślić, ale losy bohaterek stają się coraz bardziej nierealne i naciągane. 


MUZYKA
Może nie do końca chodzi o muzykę, bo większe wrażenie robi świetne wykonanie. Dziewczyny dały z siebie wszystko, odwaliły kawał dobrej roboty i włożyły mnóstwo pracy i serca w filmik, który przygotowały. Chylę czoła :)







Ostatnio mniej  tu mniej a powodem jest mały mężczyzna, którego nóżki możecie dostrzec na powyższym zdjęciu. Staram się mu czytać, więc możliwe, że uda mi się przeczytać to, co sobie zaplanowałam.

Za mną już Ostatni policjant, który ma swoją premierę 11 października 2017 r. Recenzja już niebawem.

Tarapaty to książka napisana na podstawie filmu, który właśnie pojawił się w kinach. Na polskich ekranach zaczyna gościć rodzime kino familijne i niezmiernie mnie to cieszy, w końcu ile razy można powtarzać Tajemnicę Sagali?

Mam zamiar kontynuować Serię Niefortunnych Zdarzeń, dlatego też wypożyczyłam już Tartak tortur. Ciekawa jestem jakie nieszczęścia przewidziane zostały tym razem dla młodych Baudelairów.

Ostatnia książka w moim stosiku to Miłość za wszelką cenę. Sięgnęłam po nią ze względu na masę pozytywnych opinii, z którymi się spotkałam.

Czytaliście te książki? Warto po nie sięgnąć?

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Najlepsze i najgorsze książki minionego roku

Z dość dużym poślizgiem chciałam przedstawić listę pięciu najlepszych i pięciu najgorszych książek, jakie dane mi było przeczytać w 2015 roku. Muszę przyznać, że zeszły rok obfitował w dobrą literaturę i rzadko trafiałam na gorsze pozycje, które mnie rozczarowały.






Księżyc Myśliwych K.Krenz, J. Bielak
Recenzja tutaj

Tajemnicza, delikatnie mroczna, przesączona skandynawską magią książka, mimo że wydarzenia rozgrywają się na wyspie niemieckiej. Księżyc myśliwych z jednej strony jest kryminałem, ale nie takim twardym, męskim, lepiej wpisuje się w schemat literatury obyczajowej, z dobrze nakreślonymi postaciami.








Na Hester Street Topnieje śnieg D.Waugh
Recenzja tutaj


Powieść osadzona w latach 20-tych ubiegłego wieku. Pełna hollywoodzkiego przepychu, bali, muzyki, ale też krachu na giełdzie, biednej klasy robotniczej i nadziei na lepsze jutro. Książka jest pełna sprzeczności, ale w dobrym znaczeniu tego słowa. Historia w niej zawarta uczy, że nadzieja jest jak matka i nie powinna umierać, nawet wbrew zdrowemu rozsądkowi.









Siostrzyca J.Harding
Recenzja tutaj

Mroczna historia umiejscowiona w równie mrocznym dworze Blythe, relacjonowana przez niezwykle oczytaną, nastoletnią Florencję. Czy duchy przeszłości mogą pozostawiać trwałe ślady w naszym umyśle, czy jawa jest w stanie mieszać się ze snem tak, by nie sposób było odróżnić jedno od drugiego? Rozwiązanie tej zagadki funduje nam Harding w swojej powieści.









Echa pamięci K.Webb

Właściciel galerii sztuki wyrusza do miejscowości, gdzie jego ulubiony malarz zwykł spędzać wakacje. Nawet nie podejrzewa na jakie tajemnice się natknie i jakie duchy przeszłości wskrzesi.











List z powstania A.Klejzerowicz

O tym, jak przeszłość potrafi kłaść się cieniem na życie przyszłych pokoleń napisała Anna Klejzerowicz. Natykanie się na mylne tropy, fałszywe poszlaki i stare dokumenty stanowi codzienność bohaterek powieści, a finał jest tak niespodziewany, że nie sposób się go domyślić.












Lawendowy pokój N.George
Recenzja tutaj

Pani George usilnie starała się być Coehlo w spódnicy. Efekt wyszedł mizerny, przerysowany i z całkiem intrygującej powieści, Lawendowy pokój przerodził się w parodię samego siebie. 











Jamnik z kluskami O.Trzececka
Recenzja tutaj

Od pierwszej strony wiedziałam, że z tą książką się nie polubimy. Jestem jednak książkową męczennicą i dobrnęłam do końca. Ani na chwilę nie zmieniłam zdania. Niestety wspaniały, dowcipny tytuł zawierał bardzo marną treść.










Podziemny labirynt J.Rollins
Recenzja tutaj

Podziemny labirynt zapowiadał się ciekawie i intrygował, mniej więcej do połowy swej objętości, kiedy autor postanowił opisać dzikie teorie, których nie będę przytaczać, co by przypadkiem nie zaspojlerować treści. Cóż, szkoda zmarnowanego potencjału.







Eleonora i Marianna E.Tennat
Recenzja tutaj

Mam do napisania tylko tyle: Emma Tennat zdecydowanie oduczyła mnie sięgania po współczesne kontynuacje klasycznych powieści. 








Serena R.Rash

Wiem, że niektórzy uwielbiają tę książkę. Serena niczym prawdziwa Lady Makbet stepowych lasów robi wrażenie. Jest  jedyną kobietą, której boi się cały zastęp robotników. Historia wspaniała, napisana niczym wielkie klasyki, tylko… ja się po prostu nudziłam ją czytając. Serena to wspaniała, monumentalna opowieść i absolutnie nie umniejszam talentowi autora, czy samej treści, jednak ja się nią po prostu rozczarowałam. 









poniedziałek, 19 grudnia 2016

Prezenty LAST MINUTE

Po raz drugi przygotowałam zestawienie różnych prezentów. Liczę, że może przyda się tym, którzy ich kupowanie mają jeszcze przed sobą. Część z wybranych przeze mnie produktów, znajduje się w sklepach internetowych, które, gdy zrobimy zakupy przed 21 grudnia, dają gwarancję dostarczenia paczki. By zostać przekierowanych na stronę produktu, wystarczy kliknąć w jego nazwę pod grafiką. Dodam, że starałam się znaleźć produkty w przystępnych cenach.

Enjoy ;) ! 


DLA NIEJ



DLA NIEGO





DLA BABCI i DZIADKA



DLA DZIECKA





niedziela, 30 sierpnia 2015

Co może czaić się w podziemiach Antarktydy – James Rollins „Podziemny labirynt”

Wyselekcjonowana grupa naukowców dostaje bardzo intratną (czyt. związaną z wielka forsą) propozycję współpracy. Przedmiotem ich badań ma być jaskinia znajdująca się pod powierzchnią Antarktydy. Przewodniczącą zespołu zostaje doktor Ashley Carter, która nie wiedzieć czemu, postanawia na wyprawę zabrać swojego syna. Oprócz niej wybrani zostają speleolog Ben, pani bil;og Linda i geolog Khalid. Towarzyszyć im mają żołnierze SEAL. Sielanka na miejscu pierwszej bazy nie trwa jednak zbyt długo. Ekipa dość szybko zostaje wysłana do jaskini. Nie wie jednak, że nie jest pierwszą grupą, a poprzedniej nie udało się powrócić. Nie wie też co może czaić się w mroku i czy rzeczywiście każdemu z członków wyprawy można zaufać.

Sięgając po powieść Rollinsa odczuwałam pewnego rodzaju opory, ponieważ nie przepadam za książkami przygodowymi czy sensacyjnymi. Chciałam też sprawdzić, czy rzeczywiście taki rodzaj historii w dalszym ciągu nie przypadnie mi do gustu. Jakież było moje zdziwienie, gdy zauważyłam, że ja tę książkę wręcz połykam. Między innymi dlatego, że: trzymała w napięciu,  akcja toczyła się wartko  i dodatkowo dowiedziałam się paru naukowych ciekawostek (np. co to stekowiec i kto to speleolog).

Niestety niezmiernie żałuję, że historia trzymała poziom jedynie do połowy książki, a w dalszej części staczała się z niesamowitą szybkością, jakby ktoś ją pchnął po równi pochyłej. Ciekawa fabuła stała się śmieszną i naciąganą. Wprost nie mogłam uwierzyć w wymysły autora. To co zostało nawyprawiane z całkiem zgrabną i świetnie zapowiadającą się historią wołaó o pomstę do nieba. Nie wspominając już o dialogach, które z każda przeczytaną kartką stawały się dla mnie coraz bardziej wymuszone i nienaturalne.

Nie wchodząc już głębiej w fabułę powieści, żeby nie zdradzić więcej szczegółów, muszę przyznać, że Podziemny labirynt to idealna lektura na wakacyjne odmóżdżenie. Rozdziały są krótkie, akcja toczy się wartko, nie trzeba specjalnie kojarzyć faktów, żeby orientować się w całej historii. Swoją budową powieść przypominała mi prozę Dana Browna.

Książkę polecam czytelnikom, którzy szukają lektury lekkiej  i przyjemnej, z trzymającą w napięciu akcją. Nawet i bez podstawowego wyposażenia, mogą się wybrać z bohaterami Rollinsa do mrocznej i pełnej tajemniczych zakamarków jaskini.

Tytuł oryginału: Subterranean
Liczba stron: 464
Wydawnictwo: Albatros

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Planowany stosik czerwcowy + garść premier książkowych


W maju udało mi się przełamać czytelniczą niemoc i liczę na to, że czerwiec będzie jeszcze lepszy. Mój stosik tworzy siedem lektur, które od jakiegoś czasu czekają na przeczytanie i mam nadzieję, że w końcu się doczekają.


Koniec warty Stephen King - nie do końca przepadam za twórczością Kinga i zastanawiam się, czy będę w stanie to przełamać jakąkolwiek lekturą. W każdym razie, lubię kończyć rozpoczęte serie i ciekawa jestem jak zakończy się ta z Panem Mercedesem.


Biblioteka dusz i Miasto cieni Ransom Riggs - postanowiłam dokończyć serię o Osobliwych Dzieciach Pani Peregrine. Pierwsza częśc mi się spodobała, niesttey druga wydaje się dość nudna i okropnie mi się ciągnie.

Oszpicyn Krzysztof A, Zajas - ta książka chodziła za mną od dnia premiery i kiedy zobaczyłam ją w pobliskiej bibliotece nie mogłam się oprzeć. Nie znam jeszcze twórczości autora, ale mam nadzieję, że się nie zawiodę.

Niewinna Krew James Rollins i Rebecca Cantrell - drugi tom Ewangelii krwi. Szczerze mówiąc, Rollinsa wypożyczam tylko dla taty, który czyta pasjami jego powieści i ta książka została u mnie przypadkiem. Czytałam pierwszą część, ale nie urwała mi tyłka. Jednak jak się powiedziało a, trzeba powiedzieć b.

Camp Nel D.K. Hamlin - powieść otrzymana od Wydawnictwa [ze słownikiem], Jest to jeden z najnowszych tytułów, a wydawnictwo postanowiło uzupełnić słownik o idiomy. Już niedługo możecie spodziewać się recenzji.



W czerwcu mam chrapkę na:

PREMIERA 14 czerwca


Wydawnictwo Otwarte

Kiedy wydaje ci się, że to już koniec, właśnie wtedy możesz być... na początku wszystkiego. 
Ezra Faulkner jest gwiazdą swojej szkoły: popularny, przystojny i dobrze zbudowany. Miał nawet zostać królem balu maturalnego. Ale to było zanim... Zanim dziewczyna go zdradziła, auto roztrzaskało mu kolano, jego dobrze zapowiadająca się kariera sportowa legła w gruzach, a przyjaciele zdobyli się jedynie na to, aby wysłać mu do szpitala kartkę z życzeniami szybkiego powrotu do zdrowia. 
Cassidy Thorpe to dziewczyna inna niż wszystkie. Zjeździła kawał świata, nocą wykrada się z gitarą na dach internatu, tańczy tak, jakby krótka chwila miała trwać wiecznie, i zna naprawdę dziwne słowa. 
Spotkanie tej dwójki jest przypadkowe, ale zmieni ich życie na zawsze. Cassidy wciąga Ezrę do swojego niesamowitego świata, w którym nie ma końców – są tylko nowe początki.


Wydawnictwo Dolnośląskie

Natasha urodzona na Jamajce od ósmego roku życia mieszka w Stanach. Jej rodzice przebywają w USA nielegalnie i zostają deportowani na Jamajkę. Natasha jest załamana i wściekła na ojca – to przez niego rodzina musi wracać tam, skąd przyjechała. Wierzy w naukę, a nie w miłość. Zwłaszcza po tym, jak zdradził ją chłopak.


Wydawnictwo Otwarte

Idealne mieszkanie. Wymarzona lokatorka. Doskonała zbrodnia. 

Emma już nie mieszka przy Folger Street 1, na jej miejsce wprowadza się Jane. Obie lokatorki, obecna i była, są do siebie bardzo podobne: kolor włosów, rysy twarzy, pragnienie rozpoczęcia wszystkiego od nowa. Ultranowoczesne mieszkanie wymaga dostosowania się do surowych reguł narzuconych przez właściciela, ale wydaje się idealne do porządkowania życiowego chaosu. Kobiety łączy coś jeszcze – enigmatyczna więź z właścicielem apartamentu. Jednak po pewnym czasie obok pożądania pojawia się niepewność i niepokój. Co różni Emmę i Jane? Emma już nie żyje, Jane jeszcze tak. 
Doskonały thriller psychologiczny, który podbił listy bestsellerów w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. 


Marginesy


Pewnego wieczoru Greta, Alex i ich czteroletnia córeczka Smilla wypływają łódką na cieszące się złą sławą jezioro Mara. Docierają do maleńkiej wysepki i ojciec z córką schodzą na ląd, żeby ją zbadać. Greta zasypia w łódce, ukołysana mgłą i leciutkim bujaniem. Kiedy się budzi, Alexa i Smilli wciąż nie ma. Grecie nie udaje się ich znaleźć. Zniknęli bez śladu. Greta chce zadzwonić do Alexa, żeby się upewnić, że Smilla jest bezpieczna, albo skontaktować się z policją, ale komórka też zniknęła. Gdy wraca do domku, znajduje swój telefon ukryty pod prześcieradłami. Ona to zrobiła? A może ktoś się włamał? Ale kto i dlaczego? Kiedy stara się zebrać w całość kawałki układanki, Grety nie opuszcza strach, że to jej przeszłość powróciła, żeby ją dręczyć, albo że w końcu straciła kontakt z rzeczywistością... 
Wspomnienia rodzinnego dramatu znów dają o sobie znać. Pojawiają się pytania, co jest prawdą, a co kłamstwem, gdzie kończy się rzeczywistość, a zaczyna fantazja. Czy legendy o złych siłach drzemiących w wodach jeziora mają w sobie ziarno prawdy? Czy istnieje związek między zniknięciem Alexa a wydarzeniem sprzed wielu lat, dniem, w którym zginął ojciec Grety? 
W tej mrocznej psychologicznej gonitwie – która ma więcej zakrętów niż ma labirynt i pozbawia oddechu częściej niż kolejka górska – Greta, jeśli chce odkryć prawdę, musi stawić czoło temu, co zawsze starała się ukryć.


Czwarta Strona

Dwa stojące na granicy rozpadu związki i dwie różne historie. Podczas gdy jedni muszą walczyć o miłość, inni niszczą ją na własne życzenie... 

Dzięki służbowemu wyjazdowi Miłka wreszcie może odetchnąć od zwykłej, szarej codzienności. I od związku, w którym jest szczęśliwa... przynajmniej tak jej się wydaje. Kiedy spotyka na swojej drodze innego mężczyznę, zaczyna wątpić, czy to, co miała do tej pory, rzeczywiście było spełnieniem jej marzeń. 

Czy będzie mogła liczyć na wsparcie i dobrą radę przyjaciółki? W życiu Ani również nie układa się najlepiej. Z powodu dramatycznych wydarzeń z udziałem jej męża, oboje oddalają się od siebie, a Ania nie ma już sił, by walczyć o rodzinę. Bez ukochanego nie potrafi jednak cieszyć się każdym dniem. 

Wzruszająca książka o pragnieniu szczęścia i o przyjaźni, która przetrwa każdy sztorm i każdą burzę.


Znak

Książka roku według "New York Timesa", "The Washington Post" i NPR. 
Bert zjawia się nieproszony na chrzcinach córki swojego kolegi, Fixa. Zanim przyjęcie dobiegnie końca, Bert pocałuje żonę Fixa, Beverly, doprowadzając do rozbicia dwóch rodzin i powstania nowej. 
"Wspólnota" ukazuje losy czworga rodziców i sześciorga ich dzieci na przestrzeni pięćdziesięciu lat. To opowieść o przypadkowym spotkaniu, które odbija się echem przez kolejne dziesięciolecia. O rodzinnej tragedii i o lojalności względem osób, które niedawno były sobie całkiem obce.