Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cantrell. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cantrell. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 września 2017

Jak zatrzymać Armageddon - "Niewinna krew" James Rollins i Rebecca Cantrell



W drugiej części cyklu Ewangelia krwi po raz kolejny mamy okazję spotkać się z bohaterami, których mogliśmy poznać wcześniej. Jak pisałam w mojej opinii na temat pierwszego tomu, miałam wrażenie, że większość wątków została potraktowana bardzo pobieżnie, a wręcz niektóre z postaci zostały wtrącone jakby na siłę. Bardzo dobrze, że duet pisarski postanowił kontynuować rozpoczęty przez siebie cykl, co więcej, mam wrażenie, że druga część jest znacznie lepsza niż pierwsza i nie dosięgła jej klątwa drugiego tomu. 

Erin, Jordan i Rhun znowu muszą się zjednoczyć by stawić czoła wielkiemu złu. Na scenie pojawia się biblijny zdrajca Judasz, a także postaci historyczne, takie jak Rasputin i Elżbieta Batory, którzy swoją obecnością ubarwiają całą historię. Tym razem trójka naszych bohaterów wspierana przez ojców Sangwinistów musi podążać nie tylko za Ewangelią Krwi, ale również stawić czoła większym zagrożeniom. 

Rollins i Cantrell bardzo zgrabnie rozwinęli wymyśloną przez siebie historię. Rzadko czytam powieści sensacyjne i w większości nie przypadają mi one do gustu, bo zazwyczaj ich rozwinięcie jest dla mnie koszmarkiem i stekiem bzdur, nawet jeśli zapowiadały się nieźle. Tym razem autorowie wciągnęli mnie w nieprawdopodobny wir przygód i przyznaję, że czytając powieść, świetnie się bawiłam. 

Nie można jednak powiedzieć, że poprowadzenie pewnych wątków jest satysfakcjonujące bądź nie przyprawia o śmiech. Niezwykle irytowała mnie postać Elżbiety Batory. Znam jej historię i według mnie jej postać została opisana zbyt cukierkowo. Tak właśnie przedstawionych zostało większość bohaterów. Brak jest rozróżnienia między dobrem a złem, brakuje typowo czarnych charakterów, bo większość z nich zostaje w jakiś sposób wybielonych. 

Mimo pewnych niedostatków Niewinna krew to świetna rozrywka, która wypada bardzo dobrze na tle pierwszej części. Jeśli jesteście fanami powieści sensacyjnych i przygodowych w stylu Dana Browna, to serdecznie polecam. 

Tytuł: Niewinna krew
Tytuł oryginału: Innocent Blood
Autorzy: James Rollins i Rebeca Cantrell
Data wydania (Pl): 15 czerwca 2016
Liczba stron: 544
Wydawnictwo: Albatros

wtorek, 13 października 2015

Czy duety pisarskie mogą stworzyć udaną powieść - James Rollins, Rebecca Cantrell "Ewangelia krwi"


Masada – starożytna twierdza żydowska położona na szczycie płaskowyżu samotnego płaskowyżu na Pustyni Judejskiej w Izraelu. Dochodzi tam do trzęsienia ziemi podczas którego z rozpadlin wydobywają się trujące opary. Jedyną osobą, której udaje się ujść z życiem jest Tommy, chłopiec chory na nowotwór skóry. Na szczycie towarzyszy mu ksiądz – ojciec Rhun Korza. Na miejsce z wykopalisk w niedalekiej Cezarei przybywa też doktor Erin Granger i sierżant Jordan ze swoim oddziałem. Mają zbadać podziemny grobowiec, który został ujawniony podczas trzęsienia ziemi. Już w podziemiach dowiadują się, że podziemia miały skrywać Ewangelię Krwi, a oni najprawdopodobniej stanowią trójkę zapowiedzianą przez przepowiednię: Uczoną Niewiastę, Męża Wojownika i Rycerza Chrystusa. Zaczyna się wielka przygoda mająca na celu znalezienie księgi, a jej trasa biegnie z Izraela poprzez Niemcy, Rosję i Rzym. Dodatkowo za plecami trójki czai się wróg, który pragnie pierwszy dostać księgę w swoje ręce.

Rollins i Cantrell skonstruowali naprawdę dobrą i ciekawą powieść sensacyjną/przygodową. Zawiera wszystkie elementy charakteryzujące ten gatunek.

Od razu rzuca się w oczy złożona konstrukcja postaci. Mamy tutaj: księdza o nie do końca czystym sumieniu, wzbudzającego podejrzenia od samego początku; piękną archeolożkę, która przestała wierzyć w Boga, ponieważ doznała wielu cierpień ze strony wręcz fanatycznie poddanego wierze ojca i żołnierza macho o czułym sercu. Postaci te są na tyle intrygujące, że nie można doczekać się na retrospekcje ukazujące ich dawne przeżycia. Dla mnie były to najbardziej interesujące momenty książki. Intrygujący okazali się też wrogowie, postaci zwane strigoi, czyli po prostu wampiry. Jednak niech nie łudzi się ten, kto myśli, że po raz kolejny mamy do czynienia z wampirami delikatnymi, posiadającymi ludzkie uczucia, których skóra skrzy się w słońcu niczym miliardy srebrnych odłamków. Postaci te są tu ukazane jako rasa okrutna, niezdolna do odczuwania czegokolwiek poza nienawiścią.

Akcja toczy się wartko, momentami nawet zbyt szybko. Autorzy praktycznienie dają czytelnikowi wytchnienia, a sytuacja bohaterów potrafi zostać obrócona nawet o 180 stopni i kiedy tylko wydaje się, że ulubiony bohater jest już bezpieczny, za rogiem czyha na niego kolejne niebezpieczeństwo.
Opowiedziana historia nawiązuje natomiast do wielu wydarzeń historycznych i religijnych. Pomijając dzieje i postaci biblijne, które powieść narzuca już samym tytułem, przywołani zostają w niej także Elżbieta Batory (tutaj jako Elizabeth Bathory, zachowano angielska pisownię) i Grigorij Rasputin. Postaci te (mam na myśli Batory i Rasputina) zostały przedstawione w całkiem inny sposób niż przyjęto ich dotychczasowe postrzeganie. Postać Rasputina została nacechowana niezwykle negatywnie, natomiast sceny z udziałem Batory w większości takiego nacechowania nie posiadały.



Momentami miałam wrażenie, że czytam kalkę z Aniołów i demonów, czy też Kodu Leonarda da Vinci Browna. Szczególnie podobna była budowa powieści – krótkie i najeżone akcją rozdziały, tajemnicze miejsca poszukiwane przez bohaterów, rozwiązywanie zagadek powiązanych ze znalezionymi przedmiotami. Nie jest to jednak wielki zarzut, takimi przymiotami charakteryzuje się wiele powieści przygodowych i równie dobrze, można by napisać, że czytając Browna ma się wrażenie czytania kalki z Rollinsa. 

Szczerze muszę przyznać, że Ewangelia krwi momentami mnie nudziła i męczyła. Przez fakt że praktycznie każda strona przepełniona była akcją (i krwią oczywiście), trudno mi było ciągle emocjonować się przedstawionymi przygodami. Do tego stopnia, że po jakimś czasie nie mogłam się doczekać, aż skończę tę książkę. 

Niestety nie zmienia faktu, że ciekawe i zaskakujące zakończenie urywało historię i nie wyjaśniało wielu wątków. Nie mam pojęcia, czy ma być to wstępem do kontynuacji powieści, czy po prostu Rollins i Cantrell nie mogli się ze sobą porozumieć, co do dalszego kształtu historii i postanowili zostawić wiele niedomówień.

Dodatkowo, jakby na siłę w całą opowieść została wrzucona historia Tommy’ego. Miałam wręcz wrażenie, że to od jego osoby miała rozwinąć się cała przygoda, ale zabrakło pomysłu na jego osobę i na odczepne, niejasno przedstawiono jego dalsze losy. 



Podsumowując, Ewangelia krwi to wciągająca historia, posiadająca cechy zarówno powieści przygodowych, jak i sensacyjnych. Jestem przekonana, że przypadnie do gustu wielbicielom gatunku.



Tytuł oryginału: The Blood Gospel
Liczba stron: 560
Wydawnictwo: Albatros