wtorek, 15 grudnia 2015

Zimowy Tag




Do zimowego tagu zostałam nominowana przez Kroczka, która jednocześnie jest jego twócą. Bardzo dziękuję  i informuję, że w końcu udało mi się na niego odpowiedzieć. Zapraszam do lektury 




Najszybciej przeczytałam Kłamcczuchę. Wszystkie powieści Musierowicz łykam w całości, ale ta została łyknięta wyjątkowo szybko. Przeczytałam ją już chyba z milion razy i dalej tak samo uwielbiam historię niesfornej Anieli, która za swą,  jak jej się wydawało, jedyną i niepowtarzalną miłością wyruszyła z Kołobrzegu aż do Poznania.



Przeczytałam 5 tomów i na tym skończyła się moja przygoda z Plotkarą. Nawet nie wiem, czy dalej wydają ją w Polsce. Serial cały czas kończę (więc proszę nie zdradzać mi w komentarzach kto okazał się Plotkarą, bo usilnie omijam ten temat w internecie :D) i też mi jakoś nie wychodzi. Już pogubiłam się w tych nieustannych trójkątach miłosnych, wielkich imprezach, drogich kieckach, a nawet korelacjach między samymi bohaterami. Jedno pozostaje niezmienne - Plotkara ciągle pisze donosy na swej stronie. 




Dzieciństwo zdecydowanie kojarzy mi się z Ania z zielonego wzgórza, którą uwielbiałam. Do tego stopnia, że mój egzemplarz rozleciał się od ciągłego przeglądania go i czytania. Uwielbiałam Anię i wszystkie inne powieści L.M.Montgomery, które dane było mi przeczytać. Co do Ani mam małe postanowienie na przyszły rok, ale niech to pozostanie na razie tajemnicą 




Książką, a właściwie całym cyklem, w którym toczy się bitwa są Numery napisane przez Rachel Ward. Seria nie jest zbyt popularna w Polsce, a szkoda bo za granicą została obsypana nagrodami. W Numerach bitwy w dosłownym tego słowa znaczeniu nie toczą się za często. Autorka jednak ukazuje jak walczyć o siebie i z samym sobą się zmagać, zachowując przy tym odmienność, by przetrwać w świecie, gdzie wyróżniające się osobniki nie są mile widziane.




Z niecierpliwością czekam na dalsze tomy cyklu o Cierniu Camorry, czyli Locku Lamorze. Z tego co wiem, to dalszy tom nie został jeszcze napisany przez Scotta Lyncha, ale mam nadzieję, że pisarz weźmie się do roboty i zaszczyci nim swoich wiernych fanów, w tym i mnie.
   



Za zakończenie z miła chęcią spaliłabym Wielkiego Gatsby’ego, mimo że to jedna z moich ulubionych powieści. Końcówka jest tak realna, że ciężko w taki bieg historii nie uwierzyć. Właśnie przez zakończenie Daisy Buchanan jest moją najbardziej znienawidzoną kobiecą postacią w literaturze. Wygrywa nawet z Izabelą Łęcką. 




Zakończenie Gry Endera wbiło mnie w fotel. Siedziałam z otwarta buzią, nie mogąc uwierzyć w to co się naprawdę stało. Niby tylko trening, niby szkolenie, a tu proszę. Nie będę pisać więcej, żeby przypadkiem za dużo nie zdradzić, ale Grę Endera szczerze polecam, bo to fenomenalna powieść.




Rzecz dzieje się w N, małym miasteczku, gdzieś na zadupiu. Wszędzie zimno, wszędzie śnieg. Tam właśnie poznajemy niedoszłą pisarkę, która wiecznie rozpoczyna pisanie epokowej powieści i … kończy na pierwszym rozdziale. Kobieta jest znudzona, bo przyszło jej wieść życie kury domowej, gdy mąż robi karierę. Książka Aliny Krzywiec jest dla mnie zbiorem całkiem sensownej historii, pełnej niedopowiedzeń i niejasności pomieszanej z totalnie bezsensownymi i obleśnymi wręcz opisami erotycznego zachowania (przecież każda pani domu paraduje po łazience z wciśniętym między pośladki lisim ogonem zamówionym na allegro). Jakkolwiek rzecz dzieje się w zimie, a tak miało być.



Zawsze będę ubolewać nad utraconą miłością Catherine i Heathcliffa. Historia Brontë złamała moje serce, podeptała je, później znowu złamała, by na końcówce leciutko się zrehabilitować. Mimo wszystko kocham tę powieść i będę ją kochać wiecznie. 




Książką, która rozgrzała me serce jest Na Hester Street topnieje śnieg Daisy Waugh. Wspaniała, wzruszająca historia, charakterystyczni bohaterowie i Ameryka lat 20-tych ubiegłego wieku w tle, to mieszanka, która rozgrzewa niczym najlepsza herbata. 


Jak przystało na zimę, trzeba obdarować się prezentem i mam nadzieję, że w kategoriach prezentu moją nominację do zimowego tagu odbierzecie. Ja bawiłam się wyśmienicie i myślę, że i Wy będziecie. Nominuje zatem:

- Pannę Kac - tak jak pisałam już podczas naszej wymiany mailowej, ostatnio odkryłam Twój blog, który niezwykle przypadł mi do gustu i chętnie dowiedziałabym się, jakie książki zaprezentujesz w wyżej wymienionych kategoriach 

- Agatę z bloga naczytane.blogspot.com – bo zawsze rozbrajasz mnie swoim poczuciem humoru i ciekawa jestem Twoich odpowiedzi 

- każdego, kto ma udział wziąć chęć w zabawie. 

7 komentarzy:

  1. Plotkarę udało mi się całą obejrzeć. I zazwyczaj tak bywa z takimi tasiemcami, że im dalej tym gorzej. Jednak przynajmniej mogłam powzdychać do stylizacji bohaterek!
    "Numery" czytałam pierwszy tom i jakoś mnie nie zachęcił do kontynuowania przygody. Może jednak warto będzie sobie odświeżyć.
    "Kłamstwa Locke'a Lamory" przeczytałam, ale dwie kolejne części wciąż przede mną. Muszę znaleźć na nie czas, bo jedynka bardzo mi się podobała!
    A "Grę Endera" też muszę przeczytać!
    O matulu, tyle książek, a tak mało czasu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie przytoczyłaś moje ulubione powiedzenie :) "Grę Endera" polecam z całego serca :)

      Usuń
  2. Dziękuję za nominację :D Teraz mam tremę, że odpowiadając nie rozbroję Cię jak zazwyczaj :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham "Wichrowe wzgórza". Mnie też łamie serce za każdym razem jak ją czytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obok nich nie można przejść obojętnie.

      Usuń
  4. Moje dzieciństwo to również "Ania z Zielonego Wzgórza" :) Przeczytałam całą serię :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zostawiony po sobie ślad. Wszystkie komentarze są dla mnie ogromną motywacją :)