wtorek, 29 grudnia 2015

W szponach obłędu - Michael Schofield "Pomóc Jani"




Z rodzicami bywa tak, że często mają tendencję do rozgrzeszania swoich dzieci. Przymykają oko na ich wybryki, udają, że tak naprawdę nic złego się nie stało. Przy okazji podkreślają ich zalety, pozwalając by te przesłoniły najgorsze nawet wady. Początkowo takie zachowanie było domeną rodziców Jani, tytułowej bohaterki powieści Michaela Schofielda.

Ci, przekonani o geniuszu dziewczynki, pozwalali jej na wiele. Mała praktycznie na każde zachowanie, które nie przypadło jej do gustu, reagowała histerycznie - krzycząc, zrzucając towar z półek w sklepie lub bijąc z całej siły swoich rodziców. Ci jednak nie starali się do końca okiełznać charakteru swej córki. Co prawda, powtarzali  regułkę: Jani, tak nie wolno. Jednak w ślad za ich słowami nie szły czyny. Szkoda, że tak się działo, ponieważ tłumaczenie zachowania Jani jej niezwykłą i ponad wiek rozwinięta inteligencją i wiedzą, miało zapewne wpływ na rozpoznanie choroby, na którą cierpiała.

Byłabym niesprawiedliwa twierdząc, że Michael i Susan są złymi rodzicami, bo relacja z choroby Jani przedstawia nadludzkie wręcz zmagania, ukazujące jak można pomóc dziewczynce, która popadła w obłęd. Historia Schofielda pokazuje, jak niezbadane i niebezpieczne potrafią być rejony ludzkiego umysłu, jak urojenia mogą wpływać na życie i utrudniać codzienne funkcjonowanie. Ojciec Jani przybliża czytelnika do gorzkiej i niezbadanej prawdy - nie zawsze da się pomóc, a przeciwności losu co i rusz będą się pojawiać na naszej drodze.

Pomóc Jani przeraża tym bardziej,  że przedstawiona w książce historia oparta jest na prawdziwych przeżyciach dziewczynki pogrążonej w obłędzie i jej rodziców. Już od pierwszej kartki zmagamy się z trudnościami, jakie piętrzą się przed nimi, staramy się dociec istoty tak straszliwej i niezbadanej choroby jaką jest schizofrenia. Przed naszymi oczyma ukazana zostaje droga, jaką dane było im przejść. Droga początkowo równa i dająca nadzieję na frapującą przyszłość, później zaś kamienista, nierówna i prowadząca w ślepy zaułek. Jak w kalejdoskopie zmienia się sceneria, wolność staje się zamknięciem, pozorna otwartość - izolacją. Co gorsza, wycofanie takie postrzegane jest jako zbawienie i ucieczka z realnego świata, któremu na co dzień tak ciężko sprostać.

Historia Jani łamie serce ukazując jak choroba niszczy geniusz i tłumi w zarodku ponadprzeciętną inteligencję, która może przerodzić się w niecodzienne osiągnięcia. Nie jest to literatura lekka, którą czyta się z nadzieją na chwilę relaksu. Schofield uzewnętrznia swoje przeżycia, przybliżając poniekąd wiedzę na temat schizofrenii, dlatego w mojej opinii Pomóc Jani jest lekturą, z która warto się zapoznać. Umysł ludzki zapewne jeszcze przez wieki pozostanie zagadką.


Tytuł oryginału: January First. A child's descent into madness and her father's struggle to save her
Data wydania: 11 lutego 2013
Liczba stron: 352
Seria: Historie prawdziwe
Wydawnictwo: Znak Literanova

3 komentarze:

  1. Lubię takie lektury, więc być może - jak tylko gdzieś trafię na tę książkę to ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przepadam za obyczajówkami, chyba, że takimi które również posiadają wątek kryminalny:)
    pozdrawiam
    http://ifeelonlyapathy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zostawiony po sobie ślad. Wszystkie komentarze są dla mnie ogromną motywacją :)