wtorek, 6 września 2016

Subiektywny przegląd wrześniowych nowości kinowych

Premiera 2 września 2016:


Destrukcja 
Tytuł oryginału: Demolition
Reżyseria: Jean-Marc Vallee

Niezwykła historia pięknej przyjaźni. Davis (Jake Gyllenhaal) , odnoszący sukcesy zawodowe bankier, zmaga się z rozpaczą po tragicznej śmierci żony Julii, która zginęła w dramatycznym wypadku samochodowym. W wyniku splotu nieoczekiwanych wydarzeń poznaje Karen Moreno (Naomi Watts), z którą zaczyna się przyjaźnić. Relacja ta przeszkadza jej narzeczonemu (i szefowi) Carlowi (C.J. Wilson) oraz jego synowi, piętnastoletniemu Chrisowi (Judah Lewis). Wkrótce jednak wszystko się zmienia, Davis odnajduje w Chrisie przyjaciela, który pomaga mu uporać się ze stratą żony. Mężczyzna powoli odnajduje utracone szczęście, na nowo odzyskując siły i nadzieję na lepsze jutro.


Czemu go wybrałam? Bo pan Gylenhall jest dla mnie jednym z lepszych aktorów, co dało się zauważyć chociażby po jego roli w klimatycznym i mrocznym Labiryncie. Ten film zapowiada się na dobry kawał kina, ukazujący, czy można sobie poradzić ze stratą. 





Nerve
Reżyseria: Henry Joost

Vee ma już dość życia w cieniu swej kochającej popularność przyjaciółki, Sydney. Pewnej nocy postanawia wyrwać się ze swego poukładanego świata i wyrusza do Nowego Jorku, by wziąć udział w Nerve. Gra zaczyna się od prostych zadań: trzeba pocałować przystojnego nieznajomego, a potem wraz z nim ukraść coś z luksusowego domu towarowego. Zabawa się rozkręca. Vee i jej nowy przyjaciel Ian zyskują coraz większą popularność wśród Widzów, którzy prześcigają się w podbijaniu stawki i wymyślaniu coraz bardziej niebezpiecznych zadań. Wkrótce jednak Vee zdaje sobie sprawę, że stała się obiektem manipulacji. Jej internetowe konta zostają zhakowane, karty kredytowe zablokowane, a ona sama staje się więźniem Nerve. To już nie zabawa, a walka o życie na oczach milionów anonimowych widzów.

Czemu go wybrałam? Bo jest ekranizacją dość słynnej, acz nie za bardzo chwalonej za granicą książki. Jakkolwiek trailer mi się podobał, liczę więc na ciekawy film. Przyznać jednak muszę, że fabuła niebezpiecznie przypomina Igrzyska śmierci. 



Julieta
Reżyseria: Pedro Almodovar

„Julieta” to trzymająca w napięciu historia matki poszukującej córki, która wiele lat temu zniknęła bez śladu. Opowieść o skrajnych uczuciach, jakie odczuwamy wobec najbliższych i tajemnicach, które przed nimi skrywamy. Filmowa adaptacja opowiadań wyróżnionej literacką Nagrodą Nobla Alice Munro pokazuje, że siłą kina Almodóvara jest niezmiennie wiara w potęgę uczuć i miłości.

Czemu go wybrałam? Bo to Almodovar.



Miles Davis i ja
Miles Ahead
Reżyseria: Don Cheadle



W drugiej połowie lat 70. cieszący się ogromnym uznaniem Miles Davis nagle znika z życia publicznego. Na tym właśnie zaskakującym fragmencie życia jazzowego geniusza skupia się Don Cheadle. Samotny, antypatyczny, uzależniony od środków przeciwbólowych i innych używek muzyk zaszywa się we własnym domu, gdzie głównie rozpamiętuje przeszłość, zwłaszcza nieudane małżeństwo z piękną tancerką Frances. Pewnego dnia do jego drzwi puka zdesperowany dziennikarz. Dla pismaka to początek niezwykłej, niebezpiecznej przygody, której częścią będzie nie tylko Miles Davis, ale też tajemnicza płyta z jego nowymi, niepublikowanymi nagraniami. Filmowi daleko do klasycznych, sztampowych. To psychodeliczna, sensacyjna historia i wyrazisty portret środowiska muzycznego, w jakim funkcjonował Davis w późnym okresie swojej kariery. To też historia o ambiwalencji sławy i ciężarze bycia geniuszem, w której przekonująco zagrali Don Cheadle (po obu stronach kamery) i partnerujący mu Ewan McGregor. 

Czemu go wybrałam? Bo uwielbiam filmy o jazzmanach ( jednym z moich ulubionych nieustannie pozostaje Ray) 

Premiera 9 września 2016:

Morgan
Reżyseria: Luke Scott


Lee Weathers to korporacyjna ekspertka od rozwiązywania problemów. Pewnego dnia zostaje wysłana do zbadania okoliczności przerażającego wypadku. Odkrywa, że doszło do niego z winy pozornie niewinnego „człowieka”, który jest równie tajemniczy jak i niebezpieczny.
Tym człowiekiem jest Morgan – istota z syntetycznym DNA, dzieło bioinżynierów, kolejny krok w ewolucji. Po pierwszym miesiącu chodzi i mówi, a po pół roku przekracza najśmielsze oczekiwania swoich twórców. Jest enigmatyczna i nieprzewidywalna – to laboratoryjny twór wyposażony w zdolność do przeżywania emocji, ale też w cechy, które sprawiają, że zaciera się granica między istotą ludzką a sztuczną.
Co się stanie, gdy dzieło przerośnie twórcę? I co tak naprawdę jest bardziej niebezpieczne – genetycznie zaprojektowany cud nauki czy korporacja, która za nim stoi?
„Morgan” w reżyserii Luke'a Scotta i wyprodukowana przez Ridleya Scotta to tajemniczy, trzymający w napięciu film – intensywne kino pełne mocnych wrażeń.


Czemu go wybrałam? Bo mam ochotę sprawdzić jak poradził sobie syn Ridleya Scotta. Poza tym - trailer wbił mnie w fotel.



Premiera 16 września 2016:
Bridget Jones 3
Reżyseria: Sharon Maguire


Na trzecią filmową część niekończących się miłosnych zawirowań w życiu Bridget Jones fani na całym świecie czekali 14 lat. Laureaci Oscara – Renée Zellweger i Colin Firth - powracają w kontynuacji ikonicznej komedii o miłosnych i zawodowych przygodach Bridget Jones, autorki najzabawniejszego pamiętnika w historii kina i literatury.
Po rozstaniu z Markiem Darcym, z którym miała spędzić resztę życia, Bridget znów jest singielką, tym razem po czterdziestce. Jej nieokiełznany optymizm każe jej skupić się na nowych wyzwaniach zawodowych oraz starych i nowych przyjaciołach. Po raz pierwszy w życiu panna Jones czuje, że ma całkowitą kontrolę nad swoim życiem. Czy coś może zaburzyć ten spokój?
Otóż może, Bridget spotyka bowiem przystojnego Amerykanina Jacka (Patrick Dempsey), który jest wszystkim tym, czym nie jest Mark. Ale na tym nie kończy się historia. Bo kłopoty i Bridget to synonimy. Wkrótce okazuje się, że panna Jones spodziewa się dziecka. Nie jest jedynie pewna, który z panów jest jego ojcem…


Dlaczego go wybrałam? Bo Bridget uwielbiam i mam nadzieję się zapoznać z ostatnią częścią książki zanim obejrzę film. 


Premiera 23 września 2016:

Sekretne życie zwierzaków domowych
Tytuł oryginału: Secret Life of Pets
Reżyseria: Chris Renaud, Yarrow Cheney


Jeżeli ktoś myśli, że kiedy zostawia swoje ukochane zwierzaki w domu, one zajmują się wyłącznie tęsknotą za nim, cóż, jest w błędzie. Zwierzaki prowadzą swoje własne, osobne życie, pełne przygód, intryg i zabawy. A ich główne zmartwienie polega na tym, aby ludzie nie dowiedzieli się o ich sekretnych poczynaniach. Kiedy tylko zamykamy za sobą drzwi… wreszcie mogą być sobą.

Czemu go wybrałam? Bo od czasu do czasu lubię obejrzeć ciekawą animację, a ta się na taką zapowiada. No i główny bohater ma na imię Maks :)





Siedmiu wspaniałych
Tytuł oryginału: The Magnificent Seven
Reżyseria: Antoine Fuqua



Remake legendarnego westernu „Siedmiu wspaniałych”, w reżyserii Antoine’a Fuqua.
Armia bandytów terroryzuje małą wioskę na pograniczu amerykańsko-meksykańskim. Zrozpaczeni farmerzy zwracają się z prośbą o pomoc do grupy rewolwerowców. Siedmiu najemników postanawia stawić czoło przeważającym siłom przeciwnika, choć wydają się nie mieć szans. Czy najtwardsi rewolwerowcy będą w stanie uwolnić wioskę spod bandyckich rządów? Czy zapewnią mieszkańcom spokój i bezpieczeństwo?

Czemu go wybrałam? Bo dobry western nie jest zły.



Plan Maggie
Tytuł oryginału: Maggie's Plan
Reżyseria: Rebecca Miller

Maggie (Greta Gerwig) jest nowoczesną dziewczyną z Nowego Jorku, która nie jest w stanie zakochać się na dłużej niż 6 miesięcy, ale bardzo chciałaby zostać matką. Postanawia po prostu zajść w ciążę i wybiera do tego celu potencjalne najlepszego mężczyznę. Tym czasem zakochuje się w zupełnie innym (Ethan Hawke). Po kilku latach cudzy mąż, który w międzyczasie został jej własnym, powszednieje i Maggie znów potrzebuje zmiany. W jej głowie pojawia się nowy plan, ale żeby go zrealizować będzie potrzebowała pomocy byłej żony swojego obecnego partnera (Julianne Moore).

Czemu go wybrałam? Bo komedia romantyczna, która w rzeczywistości okazuje się byc czyms cąłkiem innym, to coś nowego, czego jeszcze nie widziałąm. 



Premiera 30 września 2016
Ostatnia rodzina
Reżyseria: Jan P. Matuszyński

Akcja filmu zaczyna się w 1977 roku, gdy Tomek Beksiński wprowadza się do swojego mieszkania. Jego rodzice mieszkają tuż obok, na tym samym osiedlu, przez co ich kontakty pozostają bardzo intensywne. Nadwrażliwa i niepokojąca osobowość Tomka powoduje, że matka – Zofia, wciąż martwi się o syna. W tym samym czasie Zdzisław Beksiński próbuje całkowicie poświęcić się sztuce. Po pierwszej nieudanej próbie samobójczej Tomka Zdzisław i Zofia muszą podjąć walkę nie tylko o syna, ale także o przywrócenie kontroli nad swoim życiem. 

Gdy Zdzisław podpisuje umowę z mieszkającym we Francji marszandem Piotrem Dmochowskim, a Tomek rozpoczyna pracę w Polskim Radiu, wydaje się, że rodzina najgorsze kłopoty ma już za sobą. Jednak seria dziwnych, naznaczonych fatum wydarzeń, dopiero nadejdzie…


Czemu go wybrałam? Bo na film o Beksińskich czekałam z niecierpliwością i chętnie go zobaczę. 



Boy 7 
Reżyseria: Lourens Block

Kiedy Sam budzi się w zatłoczonym metrze, nie wie, jak się tam dostał, ani skąd pochodzi. Rozpaczliwie szuka śladów swojej tożsamości w niewielkiej zawartości plecaka. Powoli zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, że jego życie jest w wielkim niebezpieczeństwie. Zaczyna powoli odkrywać przerażającą prawdę o tym, kim jest i co mu zrobiono.

Czemu goi wybrałam? Bo to adaptacja książki, którą kiedyś chciałam przeczytać, a do tej pory mi się nie udało.










25 komentarzy:

  1. Mi córka już obwieściła, że idziemy na "Sekretne życie zwierzaków domowych" Liczę na dobrą zabawę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja postąpiła dokładnie tak samo :)

      Usuń
    2. Nie wiem w takim razie czy czuć się dziwnie z tym, że oznajmiła mężowi, że my też na to idziemy ;)

      Usuń
  2. Już mam kupione bilety na "Nerve". Zobaczymy, czy się nie zawiodę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też ten film ciekawi. Książka jest ponoć bardzo słaba, wiec ciekawe czy film wyszedł niezły

      Usuń
  3. ja się najbardziej czaję wlaśnie na film o Beksińskich i Bridget Jones. Zobaczymy czy uda mi się pójść do kina na nie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Bridget na razie zostawiam, bo wolę prrczytac książkę a pozniej obejrzeć. Chociaż przyznaje ze nie ciągnie mnie za bardzo do ostatniej części jej przygód ze względu na niepochlebne opinie jakie o niej krążą.

      Usuń
    2. Dlatego ja raczej unikam wszelkich recenzji, zanim danego filmu nie obejrze :)

      Usuń
  4. Siedmiu wspaniałych może być naprawdę interesującą produkcją! Reżyserem jest Fuqua, znany z Dnia Próby itp. i nie sądzę aby tym razem produkcja miałaby mu nie wyjść :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapowiedź wygląda zachecajaco. Swoją drogą jestem ciekawa czy remake dorówna pierwowzorowi.

      Usuń
    2. Myślę, że nie ma co porównywać obu filmów, w końcu dzieli je prawie 60 lat :)
      Zresztą obstawiam, że jedynie tytuł i ogólny motyw/przesłanie będą zbieżne, ale w szczegółach i całej fabule dostaniemy całkiem inne dzieło :)

      Usuń
    3. Masz rację, przecież w kinematografii tyle się zmieniło na przestrzeni czasu. Mimo wszystkie mam ochotę film obejrzeć ze zwykłej ciekawości.

      Usuń
  5. Nerve i morgan na pewno uwzględnię w liście do obejrzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli Ci się uda, to podziel się proszę wrażeniami :)

      Usuń
  6. Z powyższych Julieta i Siedmiu wspaniałych mnie interesują :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, zapowiadają się super.

      Usuń
  7. Na filmy Antoine’a Fuqua zawsze idę w ciemno, nawet 7 raz pod rząd. Zwiastun rewelacyjny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam okazji oglądać jego filmów, ale z Siedmioma wspaniałymi chętnie się zapoznam.

      Usuń
  8. Ja chętnie poszłabym na "Nerve", "Boy7" i ma film o Beksińskich. Ciekawe czy finansowo wyrobię :)

    Pozdrawiam z:
    www.bookprisoner.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W wielu kinach są różne promocje, może dasz radę :)

      Usuń
  9. Jak wrócę z urlopu, na który się niedługo wybieram, z chęcią wybiorę się na nową Bridget Jones. Myślę, że nie zabraknie w niej śmiechu i wzruszenia. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taką nadzieję. Udanego wyjazdu i odpoczywaj :)

      Usuń
  10. No ja obejrzałam wszystkie te trailery i jedyne co mnie urzekło to 7 wspaniałych... Myślę, że to będzie przyjemny, bezproblemowy film, taki na relaksujący wieczór. No i liczę mimo wszystko na jakieś elementy humorystyczne ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ciekawi mnie bajka Sekretne życie zwierzaków domowych i na pewno się na nią wybiorę :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Byłam na ,,Sekretnym życiu zwierzaków domowych", ale mnie ta bajka nie zachwyciła :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zostawiony po sobie ślad. Wszystkie komentarze są dla mnie ogromną motywacją :)