niedziela, 11 września 2016

Co można robić po rozwodzie? - poradnik dla niezorientowanych [Book Tour]



Rozwód to nie koniec świata, słyszeliście zapewne od koleżanek, mam, babć. Weź się w garść, słyszeliście od pracodawcy, pani z mięsnego czy listonosza. Myśleliście tylko o tym, że nie mają pojęcia o życiu. Jak tu żyć samemu, co gorsza z przyprawionymi rogami, gdy były mąż/ żona baluje i obściskuje się w najlepsze z kimś innym? Najlepiej czymś zająć myśli (i ręce). Można zatem:
- szydełkować;
- haftować;
- uprawiać ogródek;
- prowadzić blog;
- zostać majsterkowiczem/kucharzem/malarzem itp.;
- prowadzić stancję dla dziewcząt.

Na ostatni krok zdecydowała się Cecilia Dueñas, główna bohaterka ujmującej powieści Zabrania się miłosnych ekscesów na progu stancji Mamen Sánchez. Otóż, introwertyczka, jaką jest wyżej wymieniona pani, po miesiącach opłakiwania bezpowrotnej straty stanu małżeńskiego postanowiła wziąć się za siebie i po pierwsze: przywrócić wygląd starej ruderze, jaką stał się dom odziedziczony po dziadkach, po drugie: odebrać sobie jakąkolwiek swobodę, poprzez zakwaterowanie w tymże domu studiujących dziewcząt. Jak pomyślała, tak zrobiła. Nie muszę chyba dodawać, że Cecila działała niezwykle nierozważnie, przyjmując ludzi właściwie „z ulicy”. Tak właśnie zgarnęła ekipę remontową i poznała kulejącego majstra Andreasa Léala z firmy Michał Anioł Buonarroti, Azucenę – pokojówkę i kucharkę, a nawet przygarnęła pod swój dach nieznajomego, czarnoskórego Justice’a, nielegalnego emigranta z Afryki. Dziewczęta na stancji pojawiły się też właściwie przypadkiem. Wszystkie te szaleńcze i nierozważne czyny, doprowadziły w następstwie do wielu zabawnych, ale też i smutnych sytuacji z udziałem wszystkich specyficznych bohaterek, a także do rozwiązania tajemnicy znalezionego podczas remontu, zamurowanego w ścianie medalika.


Już dawno nie miałam do czynienia z tak wybuchową mieszanką, jaką zaserwowała Mamen Sánchez. Każdy z przedstawionych bohaterów jest wybitną indywidualnością, która zdecydowanie wybija się z tłumu. Poczynając od Cecilii, a na lokatorkach jej stancji kończąc. Cecilia jest prawnikiem, czyli można by przypuszczać, że będzie zimnokrwistym rekinem, zjadającym na jeden chaps swoje ofiary. Nic bardziej mylnego. Kobieta z charakteru zamiast drapieżcę, przypomina potulnego szczeniaczka, który łatwowiernie i naiwnie spogląda na otaczający go świat. Autorka ze zdawałoby się, nutką szaleństwa dobrała pozostałe bohaterki. Jedna z nich jest lubującą się we wszelkiej maści romansach, eteryczną dziewoją, kolejna jest wychowaną na ukraińskiej wsi dziewczyną, która przeszła bardzo wiele, walcząc o dobrobyt, trzecia natomiast jest dociekliwą i niezwykle złośliwą kobietą pretendującą do miana Agathy Christie XXI wieku.Pikanterii i uroku całej historii dodają męscy bohaterowie, którym też daleko jest do normalności. 

Zabrania się miłosnych ekscesów na progu stancji, to lektura, która niesie ze sobą nadzieję na lepsze jutro, ukazując, że z każdej, nawet najgorszej sytuacji da się wyjść i wskazując, że najlepsze przychodzi, kiedy się tego absolutnie nie spodziewamy. Jednym z głównych jej motywów jest przypadek. To on kieruje losami przedstawionych bohaterów i w znacznej mierze zmienia ich bieg. Autorka poświęca też sporo miejsca motywowi emigracji, której celem jest szukanie lepszego życia, poprzez ukazanie zmagań Ukrainki Ivany i pochodzącego z Afryki Justice'a. 

Oprócz wyżej wymienionych motywów, bardzo ważnym aspektem powieści jest miłość. Nie tylko jako afekt dwojga kochanków, ale też jako uczucie między rodzicami a dziećmi. W główniej mierze, to właśnie miłość determinuje losy bohaterów i sprawia, że ich życie nabiera sensu.

Powieść Mamen Sánchez świetnie wpisała się w moje gusta czytelnicze. Napisana z wielką dozą humoru (nie polecam czytać w komunikacji miejskiej - musiałam się hamować, żeby nie zaśmiać się na głos), pozornie lekka, ale niezwykłe ciepła książka, na pewno na długo pozostanie w mojej pamięci i nie pozostanie jedyną pozycją tej autorki, po jaką dane mi będzie sięgnąć. 

Tytuł: Zabrania się miłosnych ekscesów na progu stancji
Autor: Mamen Sánchez
Tytuł oryginałuSe prohíbe mantener afectos desmedidos en la puerta de la pensión
Liczba stron: 328
Data premiery (Pl): 20 maja 2016
Wydawnictwo: Media Rodzina

Książka przywędrowała do mnie w ramach akcji Book Tour zorganizowanej przez Stworka vel Oka
Akcję serdecznie polecam, bo warto się z tą powieścią zapoznać. Lista jest otwarta, więc zachęcam do zabawy :)





15 komentarzy:

  1. Myślę, że powieść ta również i w moje gusta idealnie by się wpasowała, więc będę ją miała na uwadze ;) Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może weź udział w Book Tour u Stworka? Lista cały czas jest otwarta.

      Usuń
  2. Taka lekka książka wydaje się idealna na wrześniowe wieczory :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Brzmi jak świetna zabawa, więc tytuł od razu trafia na listę do zdobycia ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie polecam i mam nadzieję, że Ci się spodoba.

      Usuń
  4. Zapowiada się całkiem fajna pozycja. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest fajna i polecam jeśli znajdziesz chwilkę :)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. To nie jest poradnik...recenzję chciałam tylko urozmaicić takim zabiegiem.

      Usuń
  6. Cieszę się, że książka przypadła Ci do gustu. Ja również spędziłam przy niej miłe chwile, chociaż to kompletnie nie moje klimaty :) Czasem warto wyjść poza to, co znane i spróbować czegoś innego :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja znowu bardzo lubię takie książki, wiec ta ideanie się wpasowała w moje gusta. Ciesze się z tego book toura, bo miałam okazję tak szybko przeczytać tę książkę.

      Usuń
  7. Cieszę się bardzo, że podzielasz mój książkowy entuzjazm po przeczytaniu książki-o-bardzo-długim-tytule. ;) Myślę, że Mamen Sanchez jeszcze nie raz nas zaskoczy, bo widać, że kobieta ma talent do splatania różnych wątków, a przy tym lektura nie traci na lekkości. :)
    Pięknie Ci dziękuję za udział w Book Tourze. :) Serducho mi skacze z radości, że nie było to książkowe rozczarowanie, a i miejsce na uśmiech się znalazło! :)
    Gorrrąco ściskam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stworku, udział w tym przedsięwzięciu był czysta przyjemnością. Tym bardziej z nastrającą tak pozytywnie książką. Buźka :*

      Usuń
  8. Boże! Tak bardzo chcę przeczytać! :) Nie mam czasu, nie mam fizycznie możliwości, ale książka kusi mnie w sposób, który po prostu odbiera zmysły. Wiem, że będzie dla mnie idealna i to po prostu wręcz bolesne :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zostawiony po sobie ślad. Wszystkie komentarze są dla mnie ogromną motywacją :)