niedziela, 14 czerwca 2015

Przepis na życie






Odkąd skończyłam studia zaległości serialowe nadrabiam jedynie w wolnych chwilach. Znaczy to, że lista seriali, które chciałabym kiedyś obejrzeć ma jakieś miliard pozycji, a oglądam je z częstotliwością raz na rok/ pól roku, co sprawia, że moja lista must  see nieustannie się wydłuża. Ostatnio postanowiłam zrobić sobie maraton Przepisu na życie. Wszyscy już pewnie o tym serialu zapomnieli, więc przynajmniej mogę go przypomnieć.
Cała historia zaczyna się, gdy w szesnastą rocznicę ślubu Andrzej (Piotr Adamczyk), zwany również doktorkiem, postanawia zostawić swą żonę Ankę (Magdalena Kumorek) dla kochanki Beatki (Maja Ostaszewska) . Oczywiście w grę wchodzi prawo serii, bo jak się okazuje, Anka zostaje zwolniona z pracy, a dodatkowo dowiaduje się, że jest w ciąży ze swoim, już eks mężem. Kobieta postanawia więc poszukać pracy i tak oto ląduje na zmywaku w restauracji Imbir. Tam poznaje Jerzego Knappe (Borys Szyc), wybitnego kucharza, a ich losy zaczynają łączyć się w jeden. Tak oto, wzlotami i upadkami uczuć bohaterów,  toczy się pięć sezonów, skądinąd bardzo zabawnego serialu.

Przepis na życie to idealna recepta na poprawę humoru. Pola (Edyta Olszówka), Gruba (Dominika Gwit) czy cała banda seniorów nieustannie poprawiała mi humor. Postaci zostały dobrane idealnie, no może oprócz Jerzego, bo Szyca nie trawię i raczej działałał mi na nerwy. Jakoś nie potrafię zrozumieć, czemu w roli przystojnego szefa kuchni zatrudniono Szyca, który w moim mniemaniu jest jakiś taki, no… pokraczny. Ale, jak to mówią o gustach się nie dyskutuje i zapewne fanki aktora były z tego faktu zadowolone.
Polecam Przepis na życie, tym, którzy tak jak ja nie mieli do tej pory okazji go obejrzeć lub dla przypomnienia tym, którzy już go kiedyś oglądali. Mimo upływu czasu, czy zmian wyglądu aktorów (np. Grubej, która teraz jest niesamowicie szczupła – wow(!),podziwiam panią Dominikę i zazdroszczę), serial jest dalej, jak najbardziej aktualny.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za zostawiony po sobie ślad. Wszystkie komentarze są dla mnie ogromną motywacją :)