czwartek, 17 września 2020

O trudach emigracji - "Nowe niebo" Hanna Cygler


Nowe niebo
to kolejna z powieści Hanny Cygler dotycząca rodziny Halmanów. Książka kilkoma wątkami związana jest z trylogią W cudzym domu, bowiem Matylda, jedna z głównych bohaterek jest biologiczną matką Joachima Hallmana, którego losy autorka opisywała właśnie w swoim cyklu.

Powieść opowiada o losach emigrantów z Kaszub zmuszonych do wyjazdu panującą sytuacją ekonomiczną. Matylda wraz z siostrzenicami i siostrzeńcem za namową dawnego przyjaciela Augusta wyjeżdża do Winiony w Ameryce będącej swoistymi Kaszubami w tym kraju, bo właśnie tam emigrowali mieszkańcy tego regionu. To tam nasi bohaterowie poznają trudy i wzloty życia na obczyźnie.

Główną bohaterką powieści jest Luiza. Bardzo mądra dziewczyna, która marzy o tym by się rozwijać. Niestety czasy w jakich żyje mocno ją ograniczają. Kiedy na swojej drodze spotyka narzeczonego, ten od razu wymaga od niej podporządkowania i nie wyobraża sobie, by kobieta, a przede wszystkim jego żona, mogła pracować. Nie liczy się ze zdaniem Luizy, chce ograniczyć jej wolę do własnej. Nic więc dziwnego, że dziewczyna zaczyna wątpić w sens instytucji małżeństwa. 

Autorka idealnie oddaje ducha czasów, jakie opisuje. Dzięki rozmowom z przedstawicielem muzeum w Winione, czytelnik wie jak wyglądały tamtejsze ulice, instytucje, sklepy i tartaki odgrywające sporą rolę w fabule. Znamy mniej więcej typowe zachowanie tamtejszej społeczności, jej codzienność, zaściankowość i poglądy. Bardzo ważnym wątkiem jest ten opisujący wyzyskiwanie Indian przez białego człowieka i ich konwersję na szanowane przez europejczyków wartości. Historia ta pokazana została na przykładzie jednego z głównych bohaterów powieści oraz jego wspomnień. 

W książce autorka zmierzyła się z mitem american dream. Polacy, którzy wyruszyli za granicę, przynajmniej rodzina Halmanów, nie opływa w luksusy, a wszystko, co posiada zdobywa ciężką pracą. Nie ma tu osoby, która z dnia na dzień zostałaby bogaczem, a manna spadłaby jej z nieba. Są za to codzienne problemy z jakimi ludzie mierzą się na co dzień: samotność, przemoc domowa, alkoholizm czy choroba. Nie brakuje też scen szczęśliwych jak opisy narodzin potomków, biesiad czy spotkań z wyczekiwanymi gośćmi. Mnie cieszyło pojawienie się Wiery, której wątek w trylogii W cudzym domu został urwany. Ta pozostała barwnym ptakiem, jednak dzięki swojej wiedzy, pracowitości i pomysłom to właśnie jej los najbardziej przypominał te, jakie symbolizują amerykański sen. Z syberyjskiej dziewki Wiera przeistoczyła się w rasową businesswoman.

Nowe niebo to kolejna z książek Hanny Cygler, która mnie zachwyciła i porwała swoją fabułą. Autorka idealnie odbudowuje realia, tworzy nietuzinkowych i ciekawych bohaterów, ukazuje kobiety pragnące wyrywać się utartym schematom. Miło było spotkać znanych już bohaterów na kartach tej powieści, chociażby Joachima i Rozalię. Ta książka to wielka gratka dla fanów prozy z historią w tle. To opowieść o trudach emigracji i przystosowania do nowych warunków, o uczeniu się, że nowe niebo z czasem może stać się tym już znanym i ukochanym. 


Tytuł: W cudzym domu
Autor: Hanna Cygler
Data wydania: 18 kwietnia 2018
Liczba stron: 384
Wydawca: Dom Wydawniczy Rebis
ISBN: 9788380623293




Książkę można zakupić na stronie księgarni internetowej gandalf.com.pl

Recenzja napisana dla portalu bookhunter.pl

czwartek, 10 września 2020

Gdy babcia zamieni się z wnuczką - "Zamiana" Beth O'Leary



Pamiętacie jeszcze głośny zeszłoroczny debiut Współlokatorzy Beth O'Leary? Pewnie tak, książka ciągle żyje w mediach i nieustannie o niej głośno. W tym roku autorka powróciła z kolejną pozycją, a jest nią Zamiana.

Książka opowiada o babci i wnuczce, które postanowiły na dwa miesiące zamienić się miejscami zamieszkania. Leena zostaje wysłana na przymusowy urlop wraca do swojej rodzinnej miejscowości, a Eileen trafia do dzielonego przez kilkoro lokatorów mieszkania w głośnym i tłocznym Londynie, by spróbować randkowania online. 

Pomysł na fabułę wydaje się prosty i, co tu dużo kryć, dość oklepany. Znany chociażby z bardzo przyjemnego, świątecznego filmu Holiday. Przyznam jednak, że osobiście bardzo lubię takie historie. O ile Współlokatorzy niespecjalnie przypadli mi do gustu, o tyle Zamiana zupełnie mnie zauroczyła.

Przede wszystkim powieść zdobyła moje serce postacią Eileen. Rezolutna babcia Leeny to prawdziwy wulkan energii. Kobieta, która straciła nie tylko wnuczkę, ale zostawiona została też przez męża, nie poddaje się i szuka miłości. Dodatkowo sprawuje pieczę nad pogrążoną w depresji córką i dba o dobre rodzinne relacje. Leena też jest ciekawą bohaterką, dziewczyna zdecydowanie nie wypadła sroce spod ogona, ale pogubiła się w życiu i swoich  uczuciach.

Zamiana to bardzo przyjemna obyczajówka, która porusza też parę istotnych tematów, jak chociażby radzenie sobie ze stratą i samotnością.

Ostatecznie uważam, że najnowsza powieść Beath O'Leary to idealna, lekka lektura, którą warto przeczytać. Zamiana przyjemnie mnie zaskoczyła, silnymi bohaterkami, sporą dawką poczucia humoru i oklepanym tematem ujętym w nowej, ciekawej formie. Czekam na kolejne powieści autorki.

Tytuł: Zamiana
Tytuł oryginału: The Switch
Autor: Beth O'Leary
Tłumaczenie: Łukasz Praski
Data wydania (Pl): 12 sierpnia 2020
Liczba stron: 416
Wydawca: Wydawnictwo Albatros
ISBN: 9788382150391


Recenzja napisana dla Bookhunter.pl

niedziela, 6 września 2020

Sierpniowe przyjemnostki i garść wrześniowych zapowiedzi książkowych

Sierpień był dla mnie miesiącem urlopu. Liczyłam, że w jego trakcie będę mieć sporo czasu na lekturę, jednak wywczas rządzi się swoimi prawami. Biorąc jednak pod uwagę poprzednie miesiące, nie było źle i parę książek udało mi się przeczytać. 

Na blogu możecie przeczytać o fantastycznej trylogii Hanny Cygler, idealnej dla wszystkich miłośników powieści historycznych. 



Pojawiły się także recenzje dwóch nowości z wydawnictwa Novae Res - Nuta Dariusza Lechańskiego, powieść przepełniona dźwiękami i muzyką oraz Ocean uczuć t. I Marioli Sternahl, który ostatecznie stał się dla mnie rozczarowaniem. Oprócz tych powieści przeczytałam też komiks o Tamarze Łempickiej oraz Wyspę na końcu świata Kiran Milwood Hargrave. 



Obejrzałam Klub opiekunek, który okazał się bardzo przyjemnym serialem utrzymanym w disnejowskim stylu. Polecam jednak nastawić się na umoralniający ton, chociażby w kwestii transseksualizmu, bo jest nim przepełniony. 




Mąż zakochał się w serialu Suits i dotrzymuję mu towarzystwa w oglądaniu. Pierwsze dwa sezony były świetne, trzymały w napięciu. Teraz jest coraz gorzej, ale chyba obejrzymy wszystkie osiem sezonów :)



Obejrzeliśmy też osławione Narodziny gwiazdy. Przyznam, że soundtrack rzeczywiście jest genialny jednak nie zostaniemy wielkimi fanami tego filmu. Nie czułam tej wychwalanej chemii między Gagą a Cooperem. Przyznam, że najlepsze były dla mnie jedynie fragmenty koncertowe. Nie umniejszam, przesłania tego filmu, ale mnie nie ujął.


GARŚĆ SIERPNIOWYCH NOWOŚCI KSIĄŻKOWYCH

Wrzesień premierami książkowymi stoi. Ja jednak postanowiłam się ograniczyć jedynie do kilku. Wszak i tak wszystkiego się nie przeczyta, a już niedługo moja rodzina znowu się powiększy, więc i czas na poznawanie nowości pozostanie ograniczony.




Wybrałam trzy powieści polskich autorów. Przede wszystkim kusi mnie Wiosna zaginionych Anny Kańtoch (premiera 30.09.2020, Marginesy), ponieważ uwielbiam pióro tej autorki, zawsze potrafi mnie czymś zaskoczyć. Cieszę się, że powróciła do pisania kryminałów osadzonych w czasach PRLu. Tutaj jednak autorka postawiła na przemieszanie tamtych czasów z aktualnymi. We wrześniu ze swoją nową powieścią powraca Jakub Małecki. Saturnin (premiera 16.09.2020, SQN) to opowieść o chłopcu przekonanym, że autobus, jakim jeździ do szkoły przewozi go w magiczną krainę. Po dwudziestu latach stąpa jednak twardo po ziemi, ale zmuszony zostaje do powrotu w rodzinne strony. Ciekawa jestem też Edukacji Malcolma XD (premiera 30.09.2020, W.A.B.). Jego Emigracja doprowadzała mnie do łez ze śmiechu, bawiłam się wyśmienicie podczas lektury, tymczasem Pastrami zupełnie mi nie podpasowało, bo było odgrzewanym kotletem wrzuconym na karty książki. 


  

Ostatnio rozsmakowałam się w powieściach historycznych zatem skusiła mnie Córka piekarza Sarah McCoy (premiera 30.09.2020, Świat Książki). Nie znam jeszcze twórczości tej autorki, mimo tego, że jest dość popularną pisarką. Tutaj opisuje współczesność przemieszaną z wydarzeniami roku 1945. Czekam też na ostatni tom cyklu napisanego przez Louisę May Alcott. Chłopcy Jo (premiera 16.09.2020, MG) to już ostatnia historia osadzona w świecie Małych Kobietek. Kusi mnie też Biały ptak R.J.Palacio (premiera 09.09.2020, Wydawnictwo Albatros), ponieważ uwielbiam Cudownego chłopca. Licze, że i tutaj znajdę historię z przesłaniem, a na to wygląda, bo książka ma opowiadać o chłopcu ratującym dziewczynkę przed wywiezieniem do obozu koncentracyjnego. Ostatnia już książką, na którą mam wielką chrapkę jest Jesień Ali Smith (premiera 02.09.2020, W.A.B.), jest pierwszym tomem czterotomowego cyklu Pory Roku. Powieść rozgrywa się na tle Brexitu, ma ukazywać rozważania na temat istoty nowej Europy. 

Czy czekacie na którąś z tych powieści? 





wtorek, 1 września 2020

BACK TO SCHOOL - szkolne artykuły, co może się przydać i gdzie kupić?



Dzisiaj wielki dzień dla wielu rodziców, dzieci wracają do szkół. Mój syn po raz pierwszy poszedł do przedszkola. Na ostatnią chwilę pakowaliśmy jego worek i ubrania na przebranie, a i tak ciągle mam wrażenie, że nieustannie nam czegoś brakuje. Postanowiłam się zatem rozejrzeć i wybrać kilka szkolnych artykułów, które moim zdaniem są niezbędne. 

Przede wszystkim artykuły szkolne


Myśląc o artykułach szkolnych od razu do głowy przychodzą mi plecaki. W przypadku przedszkolaków będą to worki, bo gdzieś trzeba chować papcie i ciuszki na przebranie, natomiast dla starszych dzieci zdecydowanie będą to plecaki, a tych dostępnych na rynku jest co nie miara , zaczynając od tradycyjnych, poprzez neonowe, na te z bohaterami bajek i filmów kończąc. Dla maluchów polecane są plecaki i tornistry na kółkach żeby odciążyć nieprzyzwyczajone do dźwigania plecy. 



Jako że ostatnio mocno interesował mnie temat worków, nie mogłabym nie pokazać tych, jakie wpadły mi w oko. Przede wszystkim polecam worki z postaciami z bajek. Wybór jest niesamowity i myślę, że każde dziecko znajdzie coś dla siebie. 

Wyposażenie domu


Moim zdaniem równie ważnym aspektem jest wyposażenie pokoju ucznia. Szkolnictwo i edukacja nie ograniczają się tylko do murów placówki. Świetnym wynalazkiem jest tablica korkowa, można na niej wieszać wiele ważnych ogłoszeń, informacji, a także skarbów jakie chce się mieć na oku. Ostatnim hitem są też drabinki do pokoju, można je wstawić w kąt, więc nie zajmują wiele miejsca, a dziecko ma okazję trochę poćwiczyć. 


KSIĄŻKI


Czym byłaby szkoła bez książek? Przede wszystkim rozpoczynając rok szkolny myślimy o podręcznikach. Jednak jako książkoholik stawiałbym na lektury i piękne wydanie klasyki. 





Myślę, że warto zainwestować też w rozrywkę, w końcu nie tylko nauką człowiek żyje. Idealnym wyborem byłby np. cykl o Harrym Potterze. 


Dobrym rozwiązaniem jest też zakup czytnika ebooków. Przede wszystkim jest znacznie lżejszy niż książka, a na większości można korzystać z dostępnych na rynku abonamentów na książki, jak chociażby Legimi. 

Nauka i zabawa


Uważam, że warto zapewnić bilans między nauką i zabawą. Szczególnie młodszym dzieciom warto oferować na zachętę zabawkę, którą dziecko będzie mogło się bawić w wolnej chwili. Mnie ostatnio zachwyciły zestawy Lego z Mario. 


Figurka jest interaktywna, a dziecko samo może ułożyć tor do przejścia. Otrzymujemy więc grę, która działa niejako w świecie realnym. 



Świetną rozrywką są też gry planszowe. Dla młodszych dzieci polecam Dobble, to gra ćwicząca spostrzegawczość i uważność. Idealna zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. 










czwartek, 27 sierpnia 2020

Ból i choroba - "Ocean uczuć" t. I Mariola Sternahl


Ostatnio zupełnie przypadkowo w moje ręce trafiają książki poruszające temat przemocy domowej. Tym razem, zupełnie się nie spodziewając, że stanie się to jednym z najważniejszych wątków, sięgnęłam po Ocean uczuć t.1 autorstwa Marioli Sternahl, gdzie poruszaony został aspekt przemocy psychicznej wywieranej przez najbliższych.

Anna, główna bohaterka, będąc już dorosłą kobietą, żoną i matką zapada na dziwną chorobę, której podłoża długo nie potrafi odkryć żaden lekarz. Kobieta otrzymuje różne zatrważające diagnozy, jak chociażby stwardnienie rozsiane. Załamana, chodząc od lekarza do lekarza rozpamiętuje swoją przeszłość i nieszczęśliwe dzieciństwo. Główna bohaterka wraz z matką mieszkała pod dachem apodyktycznej babci i dziadka alkoholika. Wszystkie ich działania musiały być podporządkowane pragnienioom babci. Matka oddawała jej całą wypłatę, po pracy musiała wracać o konkretnej godzinie do domu, babka nie tolerowała nawet minuty spóźnienia. Każde odstapienie od jej zasad zakończone było awanturą i najgorszymi wyzwiskami. Kiedy matce i córce udało się w końcu uwolnić z takiego kieratu, matka  po jakimś czasie z powrotem oddała Annę dziadkom, a żyjąca nadzieją dziewczynka nieustannie wypatywała dnia, gdy ta po nią powróci.

Trzeba przyznać, że autorka miała pomysł na swoją powieść, ukazała jak wychowanie w domu przepełninym przemocą pozwala odmienić ludzką psychikę. Anna wyglądająca powrotu matki, łudząca się marzeniami, po latach stała się w pewnym sensie jej kopią. Zastraszoną, niewierzącą w swoje możliwości kobietą, zupełnie uległą i zależną od woli babki. Co więcej, po latach powiela też jej błędy. 



Nikt nie nauczył jej jak kochać. Jak nie ranić i jak szanować drugiego człwoieka. Jak żyć. Jak żyć w pełni wolności swojej własnej i innych ludzi. Wręcz przeciwnie, sama musiała odnaleźć się w tym alążku zła brudu i deprawacji, w którym przyszło jej dorasta i żyć.

Mimo tego, że historia wydaje się dość spójna, trudno było mi wniknąć w jej narrację. Szkoda, że autorka zdecydowała się na tę trzecioosobową i to dość, w moim mniemaniu dziwaczną, bo przetykaną tonem moralizatorskim, którego pojawiło się zdecydowanie za dużo. Są dywagacje na temat polskiej służby zdrowia, przemocy psychicznej, dorastania, wiary, jednak wszystkie te opisy są przemyśleniami autorki, a nie bohaterki, przez co trudno się odnieść do jej osoby. Nie poczułam związku emocjonalnego z Anną, co więcej, nawet ciężko było mi jej współczuć, chociaż wydawać by sie mogło, że na barki tej kobiety zrzucono wszystkie nieszczęścia świata w tym celu. Same opisy jej codziennego życia były dla mnie masłem maślanym, bowiem nieustannie podkreślany był fakt jak dziewczynie było ciężko. Zupełnie nie rozumiem zastosowania takiego zabiegu, miałam wrażenie, jakby autorka wątpiła w inteligencję czytelnika i musiała podkreślać to na każdym kroku.

Ale jak na razie jeszcze dużo stron przed nami, stron, na których popłynie jeszcze mnogość łez Anny, aby w ogóle do tego zakończenia dobrnąć.


Drażnił mnie również wszechobecny moralizatorski ton i brak logiki niektórych sytuacji. Miałam też wrażenie, że na główna bohaterkę zrzucono cały bagaż niewiarygodnie ciekich doświadczeń tylko po to, by czytelnik jej współczuł i traktował jak ofiarę. Nie mozna jednak odmówić jednego, Anna perfekcyjnie została przedstawiona jako ofiara syndromu sztokholmskiego, bowiem nieustannie powracała w mury domu, który właściwie stał się miejscem jej wieloletniej męczarni. Trudno też uwierzyć, że kobieta miłoscią darzyła miejsce, w którym doznała tylu krzywd. 
Pamiętajmy, codziennie dokonujemy kilkunastu wyborów, mniej lub bardzueh istotnych, za nas lub też za naszych współmieszkanców bądź też innych współpołączonych z nami.
Pytania można mnożyć w nieskończoność, ale bez względu na ich wagę jedno jest pewne: każda decyzja pozostawia w naszym życiu ślad. I dlatego zawsze musimy patrzeć, aby te ślady prowadziły do przodu i były krokami szlachetnymi.

Dużo miejsca w książce poświecone zostało również wierze w Boga, a ostatecznie przebaczeniu. Anna bowiem jest osobą bardzo wierzącą, która nie porzuciła wiary mimo cierpień jakich w życiu doznała. Przyznam, że zaskoczyło mnie też błahe i nijakie zakończenie początkowo ukazanego wątku zagadkowej choroby. Odniosłam wrażenie, że choroby użyto jako kolejnego wybiegu, by podkreślić jak uciemieżoną osobą jest Anna.

Już dawno nie czytałam powieści, wobec której żywiłabym tak ambiwalentne uczucia. Miałam wobec niej duże nadzieje, biorąc pod uwagę nie tylko poruszane tematy, ale również bardzo pozytywnego blurba napisanego przez Alka Rogozińskiego. Niestety, muszę przyznać, że się zawiodłam, zupełnie nie potrafiłam wczuć się w przeżywanie losów bohaterki ani w sposób prowadzenia narracji.



Tytuł: Ocean uczuć. Tom I
Cykl: Ocean uczuć
Autor: Mariola Sternahl
Data wydania: 8 czerwca 2020
Liczba stron: 281
Wydawca: Novae Res
ISBN: 9788381478939


Recenzja napisana dla Bookhunter.pl

piątek, 21 sierpnia 2020

Muzyka w świecie ciszy - "Nuta" Dariusz Lechański



Dawno temu czytałam powieść Dzwony Richarda Harvella, opowieść o Mojżeszu, dla którewgo muzyka stanowiła sedno życia. Kiedy zobczyłam zapowiedź Nuty Dariusza Lechańskiego ciekawa byłam, czy obie historie będą podobne, czy może autor inspirował się Dzwonami. Okazało się jednak, że opowieści te są zupełnie różne, chociaż mają pewien wspólny mianownik: poszukiwanie dźwięku idealnego i miłość do muzyki. 

Dawid Archer przychodzi na świat po cichu. Nie płacze jak inne noworodki, nie wydaje dźwięków, jednak okazuje się zupełnie zdrowym. Od początku traktowany jest jak dziwadło, do tego stopnia, że zostaje wydalony ze żłobka. Chłopak nieustannie milczy, do czasu aż w pewnym momencie zaczyna płakać, czym zachwyceni są jego rodzice. Okazuje się bowiem, że Dawid szuka dźwięku idealnego i tym poszukiwaniom poświęca całe swoje życie. 

Główny bohater od samego początku ukazany został jako osoba wyjątkowa, wyróżniająca się, przez co często spychana na margines społeczeństwa. Jego sylwetka od samego początku nakreślona została w sposób bardzo dorosły. Dawid nawet jako noworodek wydaje się być dojrzałym człowiekiem, ukierunkowanym na odnalezienie jedynie tego, co stanowi sens jego życia, co stanowi dość specyficzny, ale ciekawy zabieg. 

Ksiązka tętni dźwiękami i muzyką. Dźwiękami codzienności, hałasem, nutami granymi chociażby na liściu. Autor nie wzbrania się przed ukazaniem także brzydoty brzmienia ludzkiego ciała, ba, nawet dość często ją przywołuje. To wykonywana przez Dawida muzyka potrafi wykrzesać z ludzkiej duszy dobro bądź ukazać parszywość charakteru. 

Powieść zachwyca językiem i ciekawą strukturą, nietuzinkową fabułą. Szkoda jednak, że jest tak krótka. Zabrakło mi głębszego przedstawienia bohaterów, ci zostali ukazani dość pobieżnie. Oczywiście od razu można poznać kto aspiruje do miana czarnego charakteru, jednak oczekiwałabym dłuższego opisu danej osoby, jej motywacji czy wdrożenia większej liczby dialogów. 

Nuta to w pewien sposób magiczna opowieść o świecie dźwięków i uwielbieniu melodii. Historia genialnego muzyka poszukującego spełnienia. Chłopca zrodzonego z ciszy, by znaleźć zaspokojenie w świecie melodii. 

Tytuł: Nuta
Autor: Dariusz Lechański
Data wydania: 8 czerwca 2020
Liczba stron: 176
Wydawca: Novae Res
ISBN: 9788381478472

Recenzja napisana dla bookhunter.pl

wtorek, 11 sierpnia 2020

Cykl "W cudzym domu" t. I - "W cudzym domu" Hanna Cygler



XIX wiek to bardzo wdzięczny okres na osadzenie w nim powieści historycznej. Z jednej strony szeleszczące suknie, bujne wąsy panów i etykieta, z drugiej pierwsze głośne oszustwa i rozwój techniki. Jednym z ciekawszych cykli historycznych osadzonych w czasie, gdy Polska znajdowała się pod zaborami jest ten napisany przez Hannę Cygler, rozpoczynający się powieścią W cudzym domu.

Luiza ucieka z Paryża przed niechcianym ślubem. Postanawia udać się do Warszawy, by tam poznać nieznanego przez siebie ojca. Los jednak ma dla niej inny plan. Odważna i wystraszona dziewczyna wsiada w pociąg wiodący do Warszawy. W Polsce Luiza poznaje Rozalię roztrzepaną młodziutką emancypantkę przez którą wpada w niejedne tarapaty. Dodatkowo przy kobietach coraz częściej pojawia się Szuszkin, namiestnik rosyjski próbujący rozwiązać sprawę pewnego oszustwa finansowego oraz Joachim Hallman, młody naukowiec.


Autorka pokazuje wiele ważnych miejsc. Ukazuje pozostającą pod rosyjskim zaborem Warszawę, Brwinów, Paryż, a nawet Syberię. Dzięki temu w pełni można poznać specyfikę tamtych czasów 
i losy bohaterów.


Przyznam, że obraz Warszawy malowany przez Hannę Cygler bardzo mnie zaskoczył. Autorka postawiła na pokazanie miejsc nietypowych, dzielnic spod tzw. ciemnej gwiazdy, seansów mesmerycznych. W ogóle kreowana przez nią stolica jest miejscem, gdzie nie stroni się od pikanterii, a nawet wyuzdania.

Tak samo jest z naszymi bohaterami. Są młodzi i żądni nowych doświadczeń. Hormony buzują, jednak uniesienia chwili czasem kończą się przykrymi konsekwencjami.

Książka przedstawia cały przekrój postaci. Każda z nich jest wyjątkowa i ciekawa. Niektórych poznajemy jako oszustów i rzezimieszków, innych jako osoby krystalicznie czyste. Mnie najbardziej do gustu przypadła Rozalia, rozkapryszona pannica nie zdająca sobie sprawy z jakichkolwiek niebezpieczeństw. Jednak w głównej mierze to właśnie jej postać wprowadza niespotykany koloryt do całej historii. W końcu ile można czytać o grzecznych pannicach z dobrego domu.

W cudzym domu to wciągający początek trylogii. Postaci są wyraziste, tło akcji w postaci kilku miejsc bardzo ciekawe. To jedna z lepszych powieści/romansów historycznych, jakie miałam okazję czytać.


Tytuł: W cudzym domu
Autor: Hanna Cygler
Data wydania: 5 lutego 2013
Liczba stron: 336
Wydawca: Dom Wydawniczy Rebis

Recenzja napisana dla portalu Bookhunter.pl




Książkę mozna nabyć w promocyjnej cenie w księgarni gandalf.com.pl

czwartek, 6 sierpnia 2020

Cykl "W cudzym domu" tom III - "Po cudze pieniądze" Hanna Cygler



Sięgałam po ostatni tom sagi napisanej przez Hannę Cygler z lekkim rozrzewnieniem. Z jednej strony bardzo chciałam zapoznać się z dalszymi losami bohaterów znanych z poprzednich części, z drugiej wiedziałam, że ciężko będzie mi się z nimi rozstać. Ciekawość była silniejsza i czym prędzej zaczęłam czytać Po cudze pieniądze i przepadłam.

Hannelore wraz z bratem Edwardem przebywa w Berlinie, gdzie czeka na oświadczyny i przyjazd rodziców. Rodzina Szuszkinów zmuszona jest uciekać i ukrywać się w Londynie. Ignacy popada w depresję, gdy orientuje się, że stał się ofiarą oszusta. Natomiast Maksymilian Kwilecki pragnie rozpocząć nowe życie i wędruje aż do RPA.

O ile akcja poprzednich tomów toczyła się w Europie i na Syberii, o tyle teraz została rozszerzona na nowe kontynenty i państwa. Autorka przenosi czytelnika do Afryki i Ameryki Północnej. Przedstawia fascynujący świat walki o władzę, pieniądze. Ukazuje afrykańskie wierzenia i bitwy, pokazując również, że czarny człowiek na swoim lądzie traktowany był jako zabobonny, nadający się jedynie na niewolnika lub pracownika fizycznego. Na przykładzie Maksymiliana odrysowania została chciwość, pokazano jak ludzka pycha i świadomość władzy nad drugim człowiekiem potrafi pchnąć do najgorszych nawet czynów.

W trzecim tomie przybliżone zostały także inne postaci. Dzięki temu można bliżej poznać Hannelore, która wyrosła na dziewczynę piękną i bardzo odważną oraz jej brata Edwarda. W końcu możemy też poznać Maksymiliana Kwileckiego, prawdziwego ojca Hannelore.

Sporo w tej powieści wątków odróżniających ją od poprzednich tomów, przede wszystkim są to paranormalne wizje, życie na obczyźnie, początki Polonii.

Ostatni tom satysfakcjonuje, chociaż przykro rozstawać się z niektórymi bohaterami i żegnać kolejnych. Osobiście jestem całą trylogia zauroczona i mam do niej wielki sentyment. Cieszy mnie, że wiele z jej bohaterek to kobiety silne, o żywych umysłach, zupełnie odstające od stereotypowego obrazu posłusznej małżonki lub panny, której jedynym pragnieniem jest wyjście za mąż. Książka przemyca też wiele prawdziwych wydarzeń historycznych jak chociażby wojny burskie w Afryce.

Trylogia napisana przez Hannę Cygler to jedna z lepszych powieści historycznych jakie miałam okazję czytać. Świetnie dobrane tło historyczne, ukazanie realiów panujących w różnych krajach rozsianych po całym świecie oraz bohaterowie jakich się nie zapomina - czego chcieć więcej?

Tytuł: Po cudze pieniądze
Autor: Hanna Cygler
Cykl: W cudzym domu 
Tom: 3
Data wydania (Pl): 30 czerwca 2020
Liczba stron: 400
Wydawca: Dom Wydawniczy Rebis


P.S. Z bohaterami książki możemy się spotkać także w powieści Cudze niebo. 

Recenzja napisana dla portalu bookhunter.pl

środa, 5 sierpnia 2020

Cykl "W cudzym domu" t.II - "Za cudze grzechy" Hanna Cygler





Po zaskakującym i trzymającym w napięciu pierwszym tomie, Hanna Cygler postanowiła opisać dalsze losy rodziny Lubeckich i Hallmanów. Za cudze grzechy to kolejny tom osadzonej w pozostającej pod zaborami Polsce sagi.

W kolejnej części bardzo dużo miejsca poświęcono Rozalii Lubeckiej. Kobieta cały czas zakochana w Dmitriju ani myśli o ożenku z kim innym. Zrozpaczeni rodzice wysyłają ją do Krakowa, by tam pozostawić ją pod opieką ciotki. W Krakowie Rozalia poznaje Ignacego, młodego socjalistę pragnącego walczyć o wolną Polskę. Tymczasem los znowu połączył Luizę i Joachima.

Akcja powieści toczy się głównie w trzech miejscach. Są to Kraków, Gdańsk i Warszawa. Przez chwilę autorka przenosi też czytelnika za granicę: do Francji, gdzie w odwiedziny wybierają się Hallmanowie.

Książka w dalszym ciągu jest zlepkiem spraw kryminalnych i obyczajowych. W tym tomie spory nacisk postawiony jest na ruch narodowowyzwoleńczy, którego członkiem staje się nowy bohater Ignacy. W dalszym ciągu jako czytelnicy możemy podejrzeć ciemne sprawki Dubboneta i być świadkami  zamachów. Natomiast w kwestii sfery obyczajowej spotkać możemy się z zagadnieniem niespełnionej miłości, dogrywania się w młodym małżeństwie, pogrzebania własnych ambicji kosztem najbliższych, a nawet depresji.

Bardzo mi odpowiadało, że w głównej mierze akcja kręciła się wokół działań Rozalii Lubeckiej, moim zdaniem najbarwniejszej postaci. Dziewczyna wyrosła na zrównoważoną kobietę z głową do interesów. To dzięki niej udaje się utrzymać rodzinę Lubeckich w ryzach, podnieść na duchu rodziców i zapewnić godziwe wykształcenie rodzeństwu. Rozalia jest prawdziwą emancypantką, zupełnie nie zależy jej na zamążpójsciu, które nadal pozostaje jedyną ambicją wielu panieni. Rozalia nie myśli szablonowo jak na tamte czasy, mimo że pogodziła się z myślą, że nigdy już nie ujrzy ukochanego, a wielu mężczyzn chciałoby zdobyć jej względy. 

Za cudze grzechy to wymarzona kontynuacja jednej z moich ulubionych sag historycznych. Hanna Cygler wspaniałe odmalowała polskie realia przełomu wieku XIX i XX ukazując na tle zmieniającej się Polski losy znanych już bohaterów. Jestem zachwycona i mam apetyt na więcej.

Tytuł: Za cudze grzechy
Autor: Hanna Cygler
Cykl: W cudzym domu 
Tom: 2
Data wydania (Pl): 2 marca 2016
Liczba stron: 376
Wydawca: Dom Wydawniczy Rebis




sobota, 1 sierpnia 2020

Lipcowe przyjemnostki i garść sierpniowych premier książkowych

Lipiec okazał się świetny czytelniczo (oczywiście jak na mnie),bo udało mi się przeczytać aż 10 książek. Większość z nich opisałam na blogu, co bardzo mnie cieszy. Zdecydowanie najlepszą okazała się książka Sarah Moss Mur duchów.  Bardzo podobał mi się też Dom na kurzych łapach Sophie Anderson, ksiązka. która okazała się niezwykle wielowarstwową i dającą do myślenia. 
Najsłabszą powieścią okazało się natomiast Ktoś jest w twoim domu Stephanie Perkins, czyli książkowy slasher. 
Na blogu można było znaleźć też recenzje książek dla dzieci, które będę publikować w ramach cyklu Dzieciowe wynalazki. Były to:



Pojawił się także wpis okołoksiążkowy o skarpetach

Obejrzałam również cały cykl Igrzysk śmierci, by z czystym sumieniem sięgnąć po Balladę ptaków i węży. 
Skusiłam się również na obejrzenie serialu Już nie żyjesz, jednak nie spodobał mi się i raczej mnie wynudził. Zapewne obejrzę kolejny sezon, chociaż uważam, że jest wiele lepszych seriali, których emisję przerwano. Musze jednak przyznać, że Christina Applegate świetnie zagrałą neurotyczną mamuśkę mającą problemy z napadami agresji. 



GARŚĆ SIERPNIOWYCH PREMIER KSIĄŻKOWYCH


W sierpniu stawiam na książki lekkie i przyjemne i sagi rodzinne z nutką tajemnicy. 


Zamiana (Albatros, premiera 12.08.2020)  to powieść autorki znanej ze Współlokatorów.Mnie jej debiut niespecjalnie przypadł do gustu jednak lubię dawać drugą szansę i mam nadzieję, że tym razem przyjemnie się zaskoczę. Pałac w Moczarowiskach Marii Ulatowskiej i Jacka Skowrońskiego (Prószyński i S-ka, premeira 04.08.2020) opowiada o odwiedzających tajemnicze miejsce jakim jest tytułowy pałac i o tajemniczych wydarzeniach mających w nim miejsce. Bliźnięta znad klifu Emmy Rous (Świat Książki, 12.08.2020), Zagubiony ptak Jowity Bieniek (MG, 12.08.2020)  i Dom sekretów Natalii Bieniek (Prószyśńki i S-ka, 20.08.2020) to historie o odkrywaniu rodzinnych sekretów. 


W lipcu przeczytałam parę książek historycznych i moja miłośc do tegp typu powieści powróciła.Wobec tego zainteresowały mnie następujące pozycje. Starsza pani znika Ethel Liny White (MG, 12.08.2020) o tajemniczej kobiecie czającej się w pociągu. Sprawa wydaje się tym ciekawsza, że kobietę widziała jedynie główna bohaterka. Doktor Bogumił Ałbeny Grabowskiej ( Marginesy, 12.08.2020) nawiązuje do początków polskiej gonekologii. Washington Black Esi Edugyan (Świat Książki, 12.08.2020) jest powieścią rtaczej dla młodszego czytelnika z nurtu powieści przygodowej. Książkę poleca Barack Obama. 



Z thrillerów zainteresowała mnie Załobnica Roberta Małęckiego ( Czwarta Strona, 12.08.2020). Przyznam, że głównie ze względu na film promocyjny, w którym występuje Anna Dereszowska. Jednak opis jest równie ciekawy, a mnie intryguje w jaki sposób wdowa poradzi sobie z kłopotami. Dla jej dobra Ellen Marie Wiseman (Wydawnictwo Kobiece, 26.08.2020) to powieść o życiu w cyrku. Lubię taka tematykę i sprawdzę czy i tym razem się nie zawiodę. Natomiast Żółty dom (Agora, 12.08.2020) to historia rodziny tracącej swój dom podczas Huraganu Katrina. 


Która z nowości najbardzej Was zaintrygowałą i będziecie chcieli ją przeczytać? 






piątek, 31 lipca 2020

O przemocy domowej - "Mur duchów" Sarah Moss



Gdy w moje ręce trafiła najnowsza powieść Sarah Moss Mur duchów byłam zaskoczona jej rozmiarem. Zastanawiałam się co też autorka mogla ukryć na kartach książki liczącej zaledwie 150 stron. Szybko jednak moje wątpliwości zostały rozwiane, już dawno nie czytałam tak treściwej i skondensowanej książki.

Autorka zaczyna z przytupem, bo we wstępie ukazuje czytelnikowi egzekucję tajemniczej dziewczyny, jednej z członkiń plemienia. Następnie przeniesieni zostajemy pod koniec lat 90. do obozu mającego być eksperymentem antropologicznym. Jego uczestnicy mają prowadzić żywot taki, jaki w epoce żelaza prowadzili członkowie plemienia Nortumbrii. Oprócz studentów i profesora na obóz trafia Sylvie i jej rodzice. Ojciec dziewczyny, kierowca autobusu, jest fanem takiego stylu życia, jest wręcz zafiksowany na punkcie Brytów, których bezwarunkowo podziwia. 

Tematem książki nie jest jednak odgrywanie ról przodków, a przemoc domowa, ta fizyczna i psychiczna. Ojciec Sylvii okazuje się bowiem tyranem szukającym jedynie pretekstu, by wyżyć się na żonie lub córce. Obie kobiety niesamowicie się go boją, nie przyznając się do tego same przed sobą. Obawiają się każdej, nawet najbardziej błahej sytuacji, jaka wyprowadziłaby go z równowagi. Z niepokojem patrzą na wymianę zdań między ojcem a innymi uczestnikami obozu, bo doskonale zdają sobie sprawę, że jeśli ktoś podważyłby jego kompetencje i wiedzę to później jego złość odbiłaby się na nich. Mimo to, kobiety nie dopuszczają do siebie myśli, że są ofiarami. Każde przewinienie ojca potrafią usprawiedliwić czy wytłumaczyć. Z jednej strony w Sylvii często kiełkuje bunt, z drugiej poddańczo słucha jego nakazów.

Moss w tej krótkiej powieści mistrzowsko buduje postaci i pokazuje jak przemoc domowa potrafi zniszczyć relacje w rodzinie. Autorka podejmuje ten ciężki temat nie używając zbędnych słów, nie bawiąc się w niepotrzebne dywagacje. Pokazuje jak akcja rodzi reakcję, jak narzucone role społeczne i patriarchat potrafią zniszczyć najbardziej podstawową komórkę społeczną.

Mur duchów jest niewygodny, wchodzi do głowy, daje powód do rozmyślań i refleksji. Jest bardzo ważnym głosem zabranym w sprawie przemocy domowej. Niesamowite jakie wrażenie na człowieku potrafi zrobić tak krótka powieść.


Tytuł: Mur duchów
Tytuł oryginału: Ghost Wall
Autor: Sarah Moss
Tłumaczenie: Paulina Surniak
Data wydania: 29 lipca 2020
Liczba stron: 158
Wydawca: Wydawnictwo Poznańskie
ISBN: 9788366553880


Recenzja napisana dla portalu BookHunter.pl

czwartek, 30 lipca 2020

Na szerokim morzu - "Kalinka na fali. Życie jest przygodą" Kalina Jakubczak





Lato to idealny czas na zwiedzanie nowych miejsc i naukę nowych umiejętności. Szczególnie cieszy, gdy możemy zrazić swoją rodzinę pasją bez której nie możemy żyć. Jednym z takich wakacyjnych hobby może stać się żeglarstwo. U niektórych pasja ta przeradza się w sposób na życie. Tak właśnie stało się w przypadku Kalinki, dziewczynki opisującej swoje przygody w książce Kalinka na fali. Życie to przygoda. 

Być może niektórzy z Was kojarzą Kalinę Jakubczak, a raczej jej głos, z audycji reporterskiej radiowej Trójki jako Kalinkę Kapitanmkę. To tam nasza autorka bardzo chętnie dzieli się swoimi przygodami i przeżyciami z żeglowania. Cieszy jednak, że dziewczynka postanowiła wydać książkę, by jeszcze bardziej przybliżyć specyfikę przebywania na jachcie (nie tylko młodemu czytelnikowi). 

W publikacji Kalinka na fali. Życie to przygoda autorka informuje w jaki sposób rozpoczęło się jej życie na pełnym morzu. Oprócz tego informuje jak wygląda jej morski dom, co jest w nim niezbędne, jakie ma obowiązki i w jaki sposób wygląda jej nauka, bo tez musi ją odbywać. Oprócz tego zaznajamia czytelnika ze specyfiką życia na statku, informuje jakie wiadomości są niezbędne, by dobrze sobie na nim radzić.  Oprócz rad praktycznych Kalinka opisuje swoje ulubione kraje, takie które zrobiły na niej największe wrażenie i gdzie wraca z największym sentymentem. Są to Chorwacja, Czarnogóra i Maroko. Sporo miejsca poświęca również opisowi morskich zwierząt. 

Jak widać poruszone przez Kalinę tematy są tak różnorodne, że każdy znajdzie coś dla siebie. Książka jest przede wszystkim bardzo ciekawa, a całość uzupełniona została pięknymi zdjęciami, dzięki którym jeszcze bardziej można zagłebić się w przedstawianą przez Kalinę tematykę. Książka została pprzepięknie wydana, twarda oprawa, śliski papier i miniatury grafik znajdujących się na każdej stronie, robią wrażenie. 

Kalinka na fali to idealna propozycja dla każdego młodego i ciekawskiego podróżnika. To publikacja pozwalająca złapać bakcyla żeglowania i przybliżająca pewne destynacje, chociażby do wędrowania jedynie palcem po książce. 

Tytuł: Kalinka na fali. Życie to przygoda
Autor: Kalina Jakubczak
Data wydania: 25 marca 2020
Liczba stron: 336
Wydawca: Wydawnictwo Kobiece
ISBN: 9788366436145

środa, 29 lipca 2020

W pewnym lesie - cykl książek autorstwa Bjørna F. Rørvik, ilustracje Per Dybvig


Przyznam, że jak pierwszy raz zobaczyłam książki Bjørna F. Rørvika, ilustrowane przez Pera Dybviga od razu poczułam się zaintrygowana. Pierwszą rzeczą, jaką rzuciła mi się w oczy były intrygujące, nieco dla mnie straszne ilustracje. Okazało się jednak, że rysunki te wzbudziły sporo ciekawość mojego dwulatka, który patrząc na nie śmiał się w głos.

Książki opisują przygody Liska i Prosiaczka z niezakręconym ogonkiem. Nasi dwaj niecodzienni przyjaciele mają w głowie mnóstwo szalonych pomysłów. Biorą udział w biegu, postanawiają wydawać gazetę i prowadzić kawiarnię. Z reguły wszystkie te pomysły są wymysłem Liska, który do osiągnięcia celu wyzyskuje Prosiaczka, a sam ogranicza się do jak najmniejszego wkładu.

Do tej pory w Polsce wydano trzy z dwunastu książek o naszych bohaterach. Słowem kluczem do tych historii jest abstrakcja. Opowieści są napisane w sposób bardzo ironiczny, wręcz szyderczy. Z każdej niemal kartki tryska abstrakcyjny humor i według mnie, opowiastki te nadają się raczej dla starszych dzieci lub są puszczeniem oka w stronę dorosłego czytelnika. Podejmują one uniwersalne tematy, jednak ciężko znaleźć tu jakiś morał czy naukę. Czytając Bieg z zagadkami myślałam, że autorzy jasno pokażą, że oszustwo i kłamstwo ma krótkie nogi, jednak ciężko to wywnioskować po zakończeniu tej historyjki, bowiem Lisek i Prosiaczek ostatecznie otrzymują przez przypadek prezent, który bardzo chcieli zdobyć.

Z pewnością nie polecam tych książek młodszym dzieciom. Na kartach znajduje się dość dużo tekstu, a ilustracje ostatecznie nie są w stanie na dłużej przykuć oka malucha. Jeśli miałabym celować w przedział wiekowy to uważam, że idealne będą dla dzieci w wieku 6 lat wzwyż.

Ostatecznie muszę stwierdzić, że mam dość ambiwalentny stosunek do tego cyklu. Z jednej strony jest on zabawny i pełno w nim abstrakcyjnego humoru, jaki lubię, z drugiej strony przeszkadza mi brak jakiegokolwiek morału, nauki płynącej z zachowania bohaterów.

Tytuł: Leśna gazeta; Bieg z zagadkami; Kawiarnia pod ptasim ogonem
Tytuł oryginału: Reveljen-Griseposten; Rebusløpet; Caffe Haletippen;
Autor: Bjørn F. Rørvik
Ilustracje: Per Dybvig
Tłumaczenie: Iwona Zimnicka
Liczba stron: 52, 44, 40
Data wydania: 2019
Wydawca: Wydawnictwo Druga Noga

poniedziałek, 27 lipca 2020

Książkowy slasher - "Ktoś jest w twoim domu" Stephanie Perkins



Slasher był dla mnie gatunkiem znanym jedynie z filmów. Krzyk, Koszmar z ulicy Wiązów czy chociażby głośne ostatnio w Polsce W lesie dziś nie zaśnie nikt. Takie filmy oglądam jedynie w ramach rozrywki i przyznaję, że mnie bawią. Zupełną nowością okazał się dla mnie slasher w wersji książkowej, czyli Ktoś jest w twoim domu Stephanie Perkins.

Odkąd rodzice Makani postanowili się rozstać, dziewczyna mieszka z babcią. Czuje się samotna i opuszczona, bo ani matka ani ojciec nie poczuwają sie do opieki nad nią. Dziewczyna trzyma się z boku ze szkolnymi outsiderami i w tajemnicy spotyka się z jednym z miejscowych chłopaków. Nagle w miasteczku zaczynają ginąć ludzie, dzieciaki z liceum. Makani zaczyna bać się również o swoje życie, tym bardziej, że ciągnie się za nią niechlubny sekret z przeszłości.

Książka Stephanie Perkins jest typowym i shcematycznym slasherem i tak też wygląda przekrój jej bohaterów. Mamy tu nerdów, outsiderów, typowie dziewczyny z sąsiedztwa, ludzi z problemami, parę przeżywającą miłosne uniesienia. Sama główna bohaterka jest ciekawą postacią, autorka dość długo utrzymuje w sekrecie jej tajemnicę, wzbudzając tym sporą ciekawość. Szkoda że dość szybko dowiadujemy się kim jest morderca, bo początkowo wątki są na tyle niejasne i mylone, że same domysły budują napięcie. Zbyt wczesne ujawnienie mordercy sprawia, że cała akcja traci tempo i poniekąd staje się nijaka. Jednak trzeba przyznać, że takimi regułami rządzi się slasher.

Jak to w tym gatunku bywa, trup ściele sie gęsto, a licealiści padają jak muchy. Zbrodnie są dość makabryczne. Szkoda, że autorka nie skupiła się na bardziej szczegółowym opisie wszystkich ofiar, nie wprowadziła ich wcześniej w fabułę, a charakterystyke wielu postaci można było poznać tuż przed lub tuż po ich śmierci.

Książka na pewno nie jest thrillerem i nie posiada znamion tego gatunku, tak jak jest to wskazane na okładce. Bliżej jej natomiast do horroru, a sceny przyprawiające o ciarki na plecach pojawiają się co i rusz. Poprzestawiane przedmioty w domu, Jednym z moich największych zarzutów jest zbyt powierzchowne potraktowanie przybliżenie postaci. Oprócz głównej bohaterki i jej chłopaka nie ma sposobu poczuć więzi emocjonalnej z kimkolwiek, więc ścielący się gęsto trup nie wywołuje większych emocji. Autorka tez niewiele miejsca poświęciła przybliżeniu postaci mordercy. Ostatecznie jego motywacja i zachowanie okazują się bardzo naciągane i zupełnie nieprzystające do popełnianych zbrodni.

Ktoś jest w twoim domu Stephanie Perkins to powieść będąca czystą rozrywką. nie ma w niej drugiego dna, początkowe napięcie szybko się ulatnia, a cała historia nie jest specjalnie zaskakująca ani skomplikowana. Lekkie czytadło lecz niekoniecznie warte poznania.



Tytuł: Ktoś jest w twoim domu
Autor: Stephanie Perkins
Tytuł oryginału: There's Someone Inside Your House
Tłumaczenie: Ewa Wojtczak
Data wydania (Pl): 9 czerwca 2020
Liczba stron: 346
Wydawca: Zysk i S-ka
ISBN: 9788382020120


Recenzja napisana dla portalu Bookhunter.pl





niedziela, 26 lipca 2020

Ciekawe wynalazki - kolorowe skarpetki nie do pary Many Mornings

Od zawsze kochałam kolorowe skarpetki, nawet w czasach, gdy te nie były specjalnie popularne. Jeszcze w gimnazjum z dumą obnosiłam się na wuefie skarpetami ze Smerfami, które dostałam w prezencie. Nosiłam je tak długo, aż już zdecydowanie do niczego się nie nadawały. Teraz, gdy wybór ciekawych skarpet jest tak duży, pozwalam sobie szaleć z wzorami i kolorami, wybieram różne: te bardziej kolorowe i te mniej. Ostatnio zachwyciły mnie te z firmy Many Mornings.

It's Book o'clock


Jako nałogowa książkoholiczka wszędzie w domu natykam się na książki, mam pudełko z zakładkami, a nawet dorobiłam się jednego Funko POPa. Jednak jako skarpeciara pomyślałam, że koniecznie muszę mieć skarpety w książki. Moje serce zdobyły właśnie te z Many Mornings o nazwie The Book Story. Długie, wygodne, nie uciskają i każda skarpetka ma nieco inny wzór, mimo że tworzą parę. Już nie mogę się doczekać aż nadejdzie jesień, a ja zakopię się pod kocem z książką, mając na nogach książkowe skarpetki.

Matchy-matchy







Od pewnego czasu marzyłam o identycznym ubraniu dla mnie i dla syna. W sieci znajdzie się mnóstwo wspólnych pomysłów na stylizacje dla mamy i córki, ciężko jednak znaleźć coś dla mamy  i chłopca. Jeszcze ciężej cokolwiek kupić. W końcu jednak udało mi się zakupić skarpety, które będziemy nosić oboje. Wybrałam uroczy wzór leniwców Sloth Life Kids dla Karolka i Sloth Life Low z myślą o wspólnym weekendowym leniuchowaniu. Najmniejszy rozmiar skarpet dziecięcych dostępnych na Many Mornings to 23-26, więc będzie on odpowiedni już dla 2-3 letnich dzieci.



Czemu Many Mornings?


Firm produkujących wielobarwne skarpetki jest naprawdę sporo i wybór jest zaskakująco duży. Wybrałam skarpety Many Mornings, ponieważ w parze z dość niską ceną idzie jakość i ciekawe wzornictwo. Poza tym mogłam wybierać między skarpetami długimi, stopkami i tymi przeznaczonymi dla dzieci. Co ważne, 5% dochodu ze sprzedaży każdej pary jest przekazywane na cele charytatywne. Dodatkowo towar można zwrócić przez 30 dni jeśli nie odpowiada on naszym oczekiwaniom. Wykonane są z bawełny, czyli najlepszego materiału dla stóp, ułatwiającego ich wentylację.

Które ze skarpet spodobały Wam się najbardziej?



piątek, 24 lipca 2020

Zagadka sprzed lat - "Przełęcz Diatłowa. Tajemnica dziewięciorga" Anna Matwiejewa



Tragedia na Przełęczy Diatłowa miała miejsce w 1959 roku, a mimo to elektryzuje do tej pory. Do tej pory niewyjaśniona śmierć uczestników obrosła legendą, powoduje domysły, a także stała się przyczyna licznych (naukowych i nie tylko) teorii. Po 50. latach dalej autorzy podejmują próbę wyjaśnienia przyczyny. Tematykę tę podjęłą chociażby Anna Matwiejewa w swojej powieści Przełęcz Diatłowa. Tajemnica dziewięciorga. 

Główną bohaterką powieści jest Anna, tak jak autorka będąca pisarką, prawdopodobnie jej alter ego. Po śmierci sąsiada, kobieta w tajemniczy sposób wchodzi w posiadanie akt  dotyczących tragedii na Przełęczy Diatłowa. Dodatkowo otrzymuje tajemniczy telefon, który przyczynia się do dalszego poznawania tej historii. 

Książka wypełniona została zgromadzonymi przez autorkę aktami związanymi z wyprawą dziewięciorga. Są to akta służbowe, ale też pamiętniki uczestników, ich zyciorysy, opisy rodzin. Akta te zawierają również hipotezy dotyczące tego wydarzenia. Okazuje sie bowiem, że podróżnicy rozbili obozowisko na górze Chołatczahl, świętej górze miejscowych Mansonów. Poczatkowo sądzono, że to oni zabili uczestników wyprawy, bo ci weszli tam, gdzie wchodzić nie powinnni, tym bardziej, że jedna z dziewcząt znaleziona została z uciętym językiem. Jednak w toku późniejszych analiz znaleziono na ubraniach ofiar materiał radioaktywny, co pozwoliło na  dalsze poszukiwanie przyczyn śmierci Diatłowców. 

Książka stanowi zespolenie fikcji literackiej i faktów zebranych w aktach. Przyznam, że mam problem z takim połączeniem. Rozumiem zamysł, autorka chciała by jej powieść była bardziej przystępna dla czytelnika, z drugiej zestawienie dość infantylnej historyjki, która nijak nie pasowała do tajemniczego wydarzenia zakończonego śmierci dziewięciorga młodych ludzi. 

Najbardziej spodobało mi się dokładne przybliżenie akt dotyczacych sprawy,  a już zupełnie zachwycił mnie jednen z ostatnich rozdziałów, w którym autorka podsumowała wszystkie teorie dotyczące Diatłowców. Anna Matwiejewa nie tylko rozpisała wszelkie hipotezy lecz również oceniła ich prawdopodobieństwa i podałe czemu ma rację bytu lub nie. 

Ostatecznie uważam, że warto zapoznać się z tą powieścią, ja absolutnie nie żałuję spędzonego z nią czasu. Przyznam, że byłam nieco zaskoczona jej warstwą powieściową, jednak wszystkie zebrane materiały nieco rozjaśniły mi w głowie. Czuję się zafascynowana historią dziewięciorga, zupełnie nie dziwię się, że w dalszym ciagu elektryzuje ona tłumy. 

Tytuł: Przełęcz Diatłowa. Tajemnica dziewięciorga
Autor: Anna Matwiejewa
Tytuł oryginału: Перевал Дятлова, или Тайна девяти
Tłumaczenie: Magda Dolińska-Rydzek
Data wydania (Pl): 26 luty 2020
Liczba stron: 220
Wydawca: Wydawnictwo Kobiece
ISBN: 9788366436978




czwartek, 23 lipca 2020

Dzieciowe wynalazki - "Bo ci przyłożę" Elisenda Roca, Cristina Losantos



Moment kiedy dziecko zaczyna samodzielnie czytać napawa rodziców dumą. Szczególnie dla tych uwielbiających książki jest to chwila magiczna. Często jednak zastanawiamy się jakie lektury dać początkującemu czytelnikowi, by ten się nie zraził, a wręcz przeciwnie, rozsmakował się w przyswajaniu historii ukrytych na kartkach. Jedną z ciekawszych serii jest Czytamy sylabami poruszająca współczesne problemy dotykające dzieci. Najnowszą książeczką wydaną w niej nakładem Wydawnictwa Debit jest Bo ci przyłożę!

Paweł idzie po raz pierwszy do nowej szkoły. Chłopiec z jednej strony jest pełen obaw, z drugiej cieszy sie na poznanie nowych koleżanek i kolegów. Uczniowe przestrzegają go jednak przed Erykiem i Martą. Chłopiec chce być grzeczny, przedstawić się i w tej samej sekundzie zostaje zaatakowany. Upiorna dwójka bez powodu popycha kolegów i wszczyna bójki. Paweł jest przybity całą sytuacją, nie wie czemu jego nowi koledzy tak się zachowują. 

Książka autrostwa Elisendy Roca, ilustrowana przez Cristinę Losantos nie tylko pomaga w nauce czytania lecz także niesie ze sobą morał. Autorka pokazuje, że Eryk i Marta chcieli tylko zwrócić na siebie uwagę, zupełnie nie rozumiejąc, że ich zachowanie odnosi odwrotny skutek. Pozostałe dzieci z klasy udowadniają, że znacznie szybciej zdobywa się przyjaciół uśmiechem i życzliwym gestem. 

Książka także spełnia rolę idealnej do nauki czytania. Zaznaczone kolorami czarnym i czerwonym sylaby ułatwią dziecku tę sztukę, a także pozwolą w łatwiejszy sposób przyswoić bardziej skomplikowane wyrazy. 

Seria Czytamy sylabami zawierająca do tej pory pięć książeczek to idealna propozycja dla dzieci rozpoczynających swoją zabawę z czytaniem. Zgadzam się również z wydawcą i oznaczeniem okładkowym, że są to historyjki dla dzieci w wieku od 6 lat wzwyż. Młodsze mogłyby zbyt dosłownie zrozumieć zawartą w książce historię. 

Tytuł: Bo ci przyłożę!
Autor: Elisenda Roca
Ilustracje: Cristina Losantos
Tytuł oryginału: Pim! Pam! Pum!
Tłumaczenie: Karolina Jaszecka
Data wydania (Pl): 24 czerwca 2020
Liczba stron: 48
Wydawca: Debit
ISBN: 9788380574151


środa, 22 lipca 2020

Cykl Igrzyska Śmierci - prequel - "Ballada ptaków i węży" Suzanne Collins





Mam wielki sentyment do trylogii Igrzysk śmierci. Te książki mnie zachwyciły, wykreowały silną bohaterkę, której nie da się zapomnieć i wprowadziły w świat dystopii. Do tej pory uważam, że powieści Suzanne Collins są najlepszymi w swoim gatunku i nie znalazłam kolejnych, jakie by im dorównały. Jak większkość fanów twórczości autorki, tak również i mnie zelektryzowała informacja o wydaniu prequela Igrzysk, czyli Ballady ptaków i węży.

Cofamy się do dziesiątych Głodowych Igrzysk i poznajemy Coriolanusa Snowa jako podlotka, ucznia seniora liczącego na zdobycie stypendium umożliwiającego mu studia. Chłopak zostaje mentorem jednego z trybutów. Marzył by dostać kogoś z dystryktu pierwszego bądź drugiego, to w udziale przypada mu dziewczyna z dwunastki. Zawiedziony Snow szybko jednak się przekonuje, że ma sprawować pieczę nad osobą nietuzinkową, wyróżniającą się z tłumu i zdobywającą sympatię widzów. Chłopak zaczyna dzięki temu widzieć światełko w tunelu.

Collins postanowiła pokazać dzieciństwo Snowa i przybliżyć jego charakter. Dzięki temu czytelnik może głębiej zrozumieć, dlaczego późniejszy prezydent został tak bezwględnym tyranem. Collins nakreśliła go jako sierotę, chłopaka próbujacego ukryć swoją biedę. Okazuje się bowiem, że podczas wojny jego rodzina straciła niemal wszystko, jej dawna chwała przeminęła, jednak niewielu o tym wie. Snow, jego babka i kuzynka klepią biedę udając, że dalej są jedną z najznamienitszych rodzin w Kapitolu.

Okazuje się, że przygotowanie do Igrzysk nie zawsze wyglądało tak, jak ukazane to zostało we wcześniejszej trylogii. W Balladzie ptaków i węży trybuci traktowani byli niczym zwierzęta. Przewożeni do Kapitoli byli wagonami bydlęcymi, następnie umieszczani zostali w klatkach w zoo jako tania rozrywka dla mieszkańców stolicy. Przeraził mnie ten opis. Już sama idea Igrzysk jest okrutna, natomiast takie traktowanie osób idących na rzeź po prostu przyprawia o ciarki. Generalnie książka jest dość brutalna, dużo w niej płynącej krwi i obrazów jakie zostają na dłużej w głowie, na co uwagę muszą zwrócić co wrażliwsze osoby.

Jednak motywem przewodnim Ballady ptaków i węży nie są same Igrzyska, a relacje i wewnętrzna przemiana bohaterów. Przede wszystkim fabuła skupia się na przyszłym prezydencie Panem. Collins jasno ukazuje jak zmienia się jego charakter, co stanowi zalążek zła, który czyni z niego późniejszego tyrana i człowieka pozbawionego serca. Bardzo ciekawą osobą jest trybutka będąca pod opieką Snowa. Lucy praktycznie od początku nie daje się lubić, bije od niej swego rodzaju fałsz. Widać jej interesowność, oderwanie od rzeczywitości. 

Początkowo książka zaciekawia, wręcz się przez nią płynie. Później jednak już nie jest tak kolorowo. Miało być ciekawie, a momentami było po prostu nudno, pojawiało się sporo dłużyzn i przykro mi to stwierdzić, jednak uważam ten prequel za znacznie gorszy niż trylogię, a pewne rozwiązania za dość naciagane i zbyt nagłe. 

Mimo tego że nieco zawiodłam się na tej powieści, nie odczuwałam już tych emocji i napięcia co podczas czytania poprzednich części, to uważam, że Ballada ptaków i węży z pewnością stanowi wielką gratkę dla miłośników prozy Suzanne Collins. Jest swego rodzaju intrygującym powrotem literackim do Panem i zblazowanego Kapitolu.

Tytuł: Ballada ptaków i węży
Tytuł oryginału: The Ballad of Songbirds and Snakes
Autor: Suzanne Collins
Tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kołozińska, Piotr Budkiewicz
Data wydania (Pl): 17 czerwca 2020
Liczba stron: 544
Wydawca: Media Rodzina


Książkę możecie zakupić w promocyjnej cenie w księgarni internetowej gandalf.com.pl