wtorek, 17 stycznia 2017

Dlaczego można sobie darować „Bursztynowy dym” Kristin Cast



P.C.Cast i Kristin Cast stanowiły dla mnie ciekawostkę. Dużo słyszałam o ich książkach, dużo o nich czytałam, ale jakoś nigdy nie wpadły mi w ręce. W bibliotece przyuważyłam Bursztynowy dym napisany przez Kristin Cast, już bez udziału jej mamy. Jakie są moje wrażenia? Niestety marne. Książka ani trochę nie przypadła mi do gustu, więc przygotowałam krótkie zestawienie pt. Dlaczego nie warto czytać Bursztynowego dymu?

1. Po pierwsze to kolejna, płytka opowiastka dla młodzieży. On: tępy osiłek, ona: piękna, cycata bogini. Nic więcej, nic mniej. Oczywiście czują wobec siebie dziwne, magnetyczne przyciąganie i nawet się nie znając wiedzą, że są sobie przeznaczeni.

2. Książka bazuje na micie o uciekających z Hadesu nieczystych duszach. Wydawałoby się to dość ciekawe, gdyby nie iście Disnejowski schemat: tępy osiłek wyrusza na polowanie narażając swoje życie, a i tak już od pierwszej kartki wiadomo, że wszystko skończy się happy endem.

3. Cycki. Wszechobecne wszędzie. W rozmowach, opisach, myślach bohaterek. No i związany z nimi seks. Wychodzi na to, że amerykańskie studentki już o niczym innym nie myślą, a ten staje się esencją ich życia, powodując mokre sny.

4. Książka jest po prostu przewidywalna. Oryginalność tej opowieści waha się na poziomie 0,00%. Czytając ją miałam wrażenie, że CSI przeniesiono na karty książki, przemieniono w młodzieżówkę i odarto ze wszystkich intrygujących szczegółów, okraszając je szalenie schematycznym romansem.


Jednym słowem nie polecam i nie mam zamiaru poznawać dalszych losów bohaterów powieści. O zgrozo, nowy cykl ma liczyć wiele tomów.  


Tytuł:Bursztynowy dym
Autor: Kristin Cast
Tłumaczenie: Iwona Michałowska-Gabrych
Liczba stron: 239
Data wydania: 21 października 2015
Wydawnictwo: Książnica

Wyzwania:


10 komentarzy:

  1. Bardzo dawno temu przeczytałam książkę autorstwa obu pań Cast, była ona pierwszym tomem serii, która miała skończyć się na trzech częściach. Wyszło ich chyba z 12 :D Oczywiście mocno bazowały na schemacie przez Ciebie opisanym - przewidywalność, nuda, seks i erotyka. Nic więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie przykre, że sek i erotyką sprzedają się tak dobrze, nie niosąc ze sobą żadnej treści.

      Usuń
  2. Masz dar - nie przeczytam na pewno :)
    Świetny wpis! Uśmiałam się, chociaż to dziwne, bo cycki jak cycki - wiadomo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to bardzo mnie cieszy, że kogoś rozweseliłam :)

      Usuń
  3. Ja tę autorkę sobie odpuściłam po pierwszym spotkaniu z nią. Po prostu nie przypadła mi do gustu i wolę już sobie darować :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja też już się z nią pożegnałam.

      Usuń
  4. Zdruzgotała mnie ta opinia. Ksiązkę i tak omijałam od jakiegoś czasu zupełnie nie rozumiejąc swoich emocji w tej kwestii. Teraz jestem jednak pewna, za stara ze mnie baba na takie młodzieżówki ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Po książkę zdecydowanie nie sięgnę, nie jest w moim guście, za dużo na świecie schematycznych młodzieżówek...
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. W pewnym momencie musiałam zakończyć swoją przygodę z Domem Nocy, bo zaczęło robić się dość dennie i nudno, a po tę książkę nawet nie mam zamiaru sięgać. Tak się zastanawiam nad tymi cyckami - zrozumiałabym, gdyby to studenci o nich rozmyślali, ale dziewczyny? Hmm, dziwne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie wszędzie są wtrącenia o tym i baby cały czas o tym gadają. Nawet matka z córką. Ja się skutecznie wyleczyłam z twórczości tej pani.

      Usuń

Dziękuję za zostawiony po sobie ślad. Wszystkie komentarze są dla mnie ogromną motywacją :)