środa, 31 sierpnia 2016
POWRÓT DO DZIECIŃSTWA - QUIZ na koniec wakacji
Etykiety:
powrót do dzieciństwa,
quiz
Żeby rozruszać trochę mózg przed początkiem roku szkolnego przygotowałam coś specjalnego - QUIZ na koniec wakacji. Pytania dotyczą tematów poruszanych przeze mnie w comiesięcznym cyklu - POWRÓT DO DZIECIŃSTWA. To jak? Chcecie się sprawdzić?
poniedziałek, 29 sierpnia 2016
Book Tour: "PURGATORIUM.Wyspa tajemnic" Eva Pohler
Etykiety:
Eva Pohler,
młodzieżowe,
przygodowe,
Wydawnictwo Replika
Daphne Janus nie umie poradzić sobie z życiem po śmierci jej siostry Kary. Ciężko jej znieść każdy dzień, boryka się z syndromem ocalonego nieustannie wmawiając sobie, że to ona się do niej przyczyniła. Wyjazd do kurortu na wyspie wraz z jej przyjacielem Camem ma być ostatnią deską ratunku i osobliwą terapią. Jednak nawet w najśmielszych snach Daphne nie przypuszczałaby, że na własnej skórze odczuje grozę i będzie wręcz śmiertelnie przerażona pozornie rajskim kawałkiem świata, jak i wszystkim, w czym będzie jej dane wziąć udział.
Purgatorium to powieść, której zapowiedź bardzo mnie zaciekawiła - eksperymentalna terapia dla osób ze skłonnościami samobójczymi oraz śmiertelne przerażenie, jakie miało ogarnąć bohaterkę, wszystko to składało się na ogromny potencjał. Niestety, w moim mniemaniu, potencjał ten został szybko zmarnowany. Duży wpływ miał na to fakt, że od początku wskazano, iż Daphne ma odbyć terapię. Autorka starała się igrać z czytelnikiem i mylić fakty, starając się wskazywać, że nikomu nie można ufać, jednak po prostu nie byłam w stanie odczuwać dreszczyku emocji podczas jej lektury.
Negatywnie także odebrałam większość bohaterów. Daphne okazała się rozkapryszoną i płaczliwą dziewczyną, użalającą się nad swoim losem. Z jednej strony nieustannie przeżywała, że przyczyniła się do śmierci siostry, z drugiej zaś oglądała się za facetami, co dla mnie pozostaje w sprzeczności. Nie lepszy okazał się jej przyjaciel Cam, facet bez wyrazu, na którego, wydawać by się mogło, sama autorka nie miała pomysłu i dość szybko zakończyła jego wątek.
Przyznać trzeba, że akcja powieści nie stała w miejscu, a toczyła się dość wartko, co sprawiało, że ksiązkę czytało się niezwykle szybko. Mimo wszystkich mankamentów, historia w niej zawarta wciągała i poniekąd niepokoiła.
Purgatorium, ostatecznie okazało się dla mnie rozczarowaniem i mimo, że książka określana jest mianem thrillera, dla mnie na nie nie zasługuje i co najwyżej, mogę ją zaliczyć do książek przygodowych. Szkoda, że zmarnowany został jej potencjał, bo zapowiadała się wspaniałe.
Tytuł: Purgatorium. Wyspa tajemnic
Tytuł oryginału: The Purgatoirium
Autor: Eva Pohler
Data premiery (Pl): 10 maja 2016
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Replika
Za możliwość przeczytania książki dziekuję organizatorce akcji Maw Reads i Wydawnictwu Replika.
środa, 24 sierpnia 2016
"Bankiet wysuszonych kasztanów" Joanna Stańda
Etykiety:
Joanna Stańda,
obyczajowe,
Psychoskok
Starość to niewdzięczny temat. Kto w dzisiejszych czasach chce czytać czy pisać o starości, skoro jedynie wychwalamy młodość i pragniemy ją sobie sztucznie przedłużać? Z każdego kąta wyskakują reklamy kremów przeciwzmarszczkowych, leków i suplementów poprawiających kondycję i sprawiających, że każdy ma się czuć dwadzieścia lat młodziej. Czy wato zatem zadać kłam kultowi młodości i pokazać, że tak naprawdę nie warto zapominać o starości, bo ta się nieuchronnie zbliża? Bankiet wysuszonych kasztanów Joanny Stańda jest próbą odpowiedzi na te nurtujące pytania.
Szpital, oddział geriatrii i cztery niepokorne staruszki: gruba, arystokratka, wielbicielka ogrodnictwa i oczytana, czyli diametralnie różniące się osobowości. Na dokładkę dołożona zostaje młoda osóbka. Taki zestaw może doprowadzić tylko do jednego – lawiny nieporozumień i salw śmiechu.
Autorka książki z mistrzowska wprawa ukazuje typy babć, jakie możemy spotkać na co dzień. Zatem na oddziale geriatrii mamy staruszki delikatne, które odjęłyby sobie, żeby dać innym, ale też przekonane o własnej wartości, domagające się uwagi i nieustającego zainteresowania. Inaczej jest w przypadku młodej kobiety, Oliwii, która trafia na oddział, jest ona żądną krwi i pieniędzy, żyjącą pracą korporacyjną businesswoman.
Bankiet wysuszonych kasztanów mimo swojej objętości i prześmiewczości, nie należy do kanonu lektur lekkich, o których szybko się zapomina. Jest to słodko-gorzka opowieść o bolączkach podeszłego wieku, która wskazuje, że starość nikogo nie ominie. Książka traktuje o samotności, opuszczeniu, rodzicielskim żalu, tęsknocie za dawnym wyglądem, sprawnością i samowystarczalnością. Ukazuje młodość jako butną, zapatrzoną w siebie i nieznoszącą sprzeciwu, unoszącą się głupią mądrością, niepopartą doświadczeniem.
Publikacja autorstwa Joanny Stańda jest prztyczkiem w nos dla wszystkich, którzy uporczywie lansują kult młodości. Autorka jednoznacznie wskazuje, że młodość bez doświadczenia starości, często schodzi na manowce, a robi to w sposób prześmiewczy, który o ważkich sprawach traktuje niezwykle lekko. Wszystko to sprawia, że Bankiet wysuszonych kasztanów to świetny debiut powieściowy.
Tytuł: Bankiet wysuszonych kasztanów
Autor: Joanna Stańda
Liczba stron: 144
Data wydania: 9 sierpnia 2016
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Psychoskok.
niedziela, 21 sierpnia 2016
Nie można mnie kontrolować - "Niezgodna" Veronica Roth
Etykiety:
młodzieżowe,
Veronica Roth,
Wydawnictwo AMBER
Kusiło was kiedyś, by całkowicie zmienić swoje życie? Bezpieczeństwo zmienić na zagrożenie, czuć dreszczyk ekscytacji, a nawet stawać oko w oko z okrucieństwem świata? Nie? To zupełnie nie przypominacie Beatrice Prior głównej bohaterki Niezgodnej Veronici Roth. Jeśli jednak, chociaż przez chwilę odczuliście tęsknotę za niebezpieczeństwem, to zapraszam do dalszej lektury. Tych co obcują za bezpieczeństwem też, w końcu siedzicie wygodnie przed monitorem lub z telefonem w ręce, czyż nie?
Beatrice od zawsze była uczona bezinteresowności, w końcu wychowała się we frakcji Altruizmu. Nosi szare workowate stroje, nie spogląda w lustro i stara się zachowywać skromnie i dusić w sobie pragnienie czegoś nowego, innego. Marzy by poznać inny świat, nie chce być dobrym człowiekiem, który żyje tylko dla innych. Wie, że mogą to zmienić testy określające osobowość, a te, w jej przypadku okazują się niejednoznaczne. Ostatecznego wyboru dziewczyna może dokonać podczas Ceremonii, w której wybierze swoją drogę i zdecyduje czy w dalszym ciągu chce przynależeć do frakcji Altruizmu, czy też Nieustraszoności, Erudycji, Prawości lub Serdeczności. Nie jest wielką tajemnicą, jaką frakcję wybiera dziewczyna. Tam przechodzi brutalne szkolenie, poznaje nowych znajomych, którzy jednocześnie są jej wrogami i rywalami, a osoba jej trenera, Cztery, nie daje jej spać po nocach.
Do Niezgodnej podchodziłam trochę jak pies do jeża. Głównie ze względu na to, że pokutuje opinia, iż jest ona kopią Igrzysk śmierci, które ja, swoją drogą, uwielbiam. Po przeczytaniu pierwszego tomu cyklu stwierdzam, że nic bardziej mylnego i nie wiem w czym Niegodna mogłaby przypominać powieść Suzanne Collins, bo według mnie, jedyny łączący je element to ulokowanie fabuły w dystopijnym świecie. Niektórzy wskazują na podobieństwo między frakcjami, a dystryktami, dla mnie jednak, jest to zbieżność na tyle znikoma i bazująca na innym pomyśle, że nie posuwałabym się do stwierdzenia o kopiowaniu treści i pomysłów Clollins przez Roth.
Przyznaję, że początek powieści dłużył mi się niemiłosiernie i nie mogłam złapać bakcyla tej historii. Jednak dzięki złożonemu i różnorodnemu charakterowi postaci, szybko się wciągnęłam i właściwie pożarłam książkę, nawet nie zauważając, że ją skończyłam. To właśnie postaci są największą siłą Niezgodnej. Ich usposobienie ukazywane jest stopniowo, a tajemnice, które skrywają, ukazane zostają w odpowiednim momencie, tak że czytelnik może sobie pozwolić na domysły, ale też nie czuje się nimi znużony.
Chwała Veronice Roth za to, że zrezygnowała z wyświechtanego motywu trójkąta miłosnego. Tris od początku wie: co chce (a raczej kogo), kto będzie jedynie jej przyjacielem i nie próbuje na siłę układać związku, który przestałby mieć rację bytu po pięciu minutach. To właśnie za zdecydowanie i odwagę polubiłam główną bohaterkę, mimo że początkowo uznałam ją jedynie za zapatrzoną w siebie i swoje potrzeby egoistkę. Patrząc przez pryzmat całej zawartej w pierwszym tomie historii, trudno się dziwić zachłanności życiowej Tris, w końcu jaki nastolatek by wytrzymał wciśnięty w ramy sztucznej skromności i spokoju. Sama główna bohaterka tak podsumowała swoją decyzję:
W domu spokojne, miłe wieczory z rodziną. Matka dziergała na drutach szaliki dla dzieci z sąsiedztwa. Ojciec pomagał Calebowi w pracy domowej. Na kominku płonął ogień, w moim sercu panował spokój, bo robiłam dokładnie to, czego ode mnie wymagano, i wszystko było w porządku. Nigdy nie nosił mnie wielki chłopak, nie śmiałam się do rozpuku przy stole podczas obiadu, nie słuchałam zgiełku stu ludzi mówiących na raz. Spokój jest ograniczeniem, to tutaj jest wolność.
Niezgodna to w głównej mierze powieść o dorastaniu i wyborach, które raz podjęte mają znamienny wpływ na nasze życie. Bez sztucznej obłudy, poprzez przygody Tris, autorka ukazuje nie tylko barwne strony podjętych decyzji, ale też te ciemne, które należy brać pod uwagę, przy zmianie dotychczasowego trybu życia.
Powieść Roth to zgrabna młodzieżówka umieszczona w dystopijnym świecie, gdzie ludzie przydzieleni zostali do konkretnych frakcji. Wbrew moim obawom, nie jest ona powtórzeniem wydanych wcześniej powieści o podobnej tematyce. Niezgodną warto przeczytać, nie sugerując się krążącymi o niej opiniami, jej lektura może grozić jedynie pozytywnym rozczarowaniem, tak jak stało się to w moim wypadku.
Tytuł: Niezgodna
Autor: Veronica Roth
Tytuł oryginału: Divergent
Data wydania: 3 kwietnia 2014
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Amber
czwartek, 18 sierpnia 2016
Wakacyjny TAG książkowy
Etykiety:
tag
Jakiś czasem temu Olga z bloga Okiem Wielkiej Siostry nominowała mnie do wiosennego tagu książkowego. Wstyd się przyznać, ale wiosna się skończyła, powoli kończy się lato, a ja dalej zostałam z tagami w lesie. Po jakimś czasie Olga zrobiła Wakacyjny TAG książkowy i teraz, co by lepiej się wpasować w panującą za oknem aurę, postanowiłam w ramach rehabilitacji odpowiedzieć na pytania w nim zawarte.
31 sierpnia: Książka, która skończyła się według Ciebie za szybko
| źródło |
Zazwyczaj za szybko kończą się dla mnie książki z otwartymi zakończeniami i to one, najczęściej skutkują u mnie książkowym kacem i wielkimi przemyśleniami, co by było gdyby… Ostatnią taką powieścią była historia zawarta w Kiedy księżyc jest nisko Nadii Hashimi. Wprost nie mogłam uwierzyć, że autorka urwała ją w takim momencie, aż dopytywałam, czy nie otrzymałam jakiegoś wadliwego egzemplarza.
Plażing: Bohater – ciacho
| źródło |
Nie jestem typem czytelnika, którego jest w stanie zauroczyć książkowy bohater, a obraz mojego ciacha znacznie odbiega od ciach przedstawianych w literaturze. Jeśli dla mnie facet ma wielkie mięsnie, kostkę na brzuchu, idealne włosy, a wszystkie bohaterki wzdychają na jego widok, co tu dużo mówić, dla mnie jest jakiś taki… niemęski.
Jeśli miałabym wskazać, czy kiedykolwiek uważałam jakiegoś bohatera za ciacho, to był to chyba Harry Potter. Mając lat dwanaście i czytając tę książkę, tak zakochałam się niej, że zauroczyli mnie i jej bohaterowie, a ja tęsknie wyczekiwałam dalszych przygód czarodzieja okularnika i na samą myśl o nim tęsknie wzdychałam.
Pacha Janusza w komunikacji miejskiej: Co Cię odstrasza w książce?
| źródło |
Odstrasza mnie nadmierne i niepotrzebne epatowanie erotyką i seksem. Zażenowanie wzbudza we mnie, kiedy intymność i związek bohaterów zostają sprowadzone do zwierzęcego pożądania i w żaden sposób nie wskazują na to, że mogliby żywić wobec siebie jakieś uczucia.
Budka z lodami: Książka, którą spotykasz na każdym kroku.
| źródło |
| żródło |
Wszelką modę na książki staram się omijać. Nie jest tak, że nie chcę ICHczytać, bo sięgam po takie, które mnie zainteresują, ale zazwyczaj po jakimś czasie, gdy przeminie na nie bum. Ostatnio na każdym rogu widuje Zanim się pojawiłeś Jojo Moyes albo powieści Remigiusza Mroza.
Upał: gorąca okładka.
| źródło |
Pustynia, żar lejący się nieba – chyba nikt nie wątpi, że ta okładka jest gorąca.
A może by tak rzucić wszystko...: Jaki tytuł mógłby nosić Twój tegoroczny urlop:
| źródło |
Mój tegoroczny urlop związany był ze zmianą stanu cywilnego. Nie znam tej powieści, ale tytuł wpasowuje się idealnie.
Grill: Książka, do której możesz wracać co tydzień.
| źródło |
Tydzień to dość krótki okres, by wracać cały czas do jednej książki. Aktualnie postanowiłam powrócić do Stowarzyszenia Wędrujących Dżinsów, które jako nastolatka uwielbiałam. Chcę sprawdzić, czy to rzeczywiście tak mądra młodzieżówka, jak ją zapamiętałam.
Codziennie natomiast wracam do Biblii (aktualnie jestem na etapie Starego Testamentu), bo sobie obiecałam, że prędzej czy później ją przeczytam.
Do tagu zapraszam każdego, kto ma ochotę. Zostało jeszcze trochę wakacji, więc może macie ochotę się pobawić i odpowiedzieć na pytania?
poniedziałek, 15 sierpnia 2016
Book Tour - "Jesteś moja dzikusko" Agnieszka Lingas-Łoniewska
Etykiety:
Agnieszka Lingas-Łoniewska,
młodzieżowe,
New Adult,
Novae Res
Miłość miewa różne oblicza, czasami jest spokojna, nieśmiała, rodzi się powoli, przez dłuższy czas, czasem spada jak grom z jasnego nieba, a ogrom nowych uczuć, budzi w człowieku chęć do życia. Czy możliwa jest miłość od pierwszego wrażenia? Czy można trwać w związku z człowiekiem, którego porywczość działa tak destrukcyjnie, że zamiast bezpieczeństwa odczuwa się niepewność? Na te pytania stara się przedstawić swoje odpowiedzi Agnieszka Lingas-Łoniewska w swojej powieści Jesteś moja, dzikusko.
Tony, uczeń klasy maturalnej, z dnia na dzień dowiaduje się, że będzie z nim mieszkać siedemnastoletnia córka zmarłej przyjaciółki jego matki. Natalia okazuje się nieśmiałą, ale piękną rudowłosą dziewczyną, która według Tony'ego wygląda niczym seksowna Ania z Zielonego Wzgórza. Chłopak praktycznie od razu wpada jak śliwka w kompot i zakochuje się w Natalii po same uszy. Szybko okazuje się, że nie jest on także obojętny dziewczynie. Sielanka nie trwa jednak długo, a los co chwilę rzuca parze kłody pod nogi, burząc chwile ich wspólnego szczęścia.
Narracja książki ukazana została z perspektywy Tony'ego i muszę przyznać, że nie do końca mi to odpowiadało, ze względu na płeć autorki. Dodatkowo, główny bohater nie do końca przypadł mi do gustu i przez całą ksiązkę, mimo tego, że ukazana została jego wewnętrzna przemiana, pozostał dla mnie porywczym, zazdrosnym, egoistycznym i zapatrzonym w siebie dupkiem. Mimo że w jego monologach podkreślana została rola Natalii, za jego słowami nie szły czyny. Przyznaję, że do Natalii też nie pałałam jakimś szczególnym uczuciem, bo przedstawiona została jako typowa, zakompleksiona, naiwna i spokojna panienka, której wiecznie trzeba było pomagać i ją pocieszać.
Sporym atutem książki są żywe dialogi, a włożone w usta bohaterów emocje i niejednokrotnie wulgaryzmy sprawiały, że akcja toczyła się wartko, a powieść czytało się dość przyjemnie. Momentami śmieszyły mnie dialogi zawarte w scenach erotycznych, Natalia niejednokrotnie podkreślała jaki Tony jest piękny, duży i jakie ma wspaniałe włosy, co sprawiało, że sceny te niekiedy wydawały mi się komiczne.
Jesteś moja, dzikusko jest powieścią przeznaczoną w głównej mierze dla nastoletnich odbiorców. To właśnie młodzieżowe rozterki stanowią jej meritum. Według mnie, mając lat nacie jest się w stanie w pełni zrozumieć i docenić rozterki Tony'ego i Natalii i uznać ich miłość za trudną. Ja już niestety z takich powieści nieco wyrosłam i nie jestem w stanie w pełni się nimi zachwycać. Niemniej jednak, Jesteś moja, dzikusko jest książką, którą czyta się bardzo przyjemnie i jestem przekonana, że znajdzie ona grono swoich wiernych odbiorców.
Tytuł: Jesteś moja, dzikusko
Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Data premiery: 3 lutego 2016
Liczba stron: 318
Wydawnictwo: Novae Res
Książkę miałam przyjemność przeczytać w ramach akcji Book Tour organizowanej przez Literacki Świat Cyrysi .
Zapraszam na fanpage'a Agnieszki Lingas-Łoniewskiej.
Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Data premiery: 3 lutego 2016
Liczba stron: 318
Wydawnictwo: Novae Res
Książkę miałam przyjemność przeczytać w ramach akcji Book Tour organizowanej przez Literacki Świat Cyrysi .
Zapraszam na fanpage'a Agnieszki Lingas-Łoniewskiej.
![]() |
| Książka, której akcja toczy się w twoim mieście lub jego pobliżu |
czwartek, 11 sierpnia 2016
Pomiędzy jawą a snem - "Dwadzieścia siedem snów" Marta Alicja Trzeciak
Oniryzm to częsty motyw literaturze. Sny jako takie od zawsze fascynował ludzkość, a ta od zarania dziejów próbowała dociec ich znaczenia i doszukiwać źródła ich powstania, badając swoją podświadomość. Do dzisiaj marzenia senne pozostają niezgłębioną zagadką, która po wielu latach od powstania teorii psychoanalizy, w dalszym ciągu stanowią nieustanne źródło inspiracji, chociażby dla współczesnych autorów. Jednym z nich jest Marta Alicja Trzeciak, która tę materie wykorzystała w swojej najnowszej powieści Dwadzieścia siedem snów.
Młoda pisarka poszukując weny wyrusza na wieś do Tego Nowego i wynajmuje pokój u miejscowej, zwanej Szarą. Kobieta wybiera ten, który według najmłodszej z mieszkanek domu jest nawiedzony, bo ktoś przychodzi i szepcze, sprawiając, że od razu się zasypia. Już pierwszej nocy narratorka powieści ma przedziwne sny, a każdy następny stanowi rozwinięcie poprzedniego. Jej mary są na tyle realne, że jawa zaczyna zlewać się ze snem, a ten staje się na tyle realny, że ciężko rozpoznać, co jest prawdą, a co jest tylko marą. Dzięki swoim wizjom młoda pisarka poznaje historię Szarej i jej rodziny oraz klątwy, która została na nich rzucona. Dowiaduje się także o relacjach panujących w Tym Nowym i Tym Starym, a także kim jest żyjąca samotnie na wzgórzu Milena.
Powieść Marty Alicji Trzeciak jest typowym przykładem tendencji estetycznej jaką jest realizm magiczny. Autorka stopniowo wprowadza w świat marzeń sennych, pozwalając czytelnikowi, tak jak głównej bohaterce powieści, zatracić możność rozróżnienia między prawdą i fikcją. U Trzeciak wszystko jest nie z tego świata, a nawet jak wydaje się dość prawdziwe, to przedstawione zostało w taki sposób, by zatracić poczucie realności i możności rozpoznawania jawy i snu. Dodatkowo powieść powiązana jest dość istotnie ze słowiańską mitologią, nawiązując do postaci boginek opiekujących się ciężarnymi i nowo narodzonymi dziećmi - Rodzanic.
Dwadzieścia siedem snów zachwyciło mnie i wciągnęło już od pierwszej strony. Nie trzeba mnie długo namawiać na historie nawiązujące do słowiańskiej mitologii i wierzeń, bo ta od zawsze przyciągała mnie w niezrozumiały sposób. Niezaprzeczalnym atutem tej historii są także jej bohaterki. Kobiety o trudnej przeszłości, wielu przejściach, kobiety charakterne, z jednej strony nie dające sobie pluć w kaszę, z drugiej naiwnie poddające się złemu losowi i uparcie wierzące w nałożoną na nie klątwę.
Powieść Marty Alicji Trzeciak to historia nietuzinkowa, wymykająca się wszelkim klasyfikacjom i schematom. Jest to opowieść, z gatunku tych, których się nie zapomina – pełna niejasności i niedopowiedzeń, wymagająca pochylenia się nad jej treścią i smakowania ukrytych w niej motywów. Aż ma się ochotę delektować nią niespiesznie i chłonąć jej magię, starając odkryć, gdzie kończy się jawa, a zaczyna sen.
Tytuł: Dwadzieścia siedem snów
Autor: Marta Alicja Trzeciak
Data wydania: 19 maja 2014
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Kobiece
Za możliwość zatracenia różnicy miedzy jawą a snem dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.








