wtorek, 4 października 2016

[PRZEDPREMIEROWO] „Dziecko wspomnień” Steena Holmes




Macierzyństwo, dla jednych wyczekiwana łaska, dla innych kamień u nogi i niepotrzebny zbytek opóźniający rozwój kariery zawodowej. Diana należy do drugiej grupy. Dziecko w jej życiu pojawiło się znienacka, w najmniej spodziewanym momencie, kiedy właśnie otrzymała upragniony awans. Kompletnie nieprzygotowana na zmiany w swoim życiu kobieta, rozważa różne opcje, obawia się również popadnięcia w psychozę poporodową, chorobę, która obezwładniła umysł jej matki, każąc jej zabić siebie i nowonarodzonego brata Diany. Tymczasem mąż Diany, Brian, niezmiernie cieszy się z nadchodzących zmian, do tego stopnia, że by  zapewnić żonie komfort fizyczny i psychiczny, jest w stanie poświęcić swoje ambicje i całkowicie zmienić dotychczasowy tryb życia. 

Tymczasem dziecko pojawia się na świecie, a Brian załatwiając interesy swojej firmy znika z jej życia, nie odbiera telefonów, nie odpowiada na wiadomości. Kobieta jednak nie chce uwierzyć, że mąż ją porzucił i nie poddaje się, czerpiąc siłę z uśmiechu swojej córeczki, która po porodzie stała się dla niej najważniejszym elementem jej życia. Jednak pozytywne nastawienie Diany burzy dziwne zachowanie jej siostry Charlie i opiekunki Niny. Kobieta ma wrażenie, że coś przed nią ukrywają, a to co do tej pory wydawało się oczywiste już takim nie jest. 

„Dziecko wspomnień” jest  wariancją na temat pamięci, życiowych priorytetów i ludzkiej psychiki. Diana, żądna krwi bizneswoman, która początkowo rozważa nawet aborcję, po urodzeniu dziecka, zmienia swe nastawienie, niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Zachowanie głównej bohaterki ukazuje jak bardzo potrafią ulec zmianie ludzkie priorytety i jak wielką zmianą i odpowiedzialnością są narodziny niemowlęcia. 

Autorka zbudowała bohaterów książki na zasadzie przeciwieństwa w odniesieniu do tematu przewodniego, to jest narodzin dziecka. Jak już wspomniałam wcześniej, Diana sceptycznie podchodziła do tematu, badała grunt. Nie była pewna, czy w ogóle chce zostać matką. Nie tylko ze względu na osiągniecie szczytu swojej kariery zawodowej, ale też zważając na problemy psychiczne jej matki. Kobieta obawiała się swojej własnej psychiki, nękały ją wspomnienia, zastanawiała się, co mogło skłonić jej matkę do tak drastycznego czynu i obawiała się, że nie w pełni władz umysłowych mogłaby skrzywdzić swoje nowonarodzone dziecko. Brian natomiast od początku tryskał optymizmem. Wiadomość o ciąży Diany, poruszyła nieznane mu dotąd struny własnego charakteru i zapełniła pustkę w sercu, jaką do tej pory odczuwał. Mężczyzna do tego stopnia oddał się sprawie, że był w stanie poświęcić swoją karierę i zmienić dotychczasowe przyzwyczajenia. Jest to zgoła odmienne przedstawienie tematu niż zazwyczaj, wszak to raczej kobiety są skłonne do zmiany swojego trybu życia w obliczu wyżej opisanej sytuacji.

Powieść Holmes niepokoi już praktycznie od pierwszej strony. Akcja rozwija się miarowo, powoli, napięcie budowane jest stopniowo, ale w taki sposób, że z niecierpliwością czyta się stronę za stroną mając ochotę na więcej. Tak jak główna bohaterka, czytelnik ma wrażenie, że coś jest nie w porządku, że sytuacja widziana oczami Diany nie jest taką, jaką ona ją rysuje. Postrzeganie wydarzeń w tai sposób  jest ułatwione ze względu na zastosowanie narracji pierwszoosobowej w rozdziałach, których akcja dzieje się w teraźniejszości, czyli po narodzinach Grace. Natomiast retrospekcje z ciąży Diany poznajemy w rozdziałach dotyczących w głównej mierze Briana. Autorka zrezygnowała w nich jednak z narracji pierwszoosobowej i zmieniła ją na tzrecioosobową, co moim zdaniem, jest dość ciekawym zabiegiem.

Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić, była to zbytnia przewidywalność powieści, co sprawiło że lekko się zawiodłam rozwiązaniem zagadki  wydarzeń zachodzących w życiu głównej bohaterki. Niestety, już mniej więcej od połowy książki miałam przypuszczenia co do jej rozwiązania, a zakończenie potwierdziło, że miałam rację. 

 „Dziecko wspomnień” Steeny Holmes jest lekturą, która wciąga bez reszty i pożera każdą cząstkę myśli zostawiając czytelnika jedynie z domysłami , co do jej zakończenia. Jest to ten rodzaj literatury kobiecej, którą z czystym sumieniem można polecić mamie, babci, siostrze czy przyjaciółce i być pewnym, że zapewniliśmy im wspaniałą i rozrywkę w postaci niezwykle wartościowej książki.

Tytuł: Dziecko wspomnień
Autor:  Steena Holmes
Data wydania: 07 października 2016
Liczba stron: 239
Wydawnictwo: Kobiece

Za egzemplarz powieści dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.


17 komentarzy:

  1. Czytałam tę książkę i bardzo mi się spodobała. Z jednej strony taka subtelna i tajemnicza, z drugiej potęgowała we mnie wewnętrzny niepokój spowodowany opisywanymi wydarzeniami. Słowo piękna to może zbyt wiele, ale naprawdę przyjemnie mi się ją czytało, a pod koniec wzruszyła każdą cząstkę mnie. ;-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też odczuwałam niepokój w trakcie lektury, aż mnie palce świerzbiły żeby zajrzeć i przeczytać końcówkę, cudem się powstrzymałam ;)

      Usuń
  2. Dobrze, że napięcie jest dawkowane i podawane czytelnikowi stopniowo, mi taka forma odpowiada. Książkę przeczytam z dużą chęcią. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj to wygląda tak, że nie jest się w stanie odłożyć książki, bo aż tak wciąga.

      Usuń
  3. Chętnie przeczytam - tematyka mnie zainteresowała, na przewidywalność mogę przymknąć oko :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytam same pozytywne recenzje tej książki i mam zamiar też za jakiś czas przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze polecam, to kawał dobrej literatury dla kobiet.

      Usuń
  5. Lubię dobre książki - a są osoby które nie lubię, naprawdę! - i przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj :) poczekam na Twoją opinię :)

      Usuń
  6. Z dużą przyjemnością sięgnę po tę książkę, lubię taką tematykę, a przewidywalność mi nie przeszkadza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to bardzo się cieszę, że udało mi się do niej zachęcić. Warto :)

      Usuń
  7. Tematyka na pewno ważna, sama podejrzewam, że przyjdzie mi ochota na tego typu książki za kilka lat :D Nie wiem, wydaje mi się, że potrzeba jakiejś dozy dojrzałości, kiedy poruszane są tematy związane z dzieckiem/porzucaniem kariery. Ale będę miała ten tytuł na uwadze, mimo przewidywalności fabuły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, wszystko w swoim czasie. Ta książka napisana jest lekko, mimo ciężkich tematów.

      Usuń
  8. Takie książki wciągające od razu są oczywiście najlepsze...a temat też bardzo nośny

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zostawiony po sobie ślad. Wszystkie komentarze są dla mnie ogromną motywacją :)