poniedziałek, 18 maja 2020

Gdy kochasz za mocno - "Żywica" Ane Riel



Czytając opis Żywicy byłam przekonana, że będzie to powieść z dreszczykiem, myślałam, że biorę do ręki kolejny thriller, którego akcja osadzona została w odosobnionym miejscu. Świeżo po lekturze, muszę stwierdzić, że się myliłam, a powieść dosłownie zwaliła mnie z nóg. Ach, cóż to była za książka!

Krótko o fabule

Liv mieszka z rodzicami, babcią i bratem Carlem na wyspie zwanej Głową. Żyją w odizolowaniu, dziewczynka od najwcześniejszych lat uczona jest kradzieży i strzelania z łuku. Nocami wykrada się z domu, by na głównej wyspie połączonej z Głową przesmykiem zwanym Szyją obrabowywać domostwa z drobnych rzeczy, jedzenia, przyborów kuchennych. Ojciec Liv trudni się stolarką, jednak interes nie jest zbyt dochodowym. W głównej mierze mężczyzna trudni się zbieractwem, a dom zamienia w wysypisko śmieci. Matka roztyła się do tego stopnia, że nie jest w stanie wstać z łóżka, a jej ciało stopniowo gnije od odleżyn. Babcia wskutek rodzinnej tragedii wyjechała, by powrócić po kilku latch. Właśnie to wydarzenie rozpoczyna lawinę nieoczekiwanych zdarzeń.


Mamy siebie

Rodzina Liv ogranicza się do przebywania we własnym gronie. Postanawiają żyć w odosobnieniu. Początkowo jeszcze utrzymują kontakty z mieszkańcami wyspy głównej, by później całkowicie je zerwać. Ojciec - Jens, zapada się w sobie. Jego życie jest pasmem strat, mężczyzna panicznie boi się utraty Liv, dlatego postanawia zgłosić jej śmierć. Jego kreacja to postać szaleńca: człowieka pragnącego za wszelką cenę zatrzymać przy sobie bliskich. Jens ma problem nie tylko z wypuszczaniem dzieci w świat, on nie potrafi pozbywać się przedmiotów. Z domu stworzył śmietnisko, znosząc wszelkie znalezione przez siebie śmieci, doprowadzając dom do ruiny, do stanu, gdzie między rozłożonymi pod ścianą szpargałami można przejść jedynie wąska ścieżką.

Dziewczynka żyje w dysfunkcyjnym świecie będącym dla niej zupełnie normalnym. W wieku 9 lat potrafi jedynie czytać, ale za to  wyśmienicie strzela z łuku i się skrada. Rodzice, a szczególnie ojciec, za wszelką cenę chcą ukryć ją  przed światem, zupełnie nie poświęcając jej uwagi. Liv czuje się bardzo samotna, bardzo pogubiona we własnych uczuciach, boi się przeciwstawić chorym rojeniom ojca, boi się odrzucenia. Jedynym jej kompanem jest Carl, którego osoba zaskakująco ewoluuje w trakcie fabuły.

Żywica to opowieść o stopniowo rodzącym się szaleństwie. Książka przedstawiająca jak wielokrotna utrata bliskich i życie w osamotnieniu potrafi zniszczyć ludzką psychikę. To obraz człowieka rekompensującego sobie wszelkie niepowodzenia zbieractwem. Człowieka, który na samą myśl o rozstaniu z przedmiotami, umiera wewnętrznie. To opowieść o strachu, o chorym przywiązaniu.

Głowa ma niesamowity klimat, mroczny, pachnący lasem i żywicą. Zresztą ta druga odgrywa tutaj znaczną rolę, to na punkcie opowieści o niej oszalał Jonas, to ona stanowiła podwaliny do jego zbieractwa. Zupełnie inaczej opisane zostało miasteczko i stały ląd. Tu świat się rozwija, dąży za technologią, na wyspie czas stoi w miejscu.

Żywica mnie zachwyciła. Nie tylko swoim mrokiem, dreszczykiem i umiejętnie budowanym napięciem, ale również perfekcyjną konstrukcją postaci. To powieść, która szokując ciekawi. Powieść, która wciąga w dysfunkcyjny świat Głowy i jej mieszkańców, książka, której nie da się odłożyć, aż nie zamknie się końcowej okładki.

Tytuł: Żywica
Autor: Ane Riel
Tytuł oryginału: Harpiks
Tłumaczenie: Joanna Cymbrykiewicz
Data wydania (Pl): 21 stycznia 2020
Liczba stron: 280
Wydawca: Zysk i S-ka




Recenzja napisana dla portalu bookhunter.pl

5 komentarzy:

  1. Perfekcyjna konstrukcja postaci, napięcie i dreszczyk, to właśnie to, czego szukam w książkach, więc zapisuję sobie tytuł. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Książa brzmi ciekawie i twoja recenzja jest świetna, więc może się przekona.

    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  3. I takie porywające książki bardzo lubię ::D już sam tytuł intryguje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdzieś ta książka mignęła mi na instagramie- uwagę przykuła okładka, a potem opis- co tu dużo mówić, historia zapowiada się ogromnie ciekawie!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zostawiony po sobie ślad. Wszystkie komentarze są dla mnie ogromną motywacją :)