Afryka od pewnego czasu jest wdzięcznym
tematem literackim i mimo, że dawniej prym w tym kierunku wiodło Pożegnanie z Afryką Karen Blixen, czy W pustyni i w
puszczy Sienkiewicza, to na szczęście dzisiejsi wydawcy coraz
częściej sięgają po powieści, które mają nam, Europejczykom,
przybliżyć tamtejszą kulturę. Jedną z książek, które
niedawno ukazały się na rynku jest Maria Panna Nilu Scholastique Mukasongi przybliżająca historię Rwandy.
W liceum Marii Panny Nilu rozpoczyna
się rok szkolny. To tam uczą się córki dygnitarzy, a także
dziewczęta pochodzące z zamożnych rodzin. Przeważającą część
uczennic stanowią te pochodzące z plemienia Hutu. Tutsi są tu
traktowane jak piąte koło u wozu, a ich pobyt w placówce uznawany
za wypadek przy pracy. Zadziwiające jest przede wszystkim to, że w
szkole, która krzewi katolicyzm nawet europejscy
nauczyciele nie wtrącają się i uznają taki stan za normalny.
Mija dzień za dniem, rok za rokiem, a Mukasonga przybliża
czytelnikowi opowieści z życia uczennic, by doprowadzić do
tragicznego w skutkach finału.

Powieść przesycona jest uprzedzeniami
klasowymi, brakiem tolerancji, ale też kwintesencją Afryki, jej
wierzeniami i tradycją. Dziewczęta mimo swojej rozległej wiedzy i
wykształcenia z chęcią korzystają z usług wróżek i
czarowników, mocno wierząc, że ich przepowiednie się spełniają.
Co prawda, są chrześcijankami, ale gdzieś podskórnie uznają też
pogańskie wierzenia.
Maria Panna Nilu to historia,
która w przystępny sposób ukazuje do czego mogą doprowadzić
wzajemne uprzedzenia. Autorka przybliża Afrykę w pełnej krasie, ze
wszystkim, co ta ma do zaoferowania, darując czytelnikom
słodko-gorzką, ze zdecydowana przewagą tej drugiej, historię
doprowadzającą do czynów tak przerażających jak ludobójstwo.
Tytuł: Maria Panna Nilu
Tytuł oryginału: Notre-Dame du Nil
Autor: Scholastique Mukasonga
Tłumaczenie: Anna Biłos
Data wydania (Pl): 14 września 2016
Liczba stron: 305
Wydawnictwo: Czwarta Strona
![]() |
tak pięknie wygląda środek książki (w tle za ciastkiem :P) |
Ha, ha, w tle za ciastem, a mnie ciasto przesłoniło cały ekran ;-)
OdpowiedzUsuńZjadłabym! Ciasto, nie książkę ;-p
Dakłasowi mało kto jest się w stanie oprzeć ;)
UsuńCzytałam już kilka pozywtynych recenzji tej książki i mam na nią coraz większą chęć. Na ciastko też! :)
OdpowiedzUsuńWidzę ciasto - myślę "ale jaka książka?" :D
OdpowiedzUsuńRecenzja bardzo mi się podobała, a tematyka kusi. Może ulegnę :)
Ostatnio dużo pojawia się Afryki w literaturze, ale dobrze, bo takie książki otwierają czytelnikowi oczy. "Marii Panny Nilu" jeszcze nie czytałam, ale dużo dobrego słyszałam. I chętnie przeczytam.
OdpowiedzUsuńBrzmi bardzo ciekawie, z chęcią przeczytam :)
OdpowiedzUsuń