środa, 30 grudnia 2015

LBA 2

To moje drugie LBA. Bardzo dziękuję onlypretender za nominację.


1. Czy masz jakiegoś zwierzaka?
Mam pieska, który nazywa się Maksio. Jest juz staruszkiem i swoje lata ma, jeszcze do niedawna zachowywał się jak szczeniak, teraz już raczej ceni sobie drzemki i odpoczynek. Ostatnio udało mi się go uchwycić, jak wcisnął się między świąteczne prezenty.





2. Chciałabyś, żeby ta zima była mroźna i pełna śniegu czy ciepła?
Marzy mi się już śnieg. Szkoda, że święta bardziej przypominały Wielkanoc.

3. Lubisz planować, czy jesteś raczej spontaniczna?
Zdecydowanie planować. Uwielbiam wszelkie kalendarze, plannery, listy. Nie udaje mi się zazwyczaj tych planów wykonywać, co nie zmienia faktu, że dalej tworzę listy :)

4. McDonalds czy KFC?
KFC.

5. Jaki jest Twój ulubiony kolor skarpetek?
Czarny albo szary. Oby do butów pasował.

6. Jaki jest Twój wymarzony prezent pod choinką?
Zazwyczaj są to książki. W tym roku marzyła mi się torebka i jakaś ładna bluza i Gwiazdorek był łaskawy.

7. Jakie masz książkowe plany na świąteczną przerwę?
Nie miałam konkretnych planów, bo święta zazwyczaj spędzam z rodziną i nie mam czasu na czytanie. Udało mi się jednak przeczytać jedną książkę "Kiedy dzieje się cud."

8. Czy planujesz jakieś postanowienia noworoczne?
Tak. Biorę udział w dwóch wyzwaniach książkowych: wyczytuję domowe biblioteczkę i w mini book challenge. Dodatkowo wymyśliłam sobie swoje własne, małe wyzwanie i liczę na to, że uda mi się tym razem im sprostać :).

9. Z jakiej aplikacji najczęściej korzystasz?
Lubimy czytać, Instagrama i Facebooka. Okropne pożeracze czasu i w pełni uzależniają.

10. Czy ostatnio obejrzałaś jakiś warty polecenia film?
Zamiast filmu polecę serial - Broadchurch. Skradł moje serce. Polecam go i zachwalam wszystkim znajomym, którzy pokochali go tak jak ja.

11. Czego się boisz?
Samego strachu, tego że mogę się bać.

Tym razem moje pytania:
1. Czy masz jakieś noworoczne plany?
2. Czy posiadasz ulubioną książkę i za co ją lubisz?
3. Ulubiony bohater książkowy.
4. Znienawidzony bohater książkowy.
5. Najlepsza książka jaką udało Ci się przeczytać w 2015 roku.
6. Najgorsza książka jaką udało Ci się przeczytać w 2015 roku.
7. Książka, która przypomina ci dzieciństwo.
8. Czy masz jakieś ulubione cytaty z książek, które towarzyszą Ci od dłuższego czasu?
9. Czy niecierpliwie wyczekujesz ekranizacji jednej z przeczytanych przez Ciebie książek?
10. Czy możesz polecić jakiś film/serial?
11. Jakiej premiery książkowej najbardziej oczekujesz w 2016 roku?

Nominuję: 

wtorek, 29 grudnia 2015

W szponach obłędu - Michael Schofield "Pomóc Jani"




Z rodzicami bywa tak, że często mają tendencję do rozgrzeszania swoich dzieci. Przymykają oko na ich wybryki, udają, że tak naprawdę nic złego się nie stało. Przy okazji podkreślają ich zalety, pozwalając by te przesłoniły najgorsze nawet wady. Początkowo takie zachowanie było domeną rodziców Jani, tytułowej bohaterki powieści Michaela Schofielda.

Ci, przekonani o geniuszu dziewczynki, pozwalali jej na wiele. Mała praktycznie na każde zachowanie, które nie przypadło jej do gustu, reagowała histerycznie - krzycząc, zrzucając towar z półek w sklepie lub bijąc z całej siły swoich rodziców. Ci jednak nie starali się do końca okiełznać charakteru swej córki. Co prawda, powtarzali  regułkę: Jani, tak nie wolno. Jednak w ślad za ich słowami nie szły czyny. Szkoda, że tak się działo, ponieważ tłumaczenie zachowania Jani jej niezwykłą i ponad wiek rozwinięta inteligencją i wiedzą, miało zapewne wpływ na rozpoznanie choroby, na którą cierpiała.

Byłabym niesprawiedliwa twierdząc, że Michael i Susan są złymi rodzicami, bo relacja z choroby Jani przedstawia nadludzkie wręcz zmagania, ukazujące jak można pomóc dziewczynce, która popadła w obłęd. Historia Schofielda pokazuje, jak niezbadane i niebezpieczne potrafią być rejony ludzkiego umysłu, jak urojenia mogą wpływać na życie i utrudniać codzienne funkcjonowanie. Ojciec Jani przybliża czytelnika do gorzkiej i niezbadanej prawdy - nie zawsze da się pomóc, a przeciwności losu co i rusz będą się pojawiać na naszej drodze.

Pomóc Jani przeraża tym bardziej,  że przedstawiona w książce historia oparta jest na prawdziwych przeżyciach dziewczynki pogrążonej w obłędzie i jej rodziców. Już od pierwszej kartki zmagamy się z trudnościami, jakie piętrzą się przed nimi, staramy się dociec istoty tak straszliwej i niezbadanej choroby jaką jest schizofrenia. Przed naszymi oczyma ukazana zostaje droga, jaką dane było im przejść. Droga początkowo równa i dająca nadzieję na frapującą przyszłość, później zaś kamienista, nierówna i prowadząca w ślepy zaułek. Jak w kalejdoskopie zmienia się sceneria, wolność staje się zamknięciem, pozorna otwartość - izolacją. Co gorsza, wycofanie takie postrzegane jest jako zbawienie i ucieczka z realnego świata, któremu na co dzień tak ciężko sprostać.

Historia Jani łamie serce ukazując jak choroba niszczy geniusz i tłumi w zarodku ponadprzeciętną inteligencję, która może przerodzić się w niecodzienne osiągnięcia. Nie jest to literatura lekka, którą czyta się z nadzieją na chwilę relaksu. Schofield uzewnętrznia swoje przeżycia, przybliżając poniekąd wiedzę na temat schizofrenii, dlatego w mojej opinii Pomóc Jani jest lekturą, z która warto się zapoznać. Umysł ludzki zapewne jeszcze przez wieki pozostanie zagadką.


Tytuł oryginału: January First. A child's descent into madness and her father's struggle to save her
Data wydania: 11 lutego 2013
Liczba stron: 352
Seria: Historie prawdziwe
Wydawnictwo: Znak Literanova

niedziela, 27 grudnia 2015

Wyzwanie na Nowy Rok - POWRÓT DO DZIECIŃSTWA

zdjęcie - Melange Photography


Moje dzieciństwo kojarzy mi się z zabawami na podwórku, obdartymi kolanami, bujaniem się na hamaku, grą w badmintona, smakołykami podrzucanymi nieustannie przez babcię i książkami. Ostatnio dość dużo myślałam nad tymi, które czytałam w tamtym okresie. Początkowo była to Biblia dla dzieci, wszelkiego rodzaju czytanki, baśnie, zaczytywałam się w przygodach Mary Poppins, Piotrusiu Panie (którego de facto nigdy nie skończyłam). Później przyszedł czas na wspaniałą Jeżycjadę (którą uwielbiam do dziś), powieści Lucy Maud Montgomery i Pamiętniki Księżniczki.

Zdałam sobie sprawę, że nigdy nie przeczytałam całej Jeżycjady, nie dokończyłam Piotrusia Pana, nie zapoznałam się ze wszystkimi powieściami autorki Ani z Zielonego Wzgórza. Pomyślałam, że jakoś zawsze skupiałam się na nowościach, a nie dokończyłam tego, co naprawdę chciałąm skończyć. Kiedy mam to zrobić, jak nie teraz? 

Właśnie z tym wiąże sie moje czytelnicze wyzwanie na przyszły rok - będę czytać co najmniej jedną książkę z tych, które od dawna za mną chodzą i samej sobie urządzić swoisty powrót do dzieciństwa. 

Czy Wy też macie takie powieści lub autorów do których chcielibyście wrócić albo zawsze mieliście na jakieś książki ochotę, a uważacie, że jestecie już na ne za starzy? Może macie ochotę poczuć się choć trochę dzieckiem, przynajmniej tak czytelniczo? Jeśli tak, zapraszam do wspólnego czytania i do przyłączenia się do akcji jeśli macie na nią ochotę :) 

Posty dotyczące czytania książek przypominających nam nasze dziecięce lata będę publikować raz w miesiącu na blogu, co jakiś czas na fanpage'u bloga i na blogowym Instagramie z przypisem #powrotdodziecinstwa i #wynalazkowewyzwanie.

Mam nadzieję na wiele przewspaniałej, czytelniczej zabawy :)

środa, 23 grudnia 2015

5 powieści rozgrzewających duszę, idealnych na święta

Święta Bożego Narodzenia to taki czas, gdy każdy chce być lepszy i nawet osoba, której na co dzień brakuje empatii, znajduje w sobie jakąś jej cząstkę. Osobiście wierzę, że czytane przez nas książki często są w stanie wpływać na nasze zachowanie i podejście do świata. Żeby jeszcze bardziej ocieplić radosne świąteczne oczekiwanie, bądź umilić sobie świąteczne objadanie, przedstawiam zestawienie 5 książek, które według mnie rozgrzewają duszę.

1. Sklepik z niespodzianką Katarzyna Michalak (cały cykl)

Chyba wszyscy wiedzą, że książki tej autorki dają dużo nadziei na przyszłość i uczą żeby się nie poddawać, nawet w najgorszych życiowych momentach. Taka też jest seria sklepikowa. Urocze bohaterki zmagające się z codziennymi problemami, starają się powiązać koniec z końcem w czarującym miasteczku, jakim jest Pogodna. Na zachętę dodam, że mało tu elementów historii niczym z brazylijskiego serialu i to się chwali.

2. Kawalerowie Angeliny Brian O’Reilly 


Opowieść o tym, że zawsze można się pozytywnie zaskoczyć, nawet jeśli nie chce nam się  już dłużej żyć. Ze smakami i zapachami kuchennymi w tle. Lekka i przyjemna lektura, w sam raz na czas przedświątecznej bieganiny, czy też świątecznego leniuchowania.

3. 7 razy dziś Lauren Oliver 

Czy można przeżywać bez końca jeden dzień, by dostrzec swoje wady? Czy da się je jeszcze naprawić, a co ważniejsze czy można zadośćuczynić innym? Powieść Lauren Oliver obrazuje, że zawsze można się zmienić, tylko trzeba tego chcieć.

4. Woda dla słoni Sara Gruen 

Ciepła, magiczna i niezwykle klimatyczna powieść o świecie cyrku. Historia pokazująca, że wszędzie można odnaleźć swoje powołanie i miłość.

5. Gra Endera Orson Scott Card 


Pozornie saga sci-fi, a tak naprawdę historia o tym jak poznać, a przede wszystkim pokochać swojego wroga, by ostatecznie odnaleźć samego siebie i znaleźć uczucia, które gdzieś po drodze się zagubiło. 




Przy okazji chciałabym życzyć Wam, by te święta były dla was chwilą magiczną, nietuzinkową, taką którą chce się pamiętać i wracać do niej myślami. Żebyście odnaleźli spokój, który tak łatwo zgubić podczas codziennej bieganiny oraz uczucia,  o których tak łatwo na co dzień zapomnieć. 
WESOŁYCH ŚWIĄT!

sobota, 19 grudnia 2015

Prezenty last minute

Do świąt pozostało niewiele czasu. W sklepach przedświąteczna gorączka i tłumy. Co kupić, żeby za dużo się nie nachodzić i nie frustrować wszechobecnymi kolejkami i stratą cennych chwil, które można przeznaczyć na inne, przyjemniejsze czynności? Postanowiłam przyjść z pomocą i podpowiedzieć, co można podarować najbliższym na te urocze, klimatyczne i rodzinne święta.

Po kliknięciu w nazwę prezentu zostaniecie przeniesieni na stronę sklepu, który go sprzedaje. Z tego co się orientuję, przy zamówieniach internetowych, prezent może nie dojść przed gwiazdką, więc lepiej kupić go na miejscu. Trzeba się jednak dowiadywać o taką opcję.


Dla mamy:






Dla nastoletniej siostry:




Widziałam też cały zestaw książek, taki jak widoczny na zdjęciu, najprawdopodobniej w Empiku. Na stronie internetowej księgarni nie znalazłam jednak takowego.





Dla żony/narzeczonej/ dziewczyny:






Dla męża/ narzeczonego/chłopaka:







Dla taty:






Dla córeczki/synka:






wtorek, 15 grudnia 2015

Zimowy Tag




Do zimowego tagu zostałam nominowana przez Kroczka, która jednocześnie jest jego twócą. Bardzo dziękuję  i informuję, że w końcu udało mi się na niego odpowiedzieć. Zapraszam do lektury 




Najszybciej przeczytałam Kłamcczuchę. Wszystkie powieści Musierowicz łykam w całości, ale ta została łyknięta wyjątkowo szybko. Przeczytałam ją już chyba z milion razy i dalej tak samo uwielbiam historię niesfornej Anieli, która za swą,  jak jej się wydawało, jedyną i niepowtarzalną miłością wyruszyła z Kołobrzegu aż do Poznania.



Przeczytałam 5 tomów i na tym skończyła się moja przygoda z Plotkarą. Nawet nie wiem, czy dalej wydają ją w Polsce. Serial cały czas kończę (więc proszę nie zdradzać mi w komentarzach kto okazał się Plotkarą, bo usilnie omijam ten temat w internecie :D) i też mi jakoś nie wychodzi. Już pogubiłam się w tych nieustannych trójkątach miłosnych, wielkich imprezach, drogich kieckach, a nawet korelacjach między samymi bohaterami. Jedno pozostaje niezmienne - Plotkara ciągle pisze donosy na swej stronie. 




Dzieciństwo zdecydowanie kojarzy mi się z Ania z zielonego wzgórza, którą uwielbiałam. Do tego stopnia, że mój egzemplarz rozleciał się od ciągłego przeglądania go i czytania. Uwielbiałam Anię i wszystkie inne powieści L.M.Montgomery, które dane było mi przeczytać. Co do Ani mam małe postanowienie na przyszły rok, ale niech to pozostanie na razie tajemnicą 




Książką, a właściwie całym cyklem, w którym toczy się bitwa są Numery napisane przez Rachel Ward. Seria nie jest zbyt popularna w Polsce, a szkoda bo za granicą została obsypana nagrodami. W Numerach bitwy w dosłownym tego słowa znaczeniu nie toczą się za często. Autorka jednak ukazuje jak walczyć o siebie i z samym sobą się zmagać, zachowując przy tym odmienność, by przetrwać w świecie, gdzie wyróżniające się osobniki nie są mile widziane.




Z niecierpliwością czekam na dalsze tomy cyklu o Cierniu Camorry, czyli Locku Lamorze. Z tego co wiem, to dalszy tom nie został jeszcze napisany przez Scotta Lyncha, ale mam nadzieję, że pisarz weźmie się do roboty i zaszczyci nim swoich wiernych fanów, w tym i mnie.
   



Za zakończenie z miła chęcią spaliłabym Wielkiego Gatsby’ego, mimo że to jedna z moich ulubionych powieści. Końcówka jest tak realna, że ciężko w taki bieg historii nie uwierzyć. Właśnie przez zakończenie Daisy Buchanan jest moją najbardziej znienawidzoną kobiecą postacią w literaturze. Wygrywa nawet z Izabelą Łęcką. 




Zakończenie Gry Endera wbiło mnie w fotel. Siedziałam z otwarta buzią, nie mogąc uwierzyć w to co się naprawdę stało. Niby tylko trening, niby szkolenie, a tu proszę. Nie będę pisać więcej, żeby przypadkiem za dużo nie zdradzić, ale Grę Endera szczerze polecam, bo to fenomenalna powieść.




Rzecz dzieje się w N, małym miasteczku, gdzieś na zadupiu. Wszędzie zimno, wszędzie śnieg. Tam właśnie poznajemy niedoszłą pisarkę, która wiecznie rozpoczyna pisanie epokowej powieści i … kończy na pierwszym rozdziale. Kobieta jest znudzona, bo przyszło jej wieść życie kury domowej, gdy mąż robi karierę. Książka Aliny Krzywiec jest dla mnie zbiorem całkiem sensownej historii, pełnej niedopowiedzeń i niejasności pomieszanej z totalnie bezsensownymi i obleśnymi wręcz opisami erotycznego zachowania (przecież każda pani domu paraduje po łazience z wciśniętym między pośladki lisim ogonem zamówionym na allegro). Jakkolwiek rzecz dzieje się w zimie, a tak miało być.



Zawsze będę ubolewać nad utraconą miłością Catherine i Heathcliffa. Historia Brontë złamała moje serce, podeptała je, później znowu złamała, by na końcówce leciutko się zrehabilitować. Mimo wszystko kocham tę powieść i będę ją kochać wiecznie. 




Książką, która rozgrzała me serce jest Na Hester Street topnieje śnieg Daisy Waugh. Wspaniała, wzruszająca historia, charakterystyczni bohaterowie i Ameryka lat 20-tych ubiegłego wieku w tle, to mieszanka, która rozgrzewa niczym najlepsza herbata. 


Jak przystało na zimę, trzeba obdarować się prezentem i mam nadzieję, że w kategoriach prezentu moją nominację do zimowego tagu odbierzecie. Ja bawiłam się wyśmienicie i myślę, że i Wy będziecie. Nominuje zatem:

- Pannę Kac - tak jak pisałam już podczas naszej wymiany mailowej, ostatnio odkryłam Twój blog, który niezwykle przypadł mi do gustu i chętnie dowiedziałabym się, jakie książki zaprezentujesz w wyżej wymienionych kategoriach 

- Agatę z bloga naczytane.blogspot.com – bo zawsze rozbrajasz mnie swoim poczuciem humoru i ciekawa jestem Twoich odpowiedzi 

- każdego, kto ma udział wziąć chęć w zabawie. 

sobota, 12 grudnia 2015


Wspaniałe bale, piękne suknie, bogactwo, szampan lejący się strumieniami mimo prohibicji, ale też stukot maszyn w fabrykach, niewyobrażalna wręcz bieda i krach na giełdzie – lata dwudzieste XX wieku to czas sprzeczności, nie tylko w Ameryce, ale i na całym świecie. Dwudziestolecie międzywojenne to z jednej strony czas cudów, dla wielu spełniania się tzw. american dream, z drugiej zaś utraty nadziei, wielkiego kryzysu i niewyobrażalnych, dzisiaj już mniej dostrzegalnych różnic klasowych. W takich realiach Daisy Waugh osadziła akcję swojej powieści Na Hester Street topnieje śnieg.

Eleanor i Max Beecham od lat należą do śmietanki Hollywood. Co roku wydają w swojej luksusowej willi przyjęcia, na których zjawiają się największe sławy: Charlie Chaplin, czy Greta Garbo. Brylują w znamienitym towarzystwie, starając się nie zwracać uwagi na fakt, że ich sława powoli przemija, a dawna świetność straciła blask. Oliwy do ognia dolewa kryzys małżeński, przed którym nie udało im się uciec. Tymczasem Eleanor otrzymuje list od detektywa prowadzącego zleconą mu kiedyś przez nią sprawę. Kobieta nie zastanawiając się długo, wsiada w pociąg i jedzie na spotkanie  z przeznaczeniem. 

W historię Beechamów wplatane są retrospekcje przedstawiające losy Eleany i Matza, biednych nowojorskich robotników – szwaczki i krojczego, będącego jednocześnie socjalistycznym działaczem politycznym. Co wspólnego mogą mieć ze sobą opływający w luksusy hollywoodzcy artyści i żyjący od wypłaty do wypłaty robotnicy?

Historia przedstawiona przez Daisy Waugh wciąga bez reszty już od pierwszej strony. Początkowo mnóstwo w niej niedopowiedzeń i sprzeczności. Irracjonalne wydaje się przedstawienie losów klasy robotniczej w samym środku opowieści o bogactwie Hollywood. Kiedy jednak splatane są ze sobą losy bohaterów, nic już dziwi, a snuta opowieść zaczyna fascynować.

Na Hester Street topnieje śnieg to powieść o miłości,  zdradzie, tęsknocie, fascynacji, egoizmie  i przede wszystkim o nadziei.  Waugh jasno nakreśla, że to ona umiera ostatnia, że czasami warto się łudzić, bo życie zbudowane na bogactwie nie zawsze jest takim, jakim je sobie wyobrażaliśmy. Nadzieja jest tutaj matką, która nigdy tak naprawdę nie opuszcza i nie zapomina o swoim dziecku. To ona pozwala budować alternatywne, wyimaginowane życie, ale też czasem niebezpiecznie zachęca do życia złudzeniami.

Bohaterowie powieści zostali stworzeni na zasadzie przeciwieństw i sprzeczności, w zgodzie z różnorodnością i podziałami klasowymi lat dwudziestych. Mamy tutaj niezwykle inteligentną aktorkę, gubiącą się we własnych kłamstwach, pozornie skupionego tylko na zysku reżysera, biedne acz bardzo szczęśliwe małżeństwo,  grubiańskiego szefa szwalni, czy egoistycznego i próżnego detektywa. Tak jak w życiu, nie ma tu postaci takich samych i czarno-białych, czy choćby bardzo do siebie podobnych. Mogą dzielić poglądy, ale próżno szukać więcej podobieństw.

Powieść autorstwa Daisy Waugh to prawdziwy majstersztyk, historia wobec której nie pozostaje się obojętnym, zapisująca się na stałe w pamięć. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie, a satysfakcja z przeczytania tak fascynującej powieści przyniesie zapewne uśmiech, taki prawdziwy, który jest w stanie sprawić, że Na Hester Street Śnieg topnieje.

Tytuł oryginału: Melting The Snow on Hester Street
Liczba stron: 448
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka








czwartek, 10 grudnia 2015

Szybkie owsiane ciasteczka w sam raz na drugie śniadanie


Drugie śniadanie stanowi dla mnie nieustanną zagadkę. Co można ze sobą zabrać, żeby nie było nudno, sztampowo, ale za to smacznie i oryginalnie. Dla mnie najważniejszy jest czas spędzony w kuchni – musi być szybko, bo po cóż zastanawiać się godzinami co mogę spakować do pudełeczka?
Właśnie dlatego postanowiłam trochę pokombinować. Możliwe, że nikogo nie zaskoczę moimi pomysłami, ale przyjdę z pomocą tym, którzy do pracy/ szkoły/ na studia nosili oklepane kanapki, bo je najprościej i zarazem najszybciej zrobić. 

Czas więc na pierwszy cykl kulinarny na moim blogu, który będzie nosił wdzięczną nazwę ;): wynalazki na drugie śniadanie. 

Dzisiaj przedstawiam przepis na ciasteczka owsiane z żurawiną.

Składniki:
- pół szklanki płatków owsianych górskich;
- 1 banan;
- 1 łyżka żurawiny;
- 1 łyżka miodu;
- 1 łyżeczka cynamonu.

Banana kroimy na kawałki i przekładamy do miseczki. Dorzucamy do niego płatki owsiane i żurawinę.  Całość ugniatamy widelcem. Na koniec dodajemy cynamon i łyżkę miodu, wszystko razem mieszamy. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia i kładziemy na niego kupki przygotowanej masy. Pieczemy około 30 minut, w temperaturze 180 stopni, aż ciasteczka się przyrumienią. Ja najbardziej lubię jak są wręcz ciemne. 

Smacznego :)

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Subiektywny przegląd grudniowych nowości kinowych

Tak jak wydawcy książkowi, tak i dystrybutorzy kinowi postanowili przystopować w grudniu z nowościami pojawiającymi się na wielkim ekranie. Trochę poszperałam i znalazłam prę pozycji, które mnie zainteresowały. Może zainteresują i Was :)






KOCHAJMY SIĘ OD ŚWIĘTA
Reżyseria: Jessie Nelson
Premiera: 4 grudnia

Rodzinna świąteczna komedia z mnóstwem nieporozumień i dobrego, czasami może trochę głupawego humoru. Oglądając spotkanie wielopokoleniowej rodziny składającej się z oderwanych od rzeczywistości dziwaków nie sposób się nie śmiać. Poza tym w filmie występuję kilku naprawdę dobrych aktorów i coś czuję, że dla niego wybiorę się z siostrą na grudniowe kino kobiet :)








MAMA
Reżyseria: Julio Medém
Premiera: 4 grudnia

Mama 10-letniego synka dowiaduje się, że ma raka piersi. Próbuje znaleźć złoty środek jak poradzić sobie z chorobą i opieką nad dzieckiem jednocześnie. Przejmujący, ale na przekór tematyce, radosny film z Penelope Cruz w roli głównej. 







TAJMNICE BRIDGEND
Reżyseria: Jeppe Rønde
Premiera: 11 grudnia

O Bridgend napisano wiele i w znakomitej większości są to artykuły na temat niechlubnej fali samobójstw wśród młodzieży, jaka przetoczyła się przez to miasto. Film z Hannah Murray w roli głównej pokazuje historię nastolatki, która do tego tajemniczego miejsca powraca wraz ze swoim ojcem policjantem. Czy doszukają się przyczyny śmierci młodych ludzi?


video






GWIEZDNE WOJNY. PRZEBUDZENIE MOCY
Reżyseria: J.J.Abrams
Premiera: 18 grudnia

Fabuła trzymana w ścisłej tajemnicy, nikt tak naprawdę nie wie, o czym będzie ta część. Ale jest Harrison Ford, to zapowiada się dobrze. Ja tymczasem nadrabiam braki w znajomości poprzednich części. 






CÓRKI DANCINGU
Reżyseria: Agnieszka Smoczyńska
Data premiery: 25 grudnia

Najbardziej zaskakujący polski film tego roku. 
Musical, gdzie główne role grają debiutantki, a znane aktorki zaledwie epizody, ale jakże zaskakujące. Mamy tutaj rozśpiewaną Kingę Preis i Magdalenę Cielecką grającą striptizerkę. Całość ma być muzycznym przedstawieniem okresu dojrzewania - przeradzania się dziewczynki w kobietę. 




BELLA I SEBASTIAN 2
Reżyseria: Christian Duguay
Data premiery: 25 grudnia

Dzieciom też się coś należy. W grudniu do kin wchodzi 2 część filmu o Sebastianie i jego uroczej psiej przyjaciółce Belli. Szykuje się mnóstwo nowych przygód i zabawy. 




sobota, 5 grudnia 2015

24. Wrocławskie Targi Dobrej Książki

Od dwóch dni trwają 24. Wrocławskie Targi Dobrych Książek. Bardzo lubię to wydarzenie, krzątanie się między stosikami. Dzisiaj wyciągnęłam narzeczonego i wyruszyliśmy razem, zobaczyć co w tym roku udało się zorganizować Wrocławskiej Miejskiej Bibliotece Publicznej. Musze przyznać, że z roku na rok jest coraz więcej wystawców i wydarzeń. I coraz więcej osób ;)

Najbardziej zapamiętam niezwykle serdeczne zakonnice ze stoisk wydawnictw katolickich. Oby wszyscy obsługujący byli tak życzliwi i pomocni. Nie to, że nie byli, ale na myśl o podejściu zakonnic, do tej pory się uśmiecham. 



Na zdjęciu Mariusz Czubaj, który podpisuje książkę dla swojego targetu, cytując pisarza: niegrzecznych chłopców i dziewczynek ;)


                                                  
Niezwykle pyszna wystawa na stosiku Wydawnictwa W.A.B.



Bardzo ciekawa gra dla dzieci. Za pomocą ustrojstwa przyczepionego do pupy musiały przenieść jajka z gniazda na swoje stanowiska. Uważając by nie rozleciały się na pół. Śmiechu było co nie miara :)


Na zdjęciu wszystko widać :)



Targowe zdobycze.


Przytachałam też katalogi wydawnicze i będę je wertować wzdłuż i wszerz, bo uwielbiam. Ten z Domu Wydawniczego Rebis jest cudny. 


W końcu będę miała zakładki, bo jakoś u mnie cienko w tym temacie ;) Szczególnie ujęły mnie te z matrioszkami, bo uwielbiam takie ludowe klimaty. Dodatkowo dowiedziałam się o istnieniu cyklu Blask Corredo, do którego skutecznie zachęciła mnie pani ze stoiska wydawnictwa W drodze.